Bank of America alarmuje: aż 46 z 68 banków centralnych nie radzi sobie z celami inflacyjnymi. Na rynkach rośnie przekonanie, iż nadchodzą podwyżki stóp – i to nie tylko w USA.
Jeszcze pół roku temu inwestorzy zakładali, iż 2026 rok przyniesie dalsze cięcia stóp procentowych. Dzisiaj na rynkach dominuje zupełnie inny scenariusz. Michael Hartnett, główny strateg Bank of America, w swoim najnowszym cotygodniowym raporcie o przepływach kapitału postawił sprawę jasno: inflacja wygrywa z bankierami centralnymi na całym świecie. 46 z 68 monitorowanych banków centralnych przekracza w tej chwili swój cel inflacyjny lub punkt środkowy dopuszczalnego przedziału. Mówiąc wprost – ponad dwie trzecie globalnych władz monetarnych jest „za krzywą”, a rynki zaczynają wyciągać z tego wnioski.
Wojna, ropa i sztuczna inteligencja
Skąd ta zmiana? Odpowiedź jest prosta, choć wielowątkowa. Na początku roku konsensus zakładał łagodne schodzenie inflacji do celów. Potem przyszła wojna irańsko-izraelska, która trwa od końca lutego i skutecznie zablokowała Cieśninę Ormuz – najważniejszy szlak transportu ropy. Ceny surowców energetycznych wystrzeliły, a za nimi poszły koszty transportu, produkcji i finalnych dóbr konsumenckich. W strefie euro ceny energii rosną o niemal 11 proc. rok do roku, w Stanach Zjednoczonych inflacja CPI przyspieszyła w kwietniu do 3,8 proc. – poziomu najwyższego od maja 2023 roku.
Ale to nie wszystko. Warto zwrócić uwagę na coś, co umyka w codziennych komentarzach: inflację napędza też szaleństwo inwestycji w sztuczną inteligencję. Same amerykańskie spółki technologiczne mogą w tym roku wydać ponad 800 mld dolarów na infrastrukturę AI. Te gigantyczne wydatki podbijają popyt na chipy, energię elektryczną, nieruchomości pod centra danych – i w efekcie utrzymują presję cenową choćby bez uwzględnienia ropy.
Czerwiec miesiącem podwyżek
Kalendarz najbliższych tygodni wygląda jak seria testów wytrzymałości dla rynków. W czwartek, 11 czerwca, Europejski Bank Centralny niemal na pewno podniesie stopy o 25 punktów bazowych do poziomu 2,25 proc. Rynek wycenia to z prawdopodobieństwem przekraczającym 97 proc. Inflacja w strefie euro sięgnęła 3,2 proc. w maju, a inflacja bazowa – 2,5 proc. To wciąż daleko od celu 2 proc., a co gorsza, presja cenowa rozlewa się poza sektor energetyczny.
Kilka dni później, 15-16 czerwca, Bank Japonii prawdopodobnie podniesie stopę do 1 proc. – pierwszy taki poziom od lat. Japonia importuje 90 proc. energii, więc szok naftowy uderza tam ze zdwojoną siłą. Norweski Norges Bank już zaskoczył rynek podwyżką do 4,25 proc. w maju. Australijski bank centralny podnosił stopy trzykrotnie w 2026 roku.
A 16-17 czerwca odbędzie się pierwsze posiedzenie Fed pod przewodnictwem Kevina Warsha. Nowy szef Rezerwy Federalnej, zaprzysiężony 22 maja, staje przed natychmiastowym dylematem. Rynki terminowe wyceniają ok. 60 proc. prawdopodobieństwa podwyżki stóp jeszcze w październiku. Jutrzejszy odczyt CPI za maj może pchnąć roczną inflację powyżej 4 proc. – a historycznie, jak wylicza BofA, przekroczenie tego progu oznaczało średnio 4-procentowy spadek S&P 500 w ciągu kolejnych trzech miesięcy.
Rentowności obligacji pną się w górę
Rynki długu już dawno przestały czekać na decyzje banków centralnych i same dokonują wyceny. Dwuletnie obligacje skarbowe USA oferują rentowność 4,17 proc. – najwyżej od początku 2025 roku. Trzydziestoletnie papiery zbliżają się do 5 proc. Hartnett ostrzega, iż jeżeli rentowności przebiją psychologiczne bariery – 5 proc. w USA, 6 proc. w Wielkiej Brytanii, 4 proc. w Japonii – to będzie sygnał do poważnej korekty na rynkach akcji.
Problem w tym, iż realne stopy procentowe (po odjęciu inflacji) w wielu krajach wciąż są ujemne. W strefie euro stopa EBC skorygowana o inflację to minus 1 proc. W USA – poniżej zera po raz pierwszy od trzech lat. Ujemne realne stopy są silnie stymulujące dla gospodarki, co w warunkach już wysokiej inflacji i rekordowych indeksów giełdowych brzmi jak przepis na dalsze przegrzanie.
Co to oznacza dla portfela
Wskaźnik Bull & Bear opracowany przez BofA wzrósł do 8,7 – to sygnał sprzedaży generowany trzeci tydzień z rzędu. Bogactwo Amerykanów ulokowane w akcjach urosło o 6 bln dolarów od początku roku. To tworzy mechanizm, który Hartnett nazywa „pętlą bogactwa”: drożejące akcje luzują warunki finansowe, co napędza wydatki i inflację, a ta z kolei zmusza banki centralne do zacieśniania – co w końcu uderzy w wyceny.
Mimo tego, inwestorzy nie uciekają. W ostatnim tygodniu fundusze obligacyjne odnotowały rekordowy napływ 39 mld dolarów. Do funduszy akcyjnych trafiło 23 mld, a do gotówki – 122 mld. Jednocześnie z funduszy wzrostowych w USA odpłynęło 13,1 mld dolarów – najwięcej od grudnia. Widać więc rotację, nie panikę. Ale pytanie brzmi: jak długo to potrwa?
Rynki wschodzące i Polska w trudnym położeniu
Dla gospodarek rozwijających się sytuacja pozostało bardziej skomplikowana. MFW podniósł prognozę inflacji dla rynków wschodzących na 2026 rok do 5,5 proc. (z 4,8 proc.) i jednocześnie obniżył prognozę wzrostu do 3,9 proc. Badania akademickie pokazują, iż podwyżka stóp przez Fed o 100 punktów bazowych historycznie wymusza 50-punktowe zacieśnienie w krajach rozwijających się. Mechanizm jest prosty: drożejący dolar osłabia lokalne waluty, podbija koszty importu i zmusza banki centralne do działania.
Polska nie jest wyjątkiem. Dolar kosztuje dziś ok. 3,68 zł. jeżeli Fed faktycznie wejdzie na ścieżkę podwyżek, a RPP będzie przez cały czas stać w miejscu, presja na złotego może narastać. Rada Polityki Pieniężnej utrzymuje stopy na niezmienionym poziomie od wielu miesięcy – ale w świecie, gdzie dwie trzecie banków centralnych przegrywa walkę z inflacją, bierność staje się coraz trudniejsza do uzasadnienia.
Koniec ery taniego pieniądza
Podsumowując: ten tydzień może okazać się przełomowy. Jutrzejszy odczyt amerykańskiej inflacji, czwartkowa decyzja EBC, a za tydzień Fed i Bank Japonii – to seria wydarzeń, które albo potwierdzą scenariusz globalnego zacieśniania, albo dadzą rynkom chwilę oddechu. Dane BofA sugerują jednak, iż kierunek jest przesądzony. Era taniego pieniądza, do której wielu inwestorów zdążyło się przyzwyczaić, kończy się na naszych oczach. Pozostaje pytanie o tempo i skalę – oraz o to, które aktywa oberwą pierwsze.
Źródło: Bank of America

2 godzin temu






