Co się dzieje na rynku zbóż i rzepaku?

1 godzina temu
Zdjęcie: Co się dzieje na rynku zbóż i rzepaku?


W Prószkowie pod Opolem odbyła się konferencja O-Polski Rzepak i Zboża, zorganizowana przez Spółdzielnię Grup „Polski Rzepak i Zboża”. To ósme tego typu spotkanie towarowych producentów rolnych z województw: opolskiego, dolnośląskiego, śląskiego i lubelskiego z najważniejszymi krajowymi przetwórcami oraz ekspertami.

Rynek a polityka

Mariusz Olejnik, prezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”:

– Celem tej konferencji było przybliżenie szans i zagrożeń po dwudziestu latach członkostwa w Unii Europejskiej. Nie zabrakło jednak informacji o aktualnej sytuacji wegetacji upraw na polach oraz na rynkach rolnych. Debatowano nad przyszłością sektora, perspektywami rynku oraz wpływem geopolityki na produkcję rolną.

Co z zapasami?

Mirosław Marciniak, analityk rynku InfoGrain:

– Tegoroczne zapasy zbóż będą wyższe niż normalnie. Może nie będą jakoś przesadnie wysokie, ale będą wyższe. Ten zapas jest, ale na papierze, jednak – jak widać w ostatnich tygodniach – niekoniecznie jest on dostępny dla kupujących. Pomimo tego, iż ceny, zwłaszcza kukurydzy, w ostatnim czasie dosyć znacząco wzrosły, rolnicy dalej wyczekują. To nie są ceny, które ich zadowalają, więc limitują ten podaż tych zbóż.

Co z plonami?

W przypadku zbóż ostatnie opady na pewno poprawiły sytuację na polach, bo było już faktycznie źle – mówi Mirosław Marciniak. Oczywiście są rejony w Polsce, gdzie tych opadów było mniej, natomiast w niektórych rejonach, na przykład w zachodniej Polsce, gdzie opadów jest wystarczająco, jest potencjał. Więc na dzisiaj oceniam, iż w dalszym ciągu mamy szansę na to, żeby ten zbiór zbóż w Polsce był w okolicach średniej wieloletniej, czyli nie najgorszy. Oczywiście pod warunkiem, iż najbliższe tygodnie nie przyniosą jakiegoś pogorszenia warunków, jak fali upałów czy braku deszczu.

Ceny rosną

– Kupujący w dalszym ciągu nie zabezpieczyli całości swoich potrzeb do końca sezonu. Stąd te wyższe ceny, które obserwujemy. Natomiast większość zapasów, w mojej ocenie, zostanie przeniesiona na nowy sezon. Jak to będzie wpływało na ceny? My i tak w Polsce jesteśmy zależni od tego, co się dzieje na świecie. Czy my zbierzemy milion ton zbóż więcej czy milion ton mniej, to w dalszym ciągu mamy nadwyżkę, którą musimy wyeksportować. A żeby to zrobić musimy być konkurencyjni na świecie, czyli musimy być skorelowani z rynkiem światowym. Więc cenowo i tak to rynek światowy decyduje o cenach w Polsce. Pierwsze szacunki bilansów na nowy sezon wskazują na spadek produkcji i spadek zapasów. Przy czym też trzeba na to spojrzeć szerzej i trzeba wziąć pod uwagę jedną rzecz, iż porównujemy się do poprzedniego sezonu, gdzie mieliśmy rekordowe zbiory i pszenicy i kukurydzy na świecie i mieliśmy wzrost zapasów.

Kluczowy lipiec

– Siłą rzeczy powrót do jakiegoś normalnego poziomu plonów na świecie to i tak jest spadek w stosunku do poprzedniego rekordowego sezonu. Nie będzie tragedii, ale nie będzie też rekordów. Jeszcze kilka tygodni przed nami dla pszenicy, a dla kukurydzy na półkuli północnej kluczowym miesiącem jest lipiec. Więc tak naprawdę pogoda zweryfikuje te obecne założenia.

Co z rzepakiem?

Jeżeli mówimy globalnie o rynku rzepaku to tutaj nie ma tragedii – przyznaje ekspert InfoGrain. Pierwsze bilansy na nowy sezon wskazują na to, iż zbiory będą wysokie. choćby w Europie dzisiaj prognozy mówią o tym, iż zbiory będą na podobnym poziomie jak w poprzednim roku, dlatego, iż areał zasiewów rzepaku w Europie, oprócz Polski, jest zwiększony. W naszym regionie, czyli Czechach, Słowacji, częściowo na Węgrzech i w Polsce kondycja rzepaku wygląda gorzej. Natomiast w pozostałych krajach typu Rumunia, Bułgaria, Niemcy czy Francja, to tam rzepak wygląda dobrze. Dobrze wygląda też Ukraina, więc globalnie nie ma problemu. Problem może być w Polsce, ponieważ w tym roku przy spadku produkcji, bo rzepak wygląda źle w wielu regionach Polski, będziemy zmuszeni do importu. Więc tak naprawdę cenę w Polsce będzie wyznaczał parytet importowy. A im szybciej dojdziemy do tego parytetu, tym te ceny przestaną rosnąć. Dzisiaj tak naprawdę handlu rzepakiem na nowym zbiorze nie ma, bo rolnicy też dzisiaj wyczekują. Patrząc, jak te uprawy wyglądają na polach, nie są skłonni do podpisywania kontraktów na rzepak. , czekają aż do momentu wjazdu w pola. Przy czym z rzepakiem też trzeba być ostrożnym, o ile mówimy o szacowaniu plonów, bo rzepak bardzo często potrafi zaskakiwać. Czasem wygląda źle, a później jest zaskoczenie wysokimi plonami, bo masa tysiąca nasion jednak jest wyższa. I odwrotnie. Czasem rzepak wygląda bardzo dobrze, a później się okazuje, iż ten rzepak słabo plonuje. Więc dopóki kombajny nie wjadą w pola, to tak naprawdę możemy mówić o jakimś przedziale, o ile chodzi o poziom produkcji. Natomiast choćby patrząc optymistycznie, to nasze zapotrzebowanie już od dwóch, trzech lat przewyższa naszą produkcję rzepaku. Więc my i tak jesteśmy w ostatnich dwóch sezonach importerem netto.

Sprzedawać czy magazynować?

Wiesław Gryn, Zamojskie Towarzystwo Rolnicze:

– Warto posłuchać pana Marciniaka, co myśli i nam przepowiada, bo tu dużo są przepowiednie o rynkach zbóż, o rynkach oleistych i jakie są perspektywy. Z tego musimy później sami wyciągnąć wnioski: czy sprzedajemy, czy raczej magazynujemy podczas żniw. Ceny lekko wzrosną, bo taki jest trend światowy i to, ile my wyprodukujemy w kraju, nie ma dzisiaj już przełożenia na ceny światowe. I my cały czas pracujemy w oparciu o giełdę MATIF i jak się ułoży przebieg pogody. No i tutaj mamy trochę schody, bo Polska choćby na tle Europy dzisiaj wygląda niekorzystnie. Francja miała wodę, Niemcy miały wodę, a u nas niestety nie. U nas te rzepaki wyglądają bardzo źle, pszenice też częściowo odrobią, ale są już takie pszenice, które nie odrobią. I myślę, iż na pewno mamy już dzisiaj jakieś 10-15% spadków w zbożach i na pewno będziemy mieli 20% spadek plonu rzepaku.

Problem ze szkodnikami

– Problemem jest to, dowodzi Wiesław Gryn, iż ograniczono nam środki ochrony roślin. W tym roku mamy taką ilość chowacza w rzepaku, który się pojawił w czasie dojrzewania, iż te rośliny przedwcześnie nam pobieleją i to będzie dodatkowy problem. I te perspektywy są niezbyt dobre i jedynie co może nas uratować to geopolityka i ceny światowe.

Warto się wymieniać wiedzą

Mariusz Olejnik, prezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”:

– My na pewno jako rolnicy będziemy zwracać uwagę na to, żeby decydenci nie zasłaniali się wymogami Unii Europejskiej, tylko w niektórych sytuacjach mogli podjąć decyzje poprawiające naszą konkurencyjność u siebie. To jest najistotniejsze. Celem jest to, żeby producenci z województwa śląskiego, polskiego i donośląskiego mieli okazję raz w roku się spotkać, wymienić swoje doświadczenie, nawiązać albo podtrzymać dobre relacje z firmami skupowymi czy z przetwórcami. I jako Spółdzielnia Grup „Polski Rzepak i Zboża” będziemy zachęcać do tego, żeby firmy rolne uczestniczyły i organizowały się gospodarczo, bo nie ma innej drogi, żebyśmy sobie sami poradzili. Trzeba się zorganizować i mieć większe partie towaru, a także mieć dobre relacje z przetwórcami na stałe, a nie z roku na rok.

Czy warto się zrzeszać?

Paweł Wójtowicz, wiceprezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”:

– Wiadomo, iż dochodzi do różnych restrukturyzacji. Grupy producenckie wykreślają się dzisiaj z uwagi na to, iż skończyły się programy benefitowe. Grupy po prostu nie widzą dalszej możliwości, żeby funkcjonować wspólnie. Tymczasem związek grup sprzedawać to samo i nie tworzyć kolejnej komórki, która generuje koszty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. A my się rozwijamy. Mamy ponad 20 podmiotów. W tym roku myślimy, iż będziemy oscylować wokół sprzedaży około 40 tys. ton rzepaku i dwa razy tyle, czyli 80 tys. ton zbóż.

Antoni Konopka, członek zarządu Samorządu Województwa Opolskiego:

– Dla mnie osobiście satysfakcją jest to, iż jako samorząd województwa kilka lat temu już organizowaliśmy taki program konsolidacji grup producenckich. I właśnie ta opolska Spółdzielnia Grup jest jedyną w kraju, która powstała, utrzymała się i jestem przekonany, iż znakomicie funkcjonuje i służy swoim członkom, bo Opolskie stoi rolnictwem, jeżeli chodzi o zboża i rzepak. Jest też bardzo istotne, żeby mieć informacje zarówno dotyczące technologii produkcji, upraw, zmniejszania kosztów, możliwości zwiększenia produkcji, ale również jest ważne, co i w jaki sposób zagospodarować, jak wykorzystać to, co się rodzi na naszych polach.

Więcej wiedzy na hektar

prof. dr hab. Walenty Poczta, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu:

– Musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż choćby duże gospodarstwo, takie, które w naszym wyobrażeniu jest bardzo duże, w zetknięciu z wielkością obrotów firm przemysłowych, to jest to niewielki podmiot gospodarczy. Rolnicy mają duże szanse, kiedy będą tworzyć siłę, kiedy będą współpracowały ze sobą. Rolnicy powinni dużo współdziałać i dużo pracować razem. Przede wszystkim najważniejsza jest taka ta sfera realna, czyli przygotować dużą ofertę, jeżeli chodzi o sprzedaż, grupy producenckie, spółdzielnie. No i jeżeli rolnicy zapewnią taką dużą ofertę, będą dużą organizacją, wówczas mają dużo lepsze możliwości, dużo lepsze szanse na dogadanie współpracy, kontraktu, warunków sprzedaży z firmami handlowymi, z firmami przetwórstwa. Jest to znaczący kontrahent dla handlu i dla przemysłu.

dr Mariusz Drożdż

Idź do oryginalnego materiału