Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta Karola Nawrockiego ogólnokrajowego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Oznacza to, iż głosowanie planowane na 27 września 2026 roku nie odbędzie się w zaproponowanej przez prezydenta formule.
Prezydent chciał pytać Polaków o Zielony Ład. Senat zamknął drogę do referendumW środowym głosowaniu 62 senatorów było przeciw, 32 poparło uchwałę, a jedna osoba wstrzymała się od głosu. Do wyrażenia zgody potrzebna była bezwzględna większość głosów. W tym głosowaniu wynosiła ona 48 głosów, więc wniosek prezydenta nie uzyskał wymaganej większości.
Senat powiedział „nie” referendum w sprawie polityki klimatycznej
Decyzja Senatu zamyka drogę do przeprowadzenia referendum w terminie wskazanym przez prezydenta. Karol Nawrocki chciał, aby obywatele wypowiedzieli się w sprawie skutków unijnej polityki klimatycznej, w tym wzrostu kosztów życia, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej.
Pytanie zaproponowane we wniosku miało brzmieć: „Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
To właśnie treść pytania była jednym z głównych punktów sporu. Przeciwnicy referendum wskazywali, iż zostało ono sformułowane w sposób sugerujący odpowiedź i obciążający politykę klimatyczną odpowiedzialnością za wzrost kosztów. Zwolennicy przekonywali natomiast, iż obywatele powinni mieć możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się w sprawie, która wpływa na rachunki, ceny żywności, przemysł i rolnictwo.
Prezydent chciał głosowania 27 września
Wniosek o przeprowadzenie referendum trafił do Senatu na początku maja. Prezydent Karol Nawrocki zaproponował, aby głosowanie odbyło się 27 września 2026 roku. Tematem miała być unijna polityka klimatyczna, często określana w debacie publicznej jako element Zielonego Ładu.
Przed głosowaniem sprawą zajmowały się połączone komisje senackie, które zarekomendowały Senatowi niewyrażenie zgody na zarządzenie referendum. Ostatecznie większość izby wyższej podzieliła tę rekomendację.
Dla wsi i sektora rolnego temat ma szczególne znaczenie, ponieważ koszty energii, paliw, nawozów, transportu i przetwórstwa bezpośrednio wpływają na opłacalność produkcji. Rolnicy od miesięcy wskazują, iż polityka klimatyczna UE nie może być oderwana od realnych kosztów prowadzenia gospodarstw.
Szefernaker: to bezpośredni głos obywateli
W imieniu prezydenta stanowisko w Senacie przedstawiał szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. Argumentował, iż referendum jest jednym z najważniejszych instrumentów demokracji bezpośredniej i pozwala oddać głos obywatelom w sprawie o podstawowym znaczeniu gospodarczym.
Jak mówił, energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego, a wzrost cen energii powoduje wzrost kosztów praktycznie we wszystkich dziedzinach życia. W jego ocenie skutki Zielonego Ładu odczuwają zarówno gospodarstwa domowe, jak i firmy oraz rolnicy.
– Energia jest fundamentem życia gospodarczego i społecznego. To jest jasne, iż jak będą rosnąć ceny energii, będą rosnąć koszty wszystkiego. Dlatego skutki Zielonego Ładu odczuwają wszyscy […] i właśnie dlatego to pytanie musi być oddane obywatelom – argumentował Paweł Szefernaker.
Konstytucja wymaga zgody Senatu
Zgodnie z Konstytucją prezydent może zarządzić referendum ogólnokrajowe, ale potrzebuje do tego zgody Senatu. Zgoda ta musi zostać wyrażona bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
W środowym głosowaniu wymagana większość wynosiła 48 głosów. Ponieważ za wyrażeniem zgody było tylko 32 senatorów, uchwała nie została podjęta. W praktyce oznacza to zablokowanie prezydenckiego wniosku.
To istotny element procedury, bo sama inicjatywa prezydenta nie wystarcza do przeprowadzenia referendum. Bez zgody Senatu ogólnokrajowe głosowanie nie może zostać zarządzone.
Polityka klimatyczna pozostaje punktem zapalnym
Choć referendum nie uzyskało zgody Senatu, spór o unijną politykę klimatyczną nie zniknie. Dla rolników, przedsiębiorców i konsumentów najważniejsze pozostaje pytanie, kto ponosi koszty transformacji energetycznej i czy tempo zmian jest dostosowane do możliwości gospodarki.
W rolnictwie temat ten ma wymiar praktyczny. Wyższe ceny energii i paliw przekładają się na koszty produkcji, suszenia zbóż, chłodzenia, transportu, nawożenia, przetwórstwa i utrzymania budynków gospodarskich. Każdy wzrost kosztów pośrednich uderza w opłacalność gospodarstw, szczególnie tam, gdzie marże są już bardzo niskie.
Z tego powodu polityka klimatyczna UE pozostaje jednym z najbardziej drażliwych tematów dla polskiej wsi. Rolnicy oczekują nie tylko deklaracji o transformacji, ale przede wszystkim konkretnych mechanizmów ochronnych, rekompensat i rozwiązań, które nie przerzucą całego ciężaru zmian na producentów żywności.
Referendum nie będzie, ale temat wróci
Decyzja Senatu oznacza, iż referendum w zaproponowanym terminie i kształcie nie dojdzie do skutku. Nie oznacza jednak końca politycznego sporu. Według doniesień medialnych kancelaria prezydenta nie wyklucza kolejnych działań w tej sprawie, a sam temat kosztów unijnej polityki klimatycznej pozostaje jednym z głównych punktów debaty publicznej.
Dla rolników najważniejsze jest dziś jedno: każda decyzja klimatyczna musi być oceniana nie tylko przez pryzmat celów środowiskowych, ale także realnych kosztów produkcji żywności. Bez tego transformacja będzie budzić coraz większy opór na wsi, w przemyśle i wśród konsumentów.

1 godzina temu















