W większości porad finansowych powtarza się jedno zdanie „Stwórz fundusz awaryjny”. I chociaż poszczególni doradcy różnią się w szczegółach (3-miesięczne wydatki czy 12-miesięczne, na rachunku oszczędnościowym, lokacie czy w gotówce), jedno pozostaje stałe – posiadanie takiej kasy znacząco zwiększy stabilność Twojego budżetu i poprawi jakość snu.
Ponieważ czasy mamy akurat mniej interesujące (wysoki deficyt, zwolnienia grupowe, zagrożenie wojną) – polecam jednak zgromadzenie odpowiednika minimum 6 miesięcy wydatków. jeżeli miesięcznie wydajesz 5k potrzebujesz 30k, gdy budżet zamyka się kwotą 20k, odpowiednie będzie 120k. I takie założenie przyjmij, jako postanowienie noworoczne.
Zaniechanie w budowie funduszu ma poważne skutki. Wydatki raz wyniosą 7k a raz 5k, gdy np. zepsuje się pralka. No i jeżeli zarabiasz 6k, nie masz skąd podebrać (i za miesiąc zwrócić), tylko idziesz po kredyt, zwiększając comiesięczne należności. Nie warto. Skoro już wiemy do czego dążymy – czas na obiecane triki – prawie bezboleśnie pozwalające zbudować taki fundusz. Uwaga – dane liczbowe dotyczą znanych mi przypadków.
Rzuć palenie. Oczywista rada. Papierosy kosztują dzisiaj ok. 20 zł za paczkę. Przy jednej dziennie (taki standard) – mamy 600 zł miesięcznie. Po roku 7200 zł. :
Ogranicz alkohol. Podobnie jasna sprawa. Mam kolegów, dla których standard wygląda tak – 2 piwa wieczorem plus butelka whisky w weekend. Policzmy – 8 zł x 30 = 240 zł plus 4×100 zł za „szkota” i dochodzimy do 640 zł/m-c. Rocznie 7680 zł.
Przestań kupować wodę butelkowaną i słodkie napoje. Plaga z którą walczę we własnym domu. Ja piję soki rozcieńczone wodą, herbatę, kawę. A moja żona z młodym kupują sobie zgrzewkami wodę butelkowaną i słodki napój na weekend. I rozmawiając ze znajomymi widzę, iż woda w butelce to jakaś epidemia. Powiedzmy sobie szczerze wartość Saguaro z Lidla nie odbiega szczególnie od kranówki (pomijając CO2 czyli gaz, który działa akurat szkodliwie). Czyli mamy 3 butelki dziennie x 30 dni/m-c x 1 zł = 90 zł/m-c. Plus 8 zł x4szt za słodkie i mamy 122 zł/m-c i ca. 1500 zł/rok.
A kranówka kosztuje nie 1 zł/1,5 litra tylko 0,018 zł, ok. 1/50.
W przypadku słodkiego pozostało gorzej. Mała buteleczka domowego syropu z czarnego bzu wystarcza mi na ok. 5 litrów napoju, a kosztuje ok. 0,8 zł. Porównajmy: 8 zł/1,5 litra, kontra 0,8 zł/5 litrów. Ok. 1/30. No i czarny bez wydaje się 10 razy zdrowszy niż Cola czy napój Tymbarka.
Zacznij chodzić i jeździć pociągiem. Mam prosty przykład – mój syn mieszka 530 km ode mnie. Mam dwa wyjścia 5,5 h jazdy autem lub 7 godzin pociągiem (z dojściem). Różnica w cenie gigantyczna. Jeden wyjazd autem (w obie strony): 322 zł Ionikiem Hybrid i 495 zł Alfą Giuliettą QV. Pociągiem – 100 zł. Pociąg ma same zalety, o ile jedziemy na lekko (jak ja) i jest dostępny.
A chodzenie? Do pracy mam 1.7 km. Dojazd miesięczny hybrydą 32 zł (niewiele) + 125 zł za parking. W sumie 157 zł. Ale gdybym wybrał Alfę robi się już ok. 320 zł (drożeje i paliwo i karta parkingowa). A przecież praca to nie jedyna aktywność. Wiadomo na dłuższe odcinki wybieramy rower. Dzisiaj już nie mam takiej sprawności (postępy astmy), ale kiedyś na odcinku praca-wieś, dojeżdżałem w godzinę i 5 minut. Czyli wyjazd do pracy o 6.20, żeby odbić kartę. Z powrotem byłem w podobnym czasie. Autem 25 minut krócej w każdą stronę.
Nie jestem hardcorem (np. tygodniowe zakupy z przyczepką transportową) ani przeciwnikiem samochodów, ale czasem, jeżeli jeździmy sami da się zredukować koszty. Ale choćby praca – 157 zł/m-c to ca. 2100zł/rok. 320 zł/m-c już ponad 4200 zł.
Naucz się gotować. Kamień do mojego ogódka. Na szczęście jestem żonaty. Stołowanie się knajpach i różnych foodtruckach nie tylko wychodzi drożej, ale i szkodzi na żołądek. Mój kumpel „słomiany wdowiec” codziennie kupuje w pracy żarcie do podgrzania w mikrofalówce. Zapakowane w plastik i folię. Porcja 30 zł. Mnożąc przez dni pracy, oraz odejmując cenę składników, dobijamy do 450 zł/m-c i 5400 zł/rok.
Nie kupuj słodyczy. Kolejny temat-rzeka dla łasuchów (jak ja). Czekolada – 10 zł. Rafaello 25 zł. Kilogram ciasta w mojej piekarni 40 zł.
Zrobienie w domu? 1/5 i tylko czekolady raczej nie zrobimy (ale czekoladową polewę już tak). Kg ciasta to ok. 8 zł – głównie mąka (4-5 zł/kg), owoce (jabłka – podobna cena), trochę masła (to droższe ale idzie go za 2-4 zł w zależności od ceny kostki). jeżeli kupimy ciastko w kawiarni zapłacimy jeszcze drożej – np. 25 zł za 250g czyli 100 zł/kg. A zrobione w domu 2 zł (8 zł/kg). Pomyśl. Kupując w tygodniu po 3 kg ciasta dla 3 osób wydamy 120 zł. Nadwyżka nad domowym – 100 zł/m-c i 1200 zł/rok. Gdy codziennie jemy ciastko w kawiarni – 500 zł i 6000 zł.
Skasuj nieużywane subskrypcje. Popularna rada. Subskrypcje kosztują i drożeją. W pierwszym roku płaciłem za Onet/Auto Świat/Newsweek/BI/Forbes/Politico ok. 100 zł w promocji (regularnie było 150 zł). Teraz jest już 120 zł (regularnie 240 zł). Jeszcze bardziej zmienił się Netflix (z którego nie korzystam). To co stało się z Legimi (50 zł zamiast 30 zł i jeszcze wyrzucenie wielu tytułów) woła o pomstę do nieba. Przyjmuję jednak, iż odrzucany 80 zł/m-c i 960 zł/rok.
Sprzedaj niepotrzebne rzeczy. Większość z nas gromadzi. Sam odchudziłem szafę z Marie Condo. Ale garaż czeka na swoją kolej. Tymczasem każda rzecz ma swoją cenę, choćby jeżeli tylko złomu. Marcin z Kalpapady zbierał wyrzuconą elektronikę, naprawiał ją i sprzedawał. Ty nie musisz nic zbierać. Przetrząśnij piwnice, garaż szafy. Ile to wyjdzie? Ja nazbierałbym z garażu i piwnicy pewnie 4000-5000 zł. `A dodając złom z domu na wsi – spokojnie drugie tyle. Na start funduszu awaryjnego (który oczywiście już mam) całkiem sporo.
Przestań płacić za logo. Ile kosztuje logo? Zwykle 50-60% ceny, a czasem i 95%. Popatrzmy. Dres z Lidla 80 zł, z marki sportowej 400-500 zł, a Balmaina czy Balenciagi 10k. T-shirt dla biegacza: odpowiednio 50 zł, 200 zł i 2000 zł.
Samochód klasy B+ marki taniej 65k, popularnej 90k, a premium 120-150k. Wiadomo dostaniemy na osłodę lepsze wyposażenie (warte 1/5 nadwyżki w cenie). I tyle. W rzeczywistości za logo dopłacamy od ok. 40 do 100%.
Możemy rzecz jasna podjąć decyzję – przestaję płacić za logo. I wtedy nasze wydatki spadną o 10-20% (bo przecież nie wybieramy dostawcy energii po logo). W budżecie przeciętnej rodziny – 800 zł/m-c i 10.000 zł/rok.
Zwracaj uwagę na jakość. Najbardziej nieoczywista porada. Pozornie sprzeczna z poprzednią. Logo oznacza jakość, prawda? Nieprawda. A oto przykład.
Zwykle kupuję kawę w rodzinnej palarni. Cena za kilogram 110 zł. Ziarnista Starbucks 140 zł/kg. Tańsza dostępna na Allegro (kiedyś sekretarka kupiła taką do firmy i wszyscy mieli rozstrój żołądka) 40 zł/kg. Którą wybrać? Oferującą najwyższy stosunek cena/jakość. W tym przypadku z palarni. Dobór ziaren, świeżość (palona tydzień wcześniej), smak i wygrywa.
Podobnie robię z większością produktów od jajek do garniturów. Wolę Lantiera z wysoko skrętną wełną 130s za 900 zł (w dużej promocji) niż poliestrowy szajs z bazaru za 400 zł lub mega markę za 10k.
Tej zasady nauczyła mnie babcia, mówiąc „jesteśmy za biedni żeby oszczędzać na jakości”. Wielokrotnie przekonałem się, iż to prawda. Torba z logo, skajowy plecak z Croppa to nie moja bajka. Wybiorę grubą oryginalną skórę. I zapłacę nie 5k (logo) 100 zł (Cropp) ale 500 zł, aby korzystać przez wiele lat. Laptop Toshiby wytrzymał 2 lata i trzeba go było wyrzucić. TCO = 1000 zł/rok. MacBook Pro 5000 zł, dał radę działać przez 10 lat (dołożyłem 1000 zł na baterię i klawiaturę) co prowadzi do 600 zł/rok.
Oszczędność? Dość trudno ją określić, ale zakładam, iż 10-20%. Czyli znowu przyjmujemy ok. 800 zł/m-c i 10k/rok.
Podsumowanie. choćby jeżeli nie pijesz i nie palisz, zastosowanie tych trików pozwoli Ci oszczędzić ok. 30 tys. zł/rok, przy wydatkach ok. 10k/m-c. W taki sposób zbudujesz fundusz awaryjny w 3 lata i będzie on zawierał ok. 90 kzł, równowartość 9 miesięcy przeżycia bez dochodu.









