5 tys od Trumpa rozwiązałyby problem, który nie istnieje – i stworzyłyby nowy

2 godzin temu

Gospodarka amerykańska ma problem z percepcją: ludzie uważają ją za słabą, bo ceny są wysokie. W rzeczywistości gospodarka rośnie w siłę – prawdopodobnie zbyt silną. Wręczenie czeków na 5000 dolarów każdemu dorosłemu Amerykaninowi, jeżeli Republikanie wygrają wybory uzupełniające, mogłoby początkowo poprawić nastawienie ludzi do gospodarki. Wszyscy kochają darmowe pieniądze. Tylko iż to nie jest za darmo.

Wypłacanie czeków stymulacyjnych w okresie niskiego bezrobocia, wysokiej inflacji i silnego wzrostu gospodarczego spowodowałoby jeszcze szybszy wzrost cen, a jednocześnie znacznie zwiększyłoby rosnące zadłużenie Ameryki. Mogłoby to potencjalnie stworzyć prawdziwy problem gospodarczy, który mógłby spowodować znaczne cierpienie ludzi, którym czeki Trumpa miałyby pomóc.
Obietnica

Prezydent Donald Trump obiecał w środę, iż jeżeli Republikanie zdecydują się na Kongres w listopadzie, zatwierdzi „dywidendę” dla obywateli amerykańskich. Nie sprecyzował, jak to będzie uchwalone ani sfinansowane, chociaż wiceprezydent J.D. Vance zasugerował później w Fox News, iż wpływy z ceł mogłyby przynajmniej częściowo sfinansować te czeki.

To podobne do propozycji, które Trump wielokrotnie składał w zeszłym roku, aby wysyłać Amerykanom czeki z tytułu zwrotu ceł. Prawdopodobnie wymagałoby to uchwały Kongresu, a ich realizacja mogłaby napotkać potencjalnie nie do pokonania przeszkody – choćby jeżeli Republikanie wygrają wybory uzupełniające.

Jeśli gwiazdy się ułożą i wypłaty dywidend zostaną w jakiś sposób zrealizowane, mogą one poważnie zaszokować gospodarkę. Czeki stymulacyjne historycznie były skutecznym narzędziem wzmacniania zaufania konsumentów i wydatków – choć zwykle miały zastosowanie w okresie, gdy gospodarka jest w krytycznej sytuacji, jak w przypadku czeków z 2008 roku w czasie globalnego kryzysu finansowego oraz czeków z 2020 i 2021 roku, które zostały wysłane w czasie pandemii.

Niezależnie od sposobu finansowania, wypłacenie 5000 dolarów każdemu dorosłemu Amerykaninowi kosztowałoby rząd USA ponad bilion dolarów, zwiększając jego dług wynoszący ponad 40 bilionów dolarów. Dla porównania, jest to kwota, jaką wszystkie firmy z branży sztucznej inteligencji mają wydać na infrastrukturę w tym roku – kwota, która już teraz wyraźnie wpływa na wzrost inflacji. „To robocza definicja nieodpowiedniej i nieprzemyślanej polityki fiskalnej” – powiedział Joe Brusuelas, główny ekonomista RSM US.

Prezydent Donald Trump w tym tygodniu znalazł się w centrum uwagi na pierwszej w historii „konwencji” Partii Republikańskiej w wyborach uzupełniających w Teksasie. Jednak niektórzy prominentni Republikanie i kandydaci w zaciętych wyścigach rezygnują z udziału w tym wydarzeniu z powodu wysokich kosztów i obaw, iż niepopularność Trumpa może negatywnie wpłynąć na ich kampanie. Analizujemy przesłanie Trumpa, jego obietnicę wypłacenia 5000 dolarów dorosłym Amerykanom, jeżeli Republikanie wygrają wybory uzupełniające, oraz to, czy Partia Republikańska już pomija Trumpa.

W przeciwieństwie do lat ubiegłych, kiedy wysyłano czeki stymulujące, w tej chwili gospodarka amerykańska nie wykazuje żadnych oznak, iż będzie potrzebowała interwencji na skalę kryzysową.

Gospodarka USA opiera się na dwóch filarach: ogromnych wydatkach na sztuczną inteligencję i silnym wzroście wydatków konsumpcyjnych, głównie ( choć nie wyłącznie ) zamożniejszych Amerykanów. Oba te czynniki utrzymują wzrost gospodarczy na stosunkowo stabilnym poziomie i utrzymują stopę bezrobocia na zdrowym poziomie nieco powyżej 4%.

Ale przyczyniają się również do inflacji. Oprócz wysokich cen ropy naftowej spowodowanych wojną z Iranem i polityką celną Trumpa, ogromny popyt na sztuczną inteligencję doprowadził do znacznego wzrostu cen chipów, kosztów pracy i materiałów budowlanych, a także cen energii elektrycznej i oprogramowania. Wysokie wydatki konsumentów wsparły podwyżki cen w firmach, ponieważ koszty transportu i technologii przez cały czas rosną.

Inflacja nie wymknęła się spod kontroli, jak w 2022 roku, kiedy roczny wzrost cen przekroczył 9% – najwyższy poziom od czterech dekad. Jednak inflacja utrzymuje się na niepokojącym poziomie od czasu pandemii i w tym roku ponownie rośnie – co świadczy o tym, iż gospodarka jest w rozpędzonym stanie.

Dlatego Rezerwa Federalna utrzymała stopy procentowe na stosunkowo wysokim poziomie i rozważa ich podwyżkę na posiedzeniu w przyszłym tygodniu, aby spowolnić inflację – a tym samym gospodarkę. Problem pogłębia skrajny brak dyscypliny fiskalnej rządu . Ekonomia populistyczna jest w tej chwili w modzie po obu stronach sceny politycznej. Doprowadziło to do cięć podatków i wzrostu wydatków, co dodatkowo pogłębia narastający dług, którego finansowanie kosztuje podatników ponad bilion dolarów rocznie – co stanowi 19% całkowitego budżetu federalnego.

Rynek obligacji wysyła wiadomość

Tego rodzaju populistyczna polityka wydatkowa napędza również inflację i przyczyniła się do zamieszania na rynku obligacji w ostatnich tygodniach i miesiącach. Inwestorzy obligacji są coraz bardziej sceptyczni co do możliwości wspólnego działania Waszyngtonu w celu rozwiązania problemu inflacji – i obawiają się, iż politycy mogą wprowadzić rozwiązania takie jak wypłaty dywidend w wysokości 5000 dolarów, które mogłyby pogorszyć inflację. Dlatego rynki obligacji domagają się wyższej rentowności, aby zrekompensować im rosnące ryzyko dewaluacji ich inwestycji z czasem w wyniku wzrostu cen.

Rentowność 10-letnich obligacji przekroczyła w czwartek 4,86% po ogłoszeniu decyzji przez Trumpa, osiągając najwyższy poziom od 2023 roku. To pogłębia obawy Amerykanów dotyczące kosztów utrzymania: wysokie rentowności obligacji powodują wzrost stóp procentowych kredytów konsumpcyjnych powiązanych z obligacjami skarbowymi, w tym stóp procentowych kredytów hipotecznych i kredytów samochodowych.

Działa to również na przekór próbom uspokojenia rynku obligacji przez Sekretarza Skarbu Scotta Bessenta poprzez interwencję w postaci wykupu długu publicznego o wartości 6 miliardów dolarów, ogłoszonym w środę. Działałoby to również na niekorzyść nowego prezesa Fed, Kevina Warsha, który za swoją misję obrał walkę z inflacją. A wypłaty dywidend potencjalnie zmusiłyby Fed do znacznego podniesienia stóp procentowych, co podważyłoby długofalowy cel Trumpa, jakim było obniżenie stóp procentowych.

„Dlatego można śmiało powiedzieć, iż to się nie wydarzy” – powiedział James Reilly, starszy ekonomista ds. rynków w Capital Economics.

Idź do oryginalnego materiału