Docelowy udział polskich podmiotów na poziomie 50% przy realizacji morskich farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim jest realny, uważa członek zarządu Crist Offshore Andrzej Czech.
Przy najbardziej zaawansowanym w tej chwili projekcie offshore wind w Polsce – realizowanym przez Baltic Power – tzw. local content szacowany jest na 21-23%, ale w dłuższej perspektywie analizy mówią o możliwości wzrostu tego wskaźnika choćby do ok. 50%.
„Nie wiem czy szacunki dotyczące możliwego 50% local content nie bazują na prekursorze morskiej energetyki wiatrowej, czyli Wielkiej Brytanii, gdzie lata temu startowano z poziomu ok. 5%, a niedawno przekroczono 55%. Należy jednak pamiętać, iż te wartości są liczone nie tylko od strony capeksu, ale również opeksu. Obsługa tych farm wiatrowych, morskie bazy serwisowe, siłą rzeczy muszą być zlokalizowane w Polsce i polskimi siłami utrzymywane w ruchu” – powiedział Czech w rozmowie z ISBnews.
Zaznaczył jednocześnie, iż jeżeli spojrzymy jedynie na stronę capeksową, to tutaj już tak dobrze „nie wyglądamy”.
„Turbiny pochodzą wyłącznie z zagranicy, choć trochę pomoże montownia gondol w Szczecinie. Dzięki spółkom z Grupy ARP powstaje fabryka wież do morskich turbin wiatrowych, to będzie znaczący element w łańcuchu dostaw, ale już na przykład nie widzę w najbliższym czasie możliwości, żebyśmy mogli produkować w Polsce monopale, bo bariera wejścia na ten rynek jest bardzo wysoka. Wymagałoby to wielomiliardowych nakładów na uruchomienie fabryki, a także duże są wymagania lokalizacyjne – wbrew pozorom kilka jest w Polsce miejsc oferujących hektary gruntu z dostępem do morza o odpowiedniej głębokości. W przypadku trafostacji przełamaliśmy właśnie ten impas i mam nadzieję będziemy dostawcami większej liczby konstrukcji i mamy również krajowego wytwórcę kabli oraz lądowych stacji elektroenergetycznych. Zatem od strony capeksu to wygląda tak sobie, ale skoro Wielkiej Brytanii udało się osiągnąć 50%, to wydaje się, iż jest to możliwe także w Polsce. Będzie to oczywiście wymagało dużych nakładów inwestycyjnych, a nie od rzeczy byłaby także jakaś rewizja prawa, która dawałaby większe preferencje dla krajowych dostawców” – dodał Czech.
W jego ocenie, rozwój morskiej energetyki wiatrowej rodzi także inne szanse dla polskiego przemysłu.
„To już się dzieje, bo jest duże zapotrzebowanie tej branży na tzw. secondary steel. Wszystkie elementy konstrukcyjne farm wiatrowych wymagają konstrukcji pomocniczych, wewnętrznych platform itp. Widzę tu potencjał na spore ożywienie na prace dla naszych podwykonawców technologicznych, dla firm elektrycznych, projektantów i producentów rozdzielnic, dla dostawców dźwigów czy transformatorów. Podmioty z tych obszarów jak najbardziej mają szanse w większym stopniu korzystać z boomu na morską energetykę wiatrową” – podsumował członek zarządu Crist Offshore.
Crist Offshore to spółka należąca do Grupy Crist, która dostarcza konstrukcje offshore dla rynku polskiego i europejskiego. w tej chwili Crist Offshore realizuje projekt morskiej stacji transformatorowej obejmujący zakres projektowania, budowy oraz uruchomienia na morzu.
Źródło: ISBnews