W sieci ponownie krąży nagranie, które w 2019 roku nie wzbudziło większych emocji, ale dziś – w kontekście największej afery kryptowalutowej w historii Polski – ogląda się je z zupełnie innym uczuciem. 16 lipca 2019 roku, zaledwie kilka dni po spektakularnym upadku konkurencyjnej giełdy BitMarket, podczas debaty Trading Jam Session przedstawiciele polskich giełd i kantorów kryptowalutowych usiedli przed kamerami, żeby publicznie uspokoić rynek. Konkluzja panelu była prosta i jednoznaczna: giełda powinna mieć 100-procentowe pokrycie depozytów klientów, nie powinna grać ich środkami ani nimi manipulować.
Wśród zapewniających był Sylwester Suszek i przedstawiciele BitBay – platformy, która kilka lat później, już pod szyldem Zondacrypto, miała stać się symbolem dokładnie tego, przed czym tamtego wieczoru ostrzegano. Całość moderował Rafał Zaorski – inwestor giełdowy, który dziś sam siedzi w areszcie z zarzutem przywłaszczenia 1,7 mln zł należących do operatora Zondacrypto.
Ironia, którą napisało życie
Na nagraniu udostępnionym przez 44Crew na platformie X widać scenę, która po latach nabiera groteskowego wymiaru. Przedstawiciele BitBay – firmy, która już wtedy mogła mieć problemy bilansowe – brną w narrację o pełnym zabezpieczeniu środków klientów. Debata odbywa się w atmosferze branżowej solidarności: upadek BitMarket wstrząsnął polskim rynkiem krypto i wszyscy chcą pokazać, iż u nich „tak się nie stanie”.
To nagranie po latach ogląda się trochę komicznie.
16 lipca 2019 r., kilka dni po upadku BitMarket, podczas debaty Trading Jam Session przedstawiciele giełd i kantorów kryptowalutowych wspólnie dochodzą do dość oczywistej konkluzji:
„Giełda powinna mieć 100% pokrycia… pic.twitter.com/DbDmGO7hDb
— 44Crew_PL (@44Crew_PL) September 10, 2026
Tymczasem, jak zwraca uwagę 44Crew, już w tamtym okresie BitBay miał problem z odzyskaniem od samego Zaorskiego około 150 BTC. Ta kwota – choć znaczna – okazała się zaledwie wierzchołkiem góry lodowej.
Dokument „dziura.xlsx” – 4 400 BTC w próżni
Centralnym elementem obecnego śledztwa prokuratury jest wewnętrzny dokument znany jako „dziura.xlsx”, który – według ustaleń medialnych – jest znany Prokuraturze Krajowej. Zgodnie z danymi zawartymi w tym pliku, na 7 lipca 2021 roku różnica między tym, co giełda powinna była posiadać na portfelach klientów, a tym, co faktycznie posiadała, wynosiła minus 4 409,89 BTC i minus 2 189,88 ETH.
Przy obecnych cenach (BTC w okolicach 57 000 USD, ETH około 2 300 USD) to niedobór rzędu ponad 250 mln USD – tylko na tych dwóch kryptowalutach. A dane pochodzą z połowy 2021 roku. Od tamtej pory, jak wynika z dalszych ustaleń, sytuacja się pogarszała.
Według analizy opublikowanej przez money.pl i Wirtualną Polskę na początku kwietnia 2026 roku, średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do zaledwie 0,18 BTC w marcu 2026 – co stanowi spadek o ponad 99 procent. Kryptowalut po prostu nie było.
Od BitBay do Zondacrypto – cztery lata działania bez pokrycia
Chronologia afery, którą szczegółowo opisał Business Insider Polska w obszernym kalendarium, rysuje obraz firmy, która przez lata funkcjonowała jako klasyczny schemat Ponziego – wpłaty nowych klientów służyły do obsługi wypłat starszych.
Giełda BitBay powstała w Katowicach w 2014 roku. Założył ją Sylwester Suszek – jak pisała Izabela Kacprzak w „Rzeczpospolitej”, „zwykły chłopak z Piekar Śląskich”, który stworzył imperium obracające miliardami. Już w 2018 roku KNF wpisała BitBay na listę ostrzeżeń i złożyła zawiadomienie do prokuratury. Firma przeniosła się do Estonii, zmieniła nazwę – najpierw na Zonda, potem na Zondacrypto – i pod nowym szyldem ruszyła z agresywnym marketingiem: sponsoring Juventusu, ekstraklasy, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, konferencji CPAC Polska.
10 marca 2022 roku Sylwester Suszek wyjechał na spotkanie biznesowe na stację paliw w Czeladzi należącą do Mariana W. – człowieka, którego prokuratura opisuje jako szefa mafii paliwowej ze szkodami szacowanymi na 1,5 mld zł. Od tego dnia po Suszku zaginął wszelki ślad. Prokuratura postawiła Marianowi W. zarzut uprowadzenia.
Po zniknięciu Suszka stery giełdy przejął Przemysław Kral – wcześniej dyrektor ds. prawnych BitBay. Pod jego kierownictwem Zondacrypto przez cztery lata kontynuowała działalność, zapewniając klientów na swojej stronie, iż „wszystkie środki w kryptowalutach są przetrzymywane na zimnych portfelach” i iż „bezpieczeństwo to nasz priorytet”.
Jak wykazała szczegółowa analiza prawna kancelarii Skarbiec, giełda miała cztery okazje do udowodnienia, iż kontroluje portfele klientów – poprzez prosty podpis kryptograficzny lub mikrotransakcję testową. Cztery razy tego nie zrobiła. Audytor Crowe DNW OÜ odmówił wydania opinii do sprawozdania za 2021 rok. Kolejny audytor, Assertum Audit OÜ, zgłaszał zastrzeżenia do bilansu w kwocie 172 mln EUR. Zamiast dowodu on-chain giełda proponowała oświadczenie notarialne.
Tymczasem zobowiązania wobec klientów rosły – z 164 mln EUR w 2022 roku do 722 mln EUR w 2024. Wpływały kolejne depozyty, napędzane kampaniami marketingowymi.
Lawina aresztowań i upadłość
Wiosna i lato 2026 roku przyniosły lawinę wydarzeń. W kwietniu Zondacrypto przestała realizować wypłaty. 17 kwietnia prokuratura wszczęła śledztwo. Premier Donald Tusk ujawnił na forum Sejmu, iż firma była finansowana „za pieniądze rosyjskiej mafii” i iż Przemysław Kral wpłacił 450 tys. zł na fundację Zbigniewa Ziobry.
W czerwcu Estonia cofnęła licencję VASP spółce BB Trade Estonia OÜ. 27 sierpnia sąd w Tallinnie ogłosił jej upadłość. Zobowiązania sięgają co najmniej 432 mln EUR, ujawniony majątek to zaledwie 167 tys. EUR. Pierwsze zgromadzenie wierzycieli wyznaczono na 17 września.
Przemysław Kral zbiegł – prawdopodobnie do Izraela – i według doniesień Onetu negocjuje z prokuraturą status świadka koronnego. 27 sierpnia aresztowano prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza z zarzutami płatnej protekcji i pokrzywdzenia wierzycieli. 2 września zatrzymano trzy kolejne osoby, w tym Rafała Zaorskiego i Annę P. – z zarzutami udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. 5 września zatrzymano Romana Ż., dawnego wspólnika Suszka, skazanego wcześniej za fałszowanie pieniędzy i rozboje.
Do prokuratury wpłynęło dotąd ponad 3 600 zawiadomień o przestępstwie. Straty pokrzywdzonych szacowane są na co najmniej 350 mln zł, choć rzeczywista skala może sięgać choćby 2,4 mld zł.
Nagranie, które źle się zestarzało
Archiwalne nagranie z Trading Jam Session z lipca 2019 roku nie jest dowodem w sprawie – jest jednak dokumentem epoki i mentalności, która umożliwiła powstanie afery Zondacrypto. Na jednej scenie siedzą ludzie, którzy zapewniają o bezpieczeństwie środków klientów. Moderuje człowiek, który sam był dłużnikiem giełdy. W tle świeżo upadła konkurencyjna platforma BitMarket, a wszyscy zgodnie mówią: „u nas tak się nie stanie”.
Minęło siedem lat. Suszek zaginął. Kral zbiegł. Zaorski siedzi w areszcie. Piesiewicz aresztowany. Na portfelach Zondacrypto zamiast tysięcy bitcoinów zostało 0,18 BTC. A na nagraniu słychać: „Giełda powinna mieć 100% pokrycia depozytów klientów.”
Trudno o lepszą puentę dla największej kryptowalutowej afery w historii Polski.

1 godzina temu


![Trwa strajk maszynistów. Większość pociągów jest opóźnionych [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/09/mid-26911038.jpg)





