AI podnosi ceny konsol. Dlaczego Nintendo Switch 2 i PS5 będą droższe?

39 minut temu
Zdjęcie: Playstation


Przez lata branża gier wideo przyzwyczaiła nas do modelu, w którym ceny sprzętu z czasem spadają lub pozostają stabilne. Jednak trwająca rewolucja w dziedzinie sztucznej inteligencji wywróciła ten porządek do góry nogami. Giganci tacy jak Nintendo i Sony stają przed nową, brutalną rzeczywistością: walka o te same komponenty, których potrzebują centra danych AI, sprawia, iż gaming staje się luksusem.

Głównym winowajcą są chipy pamięci. Tylko w pierwszym kwartale ich ceny podwoiły się, a prognozy na bieżący okres wskazują na dalszy wzrost o ponad 60 procent. Powód jest prosty – najwięksi producenci półprzewodników, tacy jak Samsung czy SK Hynix, przekierowują moce przerobowe na zaspokojenie nienasyconego apetytu sektora AI. Choć firmy te inwestują miliardy w nowe linie produkcyjne, na realne zwiększenie podaży będziemy musieli poczekać co najmniej rok.

Dla Nintendo, firmy tradycyjnie unikającej drastycznych podwyżek, sytuacja stała się niemożliwa do udźwignięcia. Szacuje się, iż rosnące koszty komponentów oraz cła obciążą budżet japońskiego producenta kwotą rzędu 638 milionów dolarów w obecnym roku finansowym. To zmusiło zarząd do podjęcia trudnej decyzji o podniesieniu ceny nadchodzącego Switcha 2. Urządzenie zadebiutuje na rynku amerykańskim z ceną o 50 dolarów wyższą, osiągając pułap 499,99 dolarów.

Prezes Nintendo, Shuntaro Furukawa, przyznał wprost, iż firma nie jest już w stanie brać tych kosztów na siebie bez uderzenia w rentowność. Podobną drogą poszło Sony, podnosząc cenę standardowej wersji PlayStation 5 w USA do poziomu blisko 650 dolarów.

To ryzykowna gra, szczególnie dla Nintendo. O ile fani Sony często wykazują większą odporność na zmiany cen, o tyle baza użytkowników „Super Mario” składa się w dużej mierze z niedzielnych graczy i rodzin, dla których dodatkowe kilkaset złotych może być barierą nie do przejścia. Jednak analitycy rynkowi, w tym eksperci z HSBC, nie pozostawiają złudzeń: czekanie na poprawę sytuacji nie jest realną opcją. Presja kosztowa wynikająca z boomu na AI nie odpuści w najbliższym czasie, a gracze – chcąc nie chcąc – muszą sfinansować tę technologiczną rewolucję z własnych kieszeni.

Idź do oryginalnego materiału