Akcje SpaceX w wolnym spadku – kurs ponad 50% poniżej szczytu

1 godzina temu

Zaledwie sześć tygodni temu SpaceX wchodziło na giełdę w atmosferze euforii. Największy debiut w historii Wall Street, wycena powyżej 2 bilionów dolarów, Elon Musk jako pierwszy bilioner na świecie. Dziś obraz jest diametralnie inny. Kurs akcji SPCX spadł poniżej 120 USD – ponad 50% poniżej szczytu z 16 czerwca i grubo poniżej ceny z IPO wynoszącej 135 USD. SpaceX radzi sobie gorzej niż 90% debiutów giełdowych ostatnich lat z kapitalizacją powyżej miliarda dolarów. Jak do tego doszło?

Euforia, która trwała cztery dni

SpaceX zadebiutowało na Nasdaq 12 czerwca 2026 roku, sprzedając 555 milionów akcji po 135 USD za sztukę. Łącznie firma pozyskała rekordowe 85,7 mld USD – więcej niż jakiekolwiek IPO w historii. Kurs otworzył się na poziomie 150 USD, rósł przez cztery sesje i 16 czerwca osiągnął szczyt dnia na poziomie 225,64 USD, dając wycenę przekraczającą 2,9 bln USD. SpaceX było wówczas czwartą firmą świata pod względem kapitalizacji, wyprzedzając Amazon i Microsoft.

Potem zaczął się zjazd. Już 23 czerwca kurs znalazł się poniżej ceny otwarcia z dnia debiutu (150 USD), a 15 lipca przebił w dół cenę z IPO (135 USD). W tygodniu kończącym się 23 lipca akcje spadły do historycznego minimum 110,85 USD. Od szczytu wyparowało ponad bilion dolarów kapitalizacji.

Dlaczego SpaceX traci?

Przyczyny wyprzedaży są wielowarstwowe i dotyczą zarówno fundamentów spółki, jak i czynników rynkowych.

Po pierwsze – finanse. Prospekt emisyjny, wymagany przy wejściu na giełdę, odsłonił brutalne liczby. SpaceX, po konsolidacji z przejętym wcześniej xAI (startup AI Muska, twórca chatbota Grok), zanotowało stratę netto 4,9 mld USD w 2025 roku przy przychodach 18,7 mld USD. W samym pierwszym kwartale 2026 roku strata wyniosła kolejne 4,28 mld USD. Segment xAI odpowiadał za lwią część tych strat – w Q1 2026 wygenerował stratę operacyjną 2,47 mld USD przy zaledwie 818 mln USD przychodu. Morningstar wprost określił finanse xAI jako „wyglądające na lekkomyślne”.

Po drugie – wycena oderwana od rzeczywistości. choćby po spadkach SpaceX wyceniane jest na ok. 1,5 bln USD. Przy rocznych przychodach rzędu 18-19 mld USD i braku zysków to wskaźnik cena/przychód na poziomie ok. 80x. Musk publicznie mówił, iż firma może kiedyś być „warta więcej niż cała Ziemia”, ale inwestorzy gwałtownie zaczęli konfrontować wizje z twardymi danymi.

Po trzecie – problemy operacyjne. Starship, najważniejszy element długoterminowej strategii SpaceX, miał problemy w trakcie dwunastego lotu testowego w maju (wersja V3, zakończona usterką boostera). Trzynasty lot, zaplanowany na 16 lipca, został przerwany na sekundę przed startem z powodu niezapłonu kilku silników Raptor. Kolejna próba, wyznaczona na 23 lipca, została przesunięta na 24 lipca z powodu złej pogody. Dla spółki publicznej, której przyszłość w dużej mierze zależy od powodzenia eksperymentalnej rakiety, każda taka wpadka boli podwójnie.

Po czwarte – kontrowersyjna akwizycja Cursor. Zaledwie cztery dni po debiucie, gdy kurs był na szczycie, SpaceX ogłosiło przejęcie startupu Cursor (twórcy popularnego narzędzia AI do kodowania) za 60 mld USD w akcjach. Analitycy Morningstar ostro skrytykowali transakcję. Rynek odebrał ją jako sygnał, iż Musk traktuje zawyżony kurs akcji jak walutę do przejęć – co jest racjonalne z perspektywy zarządu, ale niekoniecznie dobre dla akcjonariuszy.

Po piąte – rating ESG. MSCI przyznało SpaceX rating CCC – najniższy w siedmiostopniowej skali – ostrzegając przed „istotnymi” ryzykami środowiskowymi, społecznymi i ładu korporacyjnego. Struktura głosów dająca Muskowi niemal absolutną kontrolę nad spółką budziła krytykę prawników od ładu korporacyjnego już przed debiutem.

Lockup – tykająca bomba

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń krótkoterminowych jest zbliżające się wygaśnięcie okresu lockupu. Jak informował Yahoo Finance, ponad 900 milionów akcji – wartych przy obecnym kursie ponad 100 mld USD – stanie się dostępnych do sprzedaży na początku sierpnia, po publikacji pierwszego raportu kwartalnego spółki. To akcje należące do pracowników i wczesnych inwestorów, którzy dotychczas nie mogli ich sprzedawać.

Przy kursie poniżej ceny z IPO presja na realizację zysków (a w przypadku wielu pracowników – ograniczenie strat) może być ogromna. Co istotne, akcje samego Muska pozostają zablokowane do połowy 2027 roku, ale to nie zmienia faktu, iż potencjalna podaż w sierpniu może dodatkowo zdusić kurs.

Szerszy kontekst rynkowy

Spadki SpaceX nie dzieją się w próżni. Od połowy czerwca rynki technologiczne przechodzą korektę napędzaną obawami o rentowność inwestycji w sztuczną inteligencję, potencjalne podwyżki stóp procentowych przez Fed i wyprzedaż na chipach po słabszych wynikach Microna. SpaceX – jako firma deficytowa, wyceniana głównie na bazie przyszłych obietnic – jest szczególnie wrażliwe na zmianę nastroju wobec spółek wzrostowych.

Warto też wspomnieć o krótkich sprzedawcach. Short sellerzy zarabiają miliardy na obstawianiu dalszych spadków SpaceX, co generuje dodatkową presję podażową na kursie.

Co mówią analitycy?

Opinie rynku są skrajnie podzielone. Morgan Stanley, jeden z głównych banków obsługujących IPO, wyznaczył cenę docelową na 300 USD – ponad dwukrotnie powyżej obecnego kursu. Z kolei Keith Snyder z CFRA Research uważa, iż kurs może spaść jeszcze do okolic 115 USD (co na moment publikacji niemal się zrealizowało), a zachowanie akcji zaczęło „przypominać meme stock”.

Barron’s w swojej analizie stwierdził wprost, iż SpaceX to jedno z najgorszych IPO ostatnich lat, mierząc wynik akcji na tle porównywalnych debiutów giełdowych. To mocna teza, biorąc pod uwagę skalę oczekiwań i zainteresowania, jakie towarzyszyły wejściu firmy na giełdę.

Perspektywy – między Starshipem a raportami

Najbliższe tygodnie będą kluczowe. 24 lipca SpaceX podejmie kolejną próbę lotu testowego Starship Flight 13 – udany lot mógłby przynajmniej częściowo uspokoić inwestorów, którzy obawiają się o realizację technologicznej wizji spółki. Na początku sierpnia pojawi się pierwszy raport kwartalny, który da rynkowi pierwszy pełny obraz finansów firmy jako spółki publicznej. Niemal równocześnie wygaśnie lockup, otwierając drzwi do potencjalnej fali sprzedaży.

SpaceX jako firma przez cały czas posiada wyjątkowe aktywa – dominujący Falcon 9, rosnący Starlink z setkami milionów potencjalnych użytkowników, kontrakty NASA na program Artemis. Pytanie nie brzmi, czy SpaceX jest fascynującą firmą technologiczną. Pytanie brzmi, ile za to wszystko powinno się płacić – i czy Elon Musk faktycznie będzie w stanie przekuć kosmiczne ambicje w kosmiczne zyski.

Jak trafnie podsumował Samuel Kerr z Mergermarket w rozmowie z BBC:

„Jeśli SpaceX zrobi wszystko, co obiecuje, to inwestorzy siedzą na najcenniejszej firmie w historii. Ale przed nią jeszcze bardzo dużo pracy, żeby to udowodnić.”

Idź do oryginalnego materiału