Akcje spółek z branży dóbr luksusowych uległy przecenie. Czy jednak cokolwiek jest naprawdę tanie?

2 godzin temu

Europejskie akcje spółek luksusowych znalazły się pod presją, co odzwierciedla słabsze tempo wzrostu, większą ostrożność konsumentów oraz wysokie oczekiwania ukształtowane w poprzednich latach. Niższe kursy nie oznaczają automatycznie okazji, ale sprawiają, iż teza inwestycyjna staje się ciekawsza.


Najważniejsze wnioski

  • Chiny pozostają ważnym rynkiem dóbr luksusowych, jednak tamtejsi konsumenci coraz uważniej decydują, na co przeznaczają pieniądze.
  • Lata podwyżek cen wystawiły na próbę granice skłonności do płacenia wśród aspirujących klientów.
  • Spadki kursów akcji poprawiły atrakcyjność wycen, jednak Hermès, LVMH, Kering i Richemont to bardzo odmienne historie inwestycyjne.

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy edukacyjnej z Saxo Bank.


Chińczycy wciąż wydają, ale już nie tak, jak kiedyś

Przez lata przepis na sukces w branży luksusowej wydawał się prosty. Rosnąca zamożność w Chinach stworzyła miliony nowych aspirujących klientów, którzy chcieli kupić swoją pierwszą torebkę Louis Vuitton, pasek Gucci czy luksusowy zegarek.

Ten silnik nie zgasł. Po prostu zmienił bieg.

Według Bain & Company chiński rynek osobistych dóbr luksusowych skurczył się w 2025 roku o 3–5%, po znacznie głębszym spadku w 2024 roku. Bain oczekuje w tym roku umiarkowanego wzrostu, ale odbicie pozostaje nierówne.

Co ważniejsze, chińscy klienci stają się selektywni. W niedawnym badaniu 37% zamożnych konsumentów deklarowało chęć zwiększenia wydatków na prestiżowe kosmetyki, natomiast tylko 4% – na wyroby skórzane. L’Oréal podaje, iż segment kosmetyków premium w Chinach rośnie dynamicznie, podczas gdy LVMH poinformowało, iż wydatki chińskich klientów w pierwszym półroczu pozostawały zasadniczo stabilne.

Logika jest prosta. Krem z segmentu premium może być postrzegany jako „przystępna przyjemność”. Zakup torebki za kilka tysięcy euro łatwiej odłożyć na później.

Są jednak ważne wyjątki. Richemont, właściciel marek Cartier i Van Cleef & Arpels, odnotował w ostatnim kwartale wzrost sprzedaży o 24% oraz dwucyfrowy wzrost w regionie Wielkich Chin. Biżuteria może oferować coś, z czym torebki mają coraz większy problem: poczucie trwałej wartości obok statusu.

Moncler i Brunello Cucinelli wciąż odnotowują solidny wzrost w Azji. Chiny nie są więc po prostu „słabe”. Marka, kategoria i klient mają dziś większe znaczenie niż kiedykolwiek.

Siła cenowa zderzyła się z sufitem

Przez lata firmy luksusowe udowadniały, iż mogą podnosić ceny, nie tracąc klientów. W końcu postanowiły sprawdzić tę tezę w praktyce.

Bain szacuje, iż globalna baza klientów dóbr luksusowych zmniejszyła się z około 400 mln osób w 2022 roku do mniej więcej 340 mln w 2025 roku. Według firmy powtarzające się podwyżki cen odepchnęły wielu klientów aspirujących i zirytowały część zamożniejszych nabywców.

To istotne, bo siła cenowa ma wartość tylko wtedy, gdy klienci wciąż są skłonni płacić.

Hermès jest na jednym biegunie tego spektrum. Ograniczona podaż, listy oczekujących i wyjątkowo zamożna klientela podtrzymują popyt. Sprzedaż w pierwszym półroczu, w ujęciu stałych kursów walutowych, wzrosła o 6%, a marża operacyjna utrzymała się na imponującym poziomie 41%.

LVMH mierzy się z szerszym wyzwaniem. Do LVMH należy około 70 marek – w tym Louis Vuitton, Dior, Tiffany i Bulgari. Taka dywersyfikacja zapewnia pewną ochronę, ale najważniejszy dział mody i wyrobów skórzanych odbudowuje się tylko stopniowo. Sprzedaż organiczna grupy w pierwszym półroczu wzrosła o 2%, a zarząd przez cały czas obserwuje jedynie ograniczoną poprawę, jeżeli chodzi o wydatki chińskich konsumentów.

Kering ma najtrudniejsze zadanie. Gucci pozostaje najważniejszy dla zysków i całego procesu odbudowy. Sprzedaż marki Gucci w drugim kwartale spadła w ujęciu porównywalnym o 2%, co jest wynikiem znacznie lepszym niż w poprzednich kwartałach, ale rynek w Chinach kontynentalnych wciąż jest wymagający. Dobra wiadomość: dynamika się poprawia. Mniej pocieszające: prawdziwy zwrot musi przełożyć się na trwały wzrost.

Cztery spółki, cztery różne metki

To właśnie tutaj niższe kursy okazują się użyteczne, zamiast automatycznie wydawać się atrakcyjne.

  1. Hermès ma najsilniejsze fundamenty, ale też najbardziej wyśrubowane oczekiwania. Nawet po spadku kursu akcje są wyceniane na około 35krotność zysków za ostatnie 12 miesięcy. Inwestorzy wciąż płacą znacząco więcej za każde euro zysku niż w przypadku LVMH.
  2. LVMH daje dywersyfikację przy spokojniejszej wycenie. Akcje spółki są wyceniane na około 20krotność zysków za ostatnie 12 miesięcy. Teza inwestycyjna zależy mniej od bezbłędnej realizacji, a bardziej od tego, czy Louis Vuitton, Dior i inne najważniejsze marki potrafią przywrócić zdrowsze tempo wzrostu.
  3. Kering to historia odwrócenia trendu. Obecne zyski są na tyle niskie, iż proste porównania typu cena–zysk kilka mówią. najważniejsze pytanie brzmi, czy Gucci odzyska pożądanie, a Kering jednocześnie poprawi marże i utrzyma dług pod kontrolą.
  4. Richemont zapewnia inną ekspozycję. Dzięki markom Cartier i Van Cleef & Arpels spółka jest bliżej odpornej, markowej biżuterii niż bardziej cyklicznej mody. To dotąd wspierało mocniejszy wzrost, ale też oznacza, iż inwestorzy sporą część tej jakości mają już w wycenach.

Co może przedłużyć przecenę?

Ryzyko Chin: odbicie może pozostać słabe, a trwałe preferencje klientów mogą odwrócić się od tradycyjnych europejskich marek. Warto śledzić trendy sprzedaży w Chinach, zwłaszcza w wyrobach skórzanych. Kreatywna realizacja: produkty luksusowe są specyficzne – wczorajszy bestseller może jutro zalegać w magazynie. Nowe kolekcje w Guccim, Diorze i innych domach mody muszą przekuwać zainteresowanie w realne zakupy.

Waluty i cykl: słabsze waluty, zmiany w ruchu turystycznym i pogorszenie nastrojów gospodarczych mogą wywierać presję na sprzedaż i marże, choćby jeżeli sama marka pozostaje silna.

Przewodnik dla inwestorów

  • Oddziel słabość kursu od słabości biznesu. Spadek ceny pomaga tylko wtedy, gdy długoterminowa zdolność do generowania zysków pozostaje nienaruszona.
  • Obserwuj strukturę klientów. Marki obsługujące ultrazamożnych mogą zachowywać się inaczej niż te silnie zależne od klientów aspirujących.
  • Skonfrontuj wycenę z oczekiwaniami. Świetna firma potrafi rozczarować, jeżeli wycena już „zakłada” świetne wyniki.
  • Patrz na dowody, nie na opowieści o odbiciu. Sprzedaż w Chinach, marże, popyt na nowe produkty i generowanie gotówki mówią więcej niż pełne nadziei nagłówki.

Metka ważniejsza niż przecena

Inwestowanie w luksus wydawało się kiedyś proste, bo kilka potężnych sił działało w tym samym kierunku: rosło bogactwo w Chinach, dołączała rzesza klientów aspirujących, a marki wielokrotnie podnosiły ceny. Dziś te siły ciągną w różnych kierunkach.

To czyni sektor trudniejszym, ale też ciekawszym dla inwestorów. Hermès wciąż pokazuje, co potrafi zdziałać wyjątkowa rzadkość. LVMH oferuje szeroki wachlarz marek i niższą wycenę na wejściu. Richemont dowodzi odporności biżuterii. Kering daje większy potencjał odbicia, ale i większe ryzyko po stronie realizacji.

Ta lekcja wykracza poza torebki i zegarki. Świetna firma nie jest automatycznie świetną inwestycją przy każdej cenie – tak samo jak spadający kurs nie oznacza automatycznie okazji. Gdy przeceniona jest cała półka z luksusem, inwestorzy i tak muszą czytać metki.


Autor: Ruben Dalfovo, Strateg ds. inwestycji w Saxo Bank

Idź do oryginalnego materiału