Poniedziałkowa sesja w Azji rozpoczęła się od wyraźnych spadków na rynkach akcji i równie dynamicznych wzrostów cen ropy naftowej. Bezpośrednim impulsem była intensyfikacja działań militarnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, do której doszło w nocy z soboty na niedzielę i kontynuowana była przez cały weekend. Iran ponownie ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz „do odwołania”, co – choć natychmiast zanegowane przez amerykańskie Dowództwo Centralne (CENTCOM) – wystarczyło, by wstrząsnąć nastrojami na praktycznie wszystkich klasach aktywów.
Ropa Brent na otwarciu azjatyckim podskoczyła o ponad 4 proc. do poziomu 79,11 USD za baryłkę, oddalając się wyraźnie od niedawnego dołka na poziomie 70,14 USD. Amerykańska odmiana WTI zyskała analogicznie, docierając do 74,37 USD. Dla inwestorów najważniejsze jest to, iż ruch ten odwraca znaczną część korekty, jaka nastąpiła po podpisaniu tymczasowego porozumienia pokojowego między Waszyngtonem a Teheranem z 17 czerwca. To porozumienie miało doprowadzić do otwarcia cieśniny i normalizacji irańskiego eksportu ropy w ciągu 60 dni negocjacji – teraz te nadzieje praktycznie wyparowały.
Poziom eskalacji
Według komunikatu CENTCOM, siły amerykańskie rozpoczęły nową rundę uderzeń o godzinie 21:00 w niedzielę, po wcześniejszym przeprowadzeniu około 140 ataków w nocy z piątku na sobotę. Celem były irańskie systemy obrony powietrznej, radary przybrzeżne, zdolności rakietowe i dronowe oraz jednostki pływające. Operacja stanowiła odpowiedź na atak Islamskich Gwardii Rewolucyjnych (IRGC) na cypryjski kontenerowiec przechodzący przez Cieśninę Ormuz.
Teheran nie pozostał bierny. IRGC oświadczyło, iż zaatakowało bazy amerykańskie w Jordanii, Kuwejcie, Bahrajnie i Omanie. Media irańskie potwierdziły eksplozje w portach Bandar Abbas, Sirik i Jask oraz na wyspie Qeszm, położonej bezpośrednio przy cieśninie. W Bahrajnie rozległy się syreny alarmowe, Katar zgłosił rannych cywilów (w tym dziecko) od spadających odłamków, a Kuwejt poinformował o uszkodzeniu platformy wiertniczej przez drona.
Irański negocjator, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, napisał na platformie X, iż „era jednostronnych umów się skończyła”. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu uznało dyplomację ostatnich miesięcy za „bezowocną” w obliczu amerykańskiej agresji. Z kolei Donald Trump w rozmowie z Reutersem powiedział lakonicznie: „Tłuczemy ich”, pozostawiając jednocześnie otwartą furtkę do dalszych rozmów.
Reakcja rynków: nie tylko surowce
Skutki weekendowej eskalacji rozlały się szerokim strumieniem po globalnych rynkach finansowych. Najszerzej obserwowany indeks regionu azjatyckiego – MSCI Asia-Pacific (bez Japonii) – spadł o 0,9 proc. Japoński Nikkei 225 stracił 1,6 proc., a południowokoreański KOSPI zanotował spektakularny spadek o 5,4 proc. Ta ostatnia giełda stała się w ostatnich tygodniach swoistym barometrem globalnego sentymentu wobec sektora półprzewodników, a obecna wyprzedaż to efekt dalszego rozwijania się lewarowanych pozycji w ETF-ach powiązanych z akcjami producentów chipów pamięci.
Na rynku walutowym dolar umocnił się wyraźnie, a indeks DXY wzrósł do 101,13. Euro osłabiło się do 1,1388 wobec dolara – analitycy wskazują, iż europejska gospodarka jest strukturalnie bardziej wrażliwa na szoki podażowe na rynku ropy, co automatycznie przekłada się na słabość wspólnej waluty w momentach eskalacji na Bliskim Wschodzie. Jen japoński stracił 0,2 proc. wobec dolara, osuwając się do poziomu 162,03, choć jego dalszą ścieżkę mogą kształtować piątkowe sugestie japońskiej minister finansów Satsuki Katayamy, by zachęcić gigantyczny fundusz emerytalny GPIF do repatriacji części zagranicznych aktywów.
Szczególnie wymowna okazała się reakcja rynku obligacji. Rentowność dwuletnich papierów skarbowych USA wzrosła do 4,24 proc. – najwyższego poziomu od początku 2025 roku. Kontrakty na stopy procentowe Fed zaczęły wyceniać 39 punktów bazowych zacieśniania do końca roku. Dla rynku to sygnał, iż inflacyjny efekt wyższych cen energii może zmusić szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha do bardziej jastrzębiej retoryki – a ten już jutro, 14 lipca, stanie przed Kongresem na swoim pierwszym przesłuchaniu w nowej roli.
Tydzień, który zdecyduje o kierunku
Obecny poniedziałek otwiera tydzień o niezwykłej gęstości wydarzeń makroekonomicznych. We wtorek 14 lipca poznamy amerykański odczyt CPI za czerwiec – rynek oczekuje spadku inflacji rocznej z 4,2 proc. do ok. 3,9 proc. dzięki niższym cenom benzyny w poprzednim miesiącu. Problem w tym, iż obecny skok ropy może gwałtownie zanegować ten efekt w kolejnych odczytach.
Tego samego dnia wyniki za drugi kwartał opublikują bankowe giganty: JPMorgan Chase, Goldman Sachs, Wells Fargo, Citigroup i Bank of America. Konsensus analityków wskazuje na dynamikę zysku netto S&P 500 rzędu 23–24 proc. rok do roku. Pytanie brzmi, czy rynek zdoła utrzymać wyceny przy tak wysokich oczekiwaniach – szczególnie jeżeli spółki nie dostarczą pozytywnych niespodzianek, a geopolityka będzie przez cały czas zatruwać sentyment.
W środę uwaga przeniesie się na Chiny, gdzie opublikowane zostaną dane o PKB za drugi kwartał (oczekiwany wzrost 4,5 proc. r/r wobec 5,0 proc. w Q1) oraz produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.
Paradoks odporności
Ubiegły tydzień – mimo oficjalnego końca zawieszenia broni ogłoszonego przez Trumpa jeszcze 7 lipca, nowych uderzeń i retorycznej eskalacji – zakończył się na Wall Street wzrostami. S&P 500 zyskał 0,42 proc. do 7575 punktów, Nasdaq dodał 0,29 proc. Rynek traktuje konflikt coraz bardziej jako „szum informacyjny”, a nie fundamentalne zagrożenie dla zysków korporacji. Analitycy Citi w nocie z weekendu podtrzymali przeważenie sektora technologicznego w portfelach globalnych, argumentując, iż dynamika zysków i wyceny pozostają atrakcyjne.
Z drugiej strony Bank of America ostrzega, iż boom wydatków kapitałowych na sztuczną inteligencję zaczyna pochłaniać gotówkę hyperscalerów w tempie, które może sprawić, iż ich wolne przepływy pieniężne staną się ujemne po raz pierwszy od co najmniej 2007 roku. To argument za rotacją w kierunku niedowartościowanych sektorów – finansów, przemysłu czy materiałów.
Co obserwować?
Dla inwestorów najważniejsze w najbliższych godzinach będą trzy zmienne: dynamika przepływu statków przez Cieśninę Ormuz (CENTCOM twierdzi, iż w ciągu ostatniej doby eskortowano ok. 20 jednostek, ale śledzenie ruchu morskiego pokazuje wyraźne spowolnienie), reakcja cen ropy na sesji europejskiej oraz zachowanie dolara przed jutrzejszym przesłuchaniem Warsha i odczytem CPI.
Świat zdołał zaabsorbować historyczny szok podażowy – według Międzynarodowej Agencji Energii skumulowane straty dostaw z regionu Bliskiego Wschodu przekroczyły już 1,3 mld baryłek od początku konfliktu. Zapasy jednak topnieją, a każda kolejna eskalacja ma potencjał, by gwałtownie i boleśnie przypomnieć rynkom, iż geopolityka to nie tylko nagłówek – to realne ryzyko dla globalnej stabilności cenowej.
Źródła: Reuters, The Guardian

2 godzin temu






