MKiŚ wydało komunikat, z którego jednoznacznie wynika, iż nie ma zamiaru wprowadzenia obowiązku posiadania jedenastu pojemników do segregacji odpadów. Reakcja może cieszyć, ale to nie fakenewsy stanowią realny problem w systemie recyklingu w Polsce.
SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY
Pomysły Komisji Europejskiej i ostre reakcje
Wspólne Centrum Badawcze czyli jedna z Dyrekcji Generalnych Komisji Europejskiej stanowiąca zaplecze intelektualno-eksperckie KE opublikowało raport zawierający propozycję nowego systemu oznaczania opakowań, który miałby obowiązywać na terytorium całej Unii Europejskiej. Opracowane piktogramy (w sumie jest ich kilkanaście) mają informować do jakiego pojemnika powinny być wyrzucane określone odpady.
Po publikacji raportu w sieci pojawiły się komentarze, iż już niedługo w Polsce będzie obowiązywało prawo, wg którego odpady trzeba będzie segregować w jedenastu różnych pojemnikach.
MKiŚ dementuje plotki
W odpowiedzi na szerzone fakenewsy MKiŚ na swojej stronie internetowej poinformowało, iż nie zamierza wprowadzać obowiązku segregowania odpadów do jedenastu odrębnych pojemników, a pomysł WCB pozostaje w sferze planów. jeżeli choćby wejdzie on w życie, to nie odnosi się on do jedenastu pojemników, ale do jedenastu oznaczeń odpadów, które będą mogły być segregowane w kilku pojemnikach (na jednym koszu na śmieci będzie mogło znajdować się kilka etykiet).
W związku z tym obecny system segregacji z podziałem na pięć koszy pozostaje w mocy.
Winien nowy system kaucyjny?
Przy okazji pojawienia się tak absurdalnego fakenewsa, warto przyjrzeć się ostatniej nowince polskiego recyklingu czyli nowemu systemowi kaucyjnemu, który obowiązuje od 1 października 2025 r.
Obejmuje on: plastikowe butelki do 3 l i puszki do 1 l (kaucja 50 gr) oraz szklane butelki wielokrotnego użytku do 1,5 l (kaucja 1 zł).
System kaucyjny został wprowadzony mimo zastrzeżeń mniejszych sprzedawców (mają oni obawy o zbyt wysokie zyski operatorów systemu) a także przedsiębiorstw browarniczych wychodzących z założenia, iż dotychczasowy system kaucyjny działa w sposób prawidłowy, więc nie ma potrzeby wprowadzania nowego.
Przeciwko systemowi formułowano także argumenty, iż koszty wprowadzania systemu są tak wysokie, iż jego wdrożenie mija się z celem, a nastroje społeczne (kluczowy czynnik powodzenia całej akcji) mogą zwrócić się przeciwko twórcom systemu w razie wystąpienia problemów w jego funkcjonowaniu.
Ten ostatni argument może okazać się proroczy w obliczu podejścia sieci Biedronka (i nie tylko tego sklepu) do systemu kaucyjnego.
Portugalski gigant nie ma swojego operatora kaucyjnego, większość jego punktów wciąż nie dysponuje odpowiednimi maszynami do zbiórki oraz nie zbiera opakowań bez znaku kaucji i nie płaci za nie 10 groszy (w przeciwieństwie do np. Lidla czy Kauflandu).
Sieć tłumaczy się m. in tym, iż ciężka zima utrudnia jej instalowanie recyklomatów, które stoją zwykle na zewnątrz.
Trudno nie oprzeć się jednak wrażeniu, iż większość sklepów nie jest po prostu przygotowana na wejście systemu kaucyjnego przez co zbiórka odpadów jest problematyczna dla konsumentów, gdyż pochłania czas i niepotrzebnie stresuje.
Nie jest to wielkim zaskoczeniem, gdyż sieci handlowe są najmocniej obciążone skutkami wprowadzenia systemu kaucyjnego, a to nie one produkują napoje, nie zajmują się recyklingiem i nie są odpowiedzialne za edukację obywateli. Ta ostatnia ro zresztą domena państwa, które samo system kaucyjny wprowadziło…
W związku z powyższym całkiem naturalnym jest to, iż polscy konsumenci mogą czuć się zniechęceni systemem kaucyjnym i recyklingiem w ogóle oraz przesytem biurokracji, który temu towarzyszy.
Taka sytuacja to znakomite środowisko do rozpowszechniania choćby najbardziej absurdalnych fakenewsów o 11 pojemnikach na recykling. Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy nie są jednak internetowi trolle, ale kulejący system motywowany ideologicznie, nastręczający problemy przedsiębiorcom i niebudzący zaufania społeczeństwa.

12 godzin temu













