Chiński technologiczny gigant opublikował w czwartek 19 marca wyniki za kwartał fiskalny kończący się 31 grudnia 2025 roku, które okazały się wyraźnie gorsze od oczekiwań analityków. Przychody grupy wyniosły 284,8 mld juanów (ok. 40,7 mld dolarów) wobec prognozowanych przez LSEG 290,7 mld juanów – to zaledwie 2-procentowy wzrost rok do roku. Zysk netto runął o 66 proc. do 15,6 mld juanów, a skorygowany zysk operacyjny EBITA spadł aż o 57 proc. Notowane w Nowym Jorku akcje Alibaby zareagowały natychmiastową wyprzedażą – w handlu przedsesyjnym traciły blisko 5 proc., a w trakcie regularnej sesji spadek pogłębił się do ponad 8,5 proc.
Dla inwestorów, którzy jeszcze kilka kwartałów temu pokładali ogromne nadzieje w chińskim odpowiedniku Amazona, to kolejny sygnał ostrzegawczy. Historia Alibaby w ostatnich miesiącach to bowiem opowieść o firmie, która próbuje jednocześnie bronić pozycji na coraz bardziej konkurencyjnym rynku e-commerce i zbudować od podstaw imperium sztucznej inteligencji – a koszty tej podwójnej walki zaczynają poważnie ciążyć na wynikach.
Quick commerce pochłania marże
Kluczowym powodem spadku rentowności jest agresywna ekspansja w segmencie tzw. szybkiego handlu (quick commerce). Alibaba pod koniec kwietnia 2025 roku zintegrowała platformę dostawczą Ele.me z główną aplikacją Taobao, tworząc usługę „Taobao Instant Commerce”. Ruch okazał się skuteczny pod względem wzrostu – przychody z quick commerce skoczyły w minionym kwartale o 56 proc. rok do roku do 20,8 mld juanów. Problem polega na tym, iż ta dynamika jest kupowana ogromnymi nakładami.
Wydatki na sprzedaż i marketing eksplodowały – wzrosły z 42,7 mld do prawie 72 mld juanów, co oznacza skok z 15,2 proc. do 25,3 proc. przychodów. Firma sama przyznaje, iż inwestycje w doświadczenie użytkownika, logistykę i pozyskiwanie klientów w segmencie szybkich dostaw to główna przyczyna spadku marży operacyjnej z 15 proc. do zaledwie 4 proc. Wolne przepływy pieniężne skurczyły się o 71 proc. rok do roku do 11,3 mld juanów – poziom, który jeszcze niedawno byłby nie do pomyślenia dla firmy z tak potężną machiną gotówkową.
Analitycy Citi w komentarzu opublikowanym tuż po wynikach określili je jako „miękkie” i wskazali, iż rozczarowanie dotyczyło zarówno linii przychodowej, jak i skorygowanego zysku netto oraz zysku operacyjnego. To ocena, która dobrze oddaje nastrój rynku.
E-commerce pod presją konkurencji
Tradycyjny biznes e-commerce – czyli przychody z zarządzania klientami na platformach Taobao i Tmall – urósł zaledwie o 1 proc. rok do roku do 102,7 mld juanów. Firma tłumaczy to słabszą aktywnością transakcyjną oraz wygasaniem efektu wprowadzonej wcześniej opłaty za usługi software’owe. To niepokojący sygnał, bo jeszcze rok wcześniej dynamika tego segmentu sięgała kilku procent.
Kontekst rynkowy nie pomaga. Alibaba przez cały czas kontroluje ok. 32 proc. chińskiego rynku e-commerce, ale agresywna ekspansja PDD Holdings (operatora platformy Pinduoduo i międzynarodowego Temu) oraz ByteDance z jego platformą Douyin nieustannie podgryza udziały. W warunkach, gdy chiński konsument wciąż zachowuje daleko posuniętą ostrożność w wydatkach, rywalizacja o każdą transakcję staje się coraz bardziej kosztowna. Segment handlu międzynarodowego (AIDC) z kolei urósł zaledwie o 4 proc. – Lazada notowała spadki przychodów, częściowo kompensowane wzrostami AliExpress.
Chmura i AI – jasny punkt, ale niewystarczający
Na tle rozczarowujących wyników handlowych pozytywnie wyróżnia się segment chmury (Cloud Intelligence Group), którego przychody wzrosły o 36 proc. rok do roku do 43,3 mld juanów. To dziesiąty z rzędu kwartał trzycyfrowego wzrostu przychodów z produktów związanych ze sztuczną inteligencją. Platforma modeli Qwen – flagowy produkt AI Alibaby – przekroczyła w styczniu miliard pobrań na platformie Hugging Face, a konsumencka aplikacja Qwen osiągnęła ponad 300 mln aktywnych użytkowników miesięcznie.
CEO Eddie Wu w oficjalnym komunikacie podkreślał, iż „AI jest i pozostanie jednym z głównych silników wzrostu”. Alibaba kontynuuje olbrzymie inwestycje w infrastrukturę – nakłady kapitałowe (CapEx) w samym minionym kwartale wyniosły ok. 29 mld juanów (ponad 4 mld dolarów). Wcześniej firma mówiła o planach wydania choćby 69 mld dolarów na centra danych i infrastrukturę AI w ciągu trzech lat. Uruchomiła produkcję własnych układów GPU (projekt T-Head), a model Qwen 3.5 zaprezentowany w lutym 2026 wzmacnia pozycję w wyścigu z amerykańskimi rywalami.
Problem polega na tym, iż sam segment chmury, choć dynamicznie rośnie, wciąż stanowi niespełna 15 proc. całkowitych przychodów grupy, a jego zysk operacyjny (3,9 mld juanów) – choć wzrósł o 25 proc. – jest kroplą w morzu w porównaniu ze stratami generowanymi przez inne części biznesu. Segment „All others” (obejmujący m.in. Cainiao, Freshippo i nowe inicjatywy technologiczne) zanotował stratę operacyjną ponad 9,7 mld juanów – trzykrotnie więcej niż rok wcześniej.
Gotówka topnieje, ale Alibaba nie odpuszcza
Na koniec kwartału Alibaba dysponowała środkami pieniężnymi i ich ekwiwalentami w wysokości 560 mld juanów (ok. 80 mld dolarów) – to wciąż imponująca poduszka finansowa, choć mniejsza o 37 mld juanów w porównaniu z końcem marca 2025 roku. Na spadek złożyły się ujemne wolne przepływy pieniężne, wypłata dywidend (33,7 mld juanów) oraz skup akcji własnych (7,6 mld juanów).
Rynek nie ma wątpliwości, iż Alibaba znajduje się w punkcie krytycznym – firma musi wydawać miliardy na wyścig AI i obronę pozycji w e-commerce, jednocześnie próbując utrzymać zaufanie inwestorów, którzy widzą kurczące się zyski i marże. Mediana prognoz analityków wycenia akcje BABA na ok. 195 dolarów, co sugeruje ponad 40 proc. potencjału wzrostowego od obecnych poziomów – ale ta prognoza opiera się na założeniu, iż gigantyczne inwestycje w końcu zaczną się zwracać.
W świecie, w którym ropa kosztuje ponad 110 dolarów za baryłkę, banki centralne sygnalizują utrzymanie wysokich stóp, a globalne indeksy testują tegoroczne minima, Alibaba nie jest jedyną firmą, która ma dziś problem z przekonaniem inwestorów do cierpliwości. Ale skala spadku rentowności – z 20-procentowej marży EBITA do 8 proc. w zaledwie dwanaście miesięcy – każe zadać pytanie, czy strategia „wydawaj teraz, zarabiaj później” ma jeszcze wystarczająco dużo czasu, zanim rynkowa cierpliwość się wyczerpie.
Źródła: Alibaba Group, CNBC, South China Morning Post

5 godzin temu






