Amerykanie boją się drożyzny. Indeks Michigan runął do najniższego poziomu od miesięcy

1 dzień temu

Piątkowe dane z Uniwersytetu Michigan nie pozostawiają złudzeń – nastroje konsumentów w USA gwałtownie się pogorszyły, a oczekiwania inflacyjne wyraźnie podskoczyły. Za wszystkim stoją ceny paliw i wojna w Iranie.

Finalne marcowe dane z Uniwersytetu Michigan, opublikowane w piątek, przyniosły spore rozczarowanie. Indeks nastrojów konsumenckich spadł do 53,3 pkt z 56,6 pkt w lutym – znacznie poniżej wstępnego odczytu z połowy miesiąca, który wskazywał jeszcze 55,5 pkt. To najgorszy wynik od grudnia ubiegłego roku i poziom, który w historii całego badania (prowadzonego od lat 70.) mieści się w dolnym jednym procencie wszystkich odczytów.

Benzyna uderzyła po kieszeni

Kluczowym czynnikiem okazały się ceny paliw, które poszybowały w górę w związku z trwającym konfliktem zbrojnym USA w Iranie i niepewnością wokół Cieśniny Ormuz. Jak wskazała dyrektor badania Joanne Hsu, spadki nastrojów objęły wszystkie grupy wiekowe i polityczne, ale szczególnie mocno dotknęły gospodarstwa o średnich i wyższych dochodach – te same, które jednocześnie odczuły turbulencje na giełdach.

Warto zwrócić uwagę na strukturę pogorszenia. Subindeks oczekiwań – mierzący to, jak Amerykanie widzą swoją przyszłość ekonomiczną – runął o niemal 9 proc. do 51,7 pkt. Krótkoterminowe perspektywy gospodarcze załamały się o 14 proc., a oczekiwania dotyczące finansów osobistych na najbliższy rok spadły o 10 proc. To sugeruje, iż konsumenci radzą sobie jeszcze z bieżącymi rachunkami, ale na przyszłość patrzą coraz bardziej ponuro.

Oczekiwania inflacyjne znów straszą

Dla rynków i Rezerwy Federalnej najbardziej niepokojący jest jednak gwałtowny skok oczekiwań inflacyjnych. Amerykanie spodziewają się, iż w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy ceny wzrosną o 3,8 proc. – wobec 3,4 proc. miesiąc wcześniej. To największy jednorazowy wzrost tego wskaźnika od kwietnia 2025 roku. Wartość ta wyraźnie odbiega od przedpandemicznego przedziału 2,3–3,0 proc.

Co istotne, respondenci ankietowani po 28 lutego – a więc już po eskalacji amerykańskich działań militarnych – deklarowali wyższe obawy cenowe niż osoby badane wcześniej. To dość jednoznacznie wskazuje, iż to właśnie konflikt bliskowschodni napędza inflacyjne lęki. Pewnym pocieszeniem jest natomiast to, iż oczekiwania długoterminowe (5–10 lat) utrzymały się na poziomie 3,2 proc. Amerykanie zakładają więc, iż obecny szok cenowy nie będzie trwał wiecznie.

Fed w kleszczach

Rosnące oczekiwania inflacyjne konsumentów to dla bankierów centralnych poważny problem. jeżeli Amerykanie uwierzą, iż ceny będą rosły szybciej, zaczną tego oczekiwać przy negocjacjach płacowych i decyzjach zakupowych – a to może utrwalić presję cenową niezależnie od tego, co faktycznie będzie działo się z ropą czy żywnością. Z drugiej strony, załamanie nastrojów grozi ograniczeniem konsumpcji, która odpowiada za blisko 70 proc. amerykańskiego PKB.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy konflikt z Iranem przekłada się już na twardsze dane makroekonomiczne. Na razie piątkowy raport z Michigan jest kolejnym sygnałem, iż amerykańska gospodarka wchodzi w fazę podwyższonej niepewności – a przestrzeń manewru Fed kurczy się z każdym miesiącem.

Idź do oryginalnego materiału