Prezydent Donald Trump osobiście potwierdził uderzenia na strategiczne porty i składy amunicji. Celem działania jest całkowite sparaliżowanie zdolności bojowych przeciwnika. To największa eskalacja na Bliskim Wschodzie od początku 2026 roku, która ma przywrócić bezpieczeństwo na szlakach handlowych Morza Czerwonego.
Amerykańskie lotnictwo oraz jednostki marynarki wojennej stacjonujące w regionie przystąpiły do realizacji planu „maksymalnego nacisku”. Donald Trump w swoim najnowszym komunikacie nie przebierał w słowach, ogłaszając, iż era defensywnego wyczekiwania dobiegła końca. Prezydent USA podkreślił, iż obecne działania to nie pojedynczy incydent, ale zaplanowana na szeroką skalę kampania, która ma „spuścić łomot” grupom destabilizującym region.
Dyrektor Centrum Studiów Strategicznych Łukasz Wojdyga, w rozmowie dla portalu Goniec.pl poinformował:
Na podstawie ostatnich wywiadów i wystąpień publicznych Prezydenta Trumpa można odnieść wrażenie, iż strategia USA wobec Iranu nie jest do końca sprecyzowana i dostosowuje się aktualnej sytuacji. Choć Donald Trump wskazuje cele militarne, takie jak zniszczenie irańskich zdolności rakietowych, neutralizacja programu nuklearnego czy ochrona sojuszników USA, to jednocześnie jego komunikaty w wielu przypadkach nie tworzą spójnej, długoterminowej strategii zakończenia konfliktu.
Dalej:
Z jednej strony Donald Trump mówi o działaniach, które mają „trwać do momentu osiągnięcia celów”, ale z drugiej nie przedstawia klarownego planu politycznego na okres po działaniach zbrojnych, ani jak zakończyć konflikt, ani jak osiągnąć stabilne porozumienie. W jego wypowiedziach pojawiały się sugestie, iż presja militarna ma doprowadzić do zasadniczej zmiany zachowania irańskich władz, a choćby zmiany kierownictwa tego kraju. W Waszyngtonie istniało przekonanie, iż silne uderzenie w najwyższe kręgi władzy doprowadzi do osłabienia reżimu i otworzy drogę do negocjacji, według modelu wenezuelskiego. W przekazach pojawiały się sugestie o tym, iż eliminacja najwyższego przywódcy i kluczowych dowódców ma zachwiać obecnym układem władzy i doprowadzić do kryzysu w strukturach reżimu, co powinno sprzyjać zmianom politycznym. Historyczne próby wywołania rewolucji bez bezpośredniego wsparcia lokalnych sił wewnętrznych rzadko kończyły się sukcesem.
Ataki koncentrują się na infrastrukturze, która pozwalała rebeliantom Huti na paraliżowanie światowej gospodarki. Przez Morze Czerwone przepływa blisko 12% światowego handlu, a każda doba blokady generuje straty liczone w miliardach dolarów. Trump zaznaczył, iż bezpieczeństwo energetyczne USA i sojuszników jest priorytetem, który nie podlega negocjacjom.
(…)
Cały tekst dostępny jest TUTAJ.

9 godzin temu












