Amerykańsko-Chińska bitwa o Grenlandię. Wyrok sądu, Traktat z 1951 roku i wojskowa „ochrona” arktycznych zasobów

12 godzin temu

Opublikowany dziś raport Białego Domu dotyczący luki w bezpieczeństwie narodowym, wynikającej ze stuprocentowej zależności USA od importu kluczowych minerałów, stanie się prawdopodobnie oficjalnym katalizatorem nowej doktryny w Arktyce, gdzie zasady wolnego rynku ustąpią i już poniekąd ustąpiły miejsca brutalnej grze o dominację surowcową.

Administracja Stanów Zjednoczonych przeszła od słów do czynów, czego koronnym dowodem są ujawnione przez Reuters naciski na właścicieli projektu Tanbreez, skutkujące zablokowaniem sprzedaży przyszłego urobku podmiotom chińskim i wymuszeniem transakcji z kapitałem zachodnim po cenie niższej od rynkowej. Ten precedens jasno pokazuje, iż Waszyngton traktuje grenlandzkie złoża jako integralną część swojej bazy przemysłowej i nie zawaha się przed ręcznym sterowaniem i przepływem kapitału, aby wyeliminować wpływy Pekinu, choćby kosztem zyskowności samych projektów górniczych.

Kvanefjeld, Tanbreez i Malmbjerg – geopolityka zamiast rynku

W tym napiętym otoczeniu rynki z niepokojem oczekują na wyrok sądu w sprawie projektu Kvanefjeld (projekt został zablokowany przez odnalezienie uranu w złożach, a ustawa zakazuje wydobycia pierwiastków nasyconych uranem), zarządzanego przez formalnie australijską spółkę Energy Transition Minerals, za którą jednak stoi chiński kapitał i technologia Shenghe Resources. o ile wymiar sprawiedliwości przyzna rację inwestorowi i zniesie zakaz wydobycia, należy spodziewać się natychmiastowej i ostrej reakcji Waszyngtonu, który nie może pozwolić na utratę kontroli nad największym złożem metali ziem rzadkich w regionie.

W takim scenariuszu administracja Trumpa może uruchomić ustawę Defense Production Act z 1950 roku, aby prawnie wymusić na kopalni przekierowanie dostaw do USA, a w przypadku oporu, wykorzysta Traktat Obronny z 1951 roku i obecność uranu w rudzie jako pretekst do ustanowienia wojskowej blokady portu, fizycznie uniemożliwiając wywóz surowca do Chin.

Z drugiej strony, utrzymanie przez sąd zakazu wydobycia dla podmiotu powiązanego z Chinami otworzy drogę do szybkiej ekspansji dla spółek o bezpiecznym profilu własnościowym, takich jak kanadyjskie Greenland Resources Inc. operujące na projekcie molibdenowym Malmbjerg. Niezależnie jednak od decyzji sędziów, Stany Zjednoczone i tak prawdopodobnie dążyć będą do pełnej implementacji uprawnień wynikających z traktatów z lat 50., aby objąć „parasolem ochronnym” całą logistykę surowcową wyspy, ponieważ właśnie ustalono, iż tych pierwiastków USA brakuje, a są krytyczne dla bezpieczeństwa.

Od wyroków sądów do decyzji Pentagonu

Waszyngton zdaje sobie sprawę, iż jedynym sposobem na trwałe zabezpieczenie łańcuchów dostaw jest fizyczna i prawna obecność na miejscu, co oznacza, iż Grenlandia wchodzi w fazę de facto amerykańskiego protektoratu surowcowego, gdzie o losie kopalń decydują nie tyle wyroki sądów handlowych, co strategiczne dyrektywy Pentagonu i Białego Domu.

W wymiarze czysto operacyjnym, fizyczne podporządkowanie sobie surowców nie będzie przypominać klasycznej inwazji lądowej, ale raczej skrupulatnie zaplanowaną ekspansję infrastruktury podwójnego zastosowania, finansowaną bezpośrednio z budżetu federalnego USA. Możemy spodziewać się, iż wraz z napływem kapitału dla zachodnich projektów górniczych, na wyspie pojawią się jednostki Korpusu Inżynieryjnego Armii USA (USACE) w celu rozbudowy portów głębinowych i lotnisk, które formalnie będą służyć kopalniom, ale w świetle artykułu II Traktatu z 1951 roku zyskają status nowych „Obszarów Obronnych”.

Gra na czas zamiast frontalnego starcia

Nieuchronnym scenariuszem wydaje się również trwała obecność patroli US Coast Guard oraz rozszerzenie operacyjne bazy w Thule na południowe rejony wyspy, co pozwoli Amerykanom na fizyczną inspekcję każdego statku opuszczającego fiordy pod pretekstem ochrony środowiska lub bezpieczeństwa nuklearnego, domykając tym samym militarny kordon wokół strategicznych zasobów.

Należy jednak podkreślić, iż cała ta operacja jest wyścigiem długodystansowym, a nie sprintem, co determinuje specyficzny horyzont czasowy dla inwestorów i daje Waszyngtonowi niezbędne pole manewru. choćby w hipotetycznym scenariuszu, w którym australijska spółka wygrywa proces w 2026 roku, realia inżynieryjne w Arktyce są nieubłagane i zakładają minimum trzyletni okres budowy infrastruktury wydobywczej, co przesuwa moment pierwszego fizycznego eksportu urobku z Kvanefjeld na rok 2030 lub 2031.

Oznacza to, iż Stany Zjednoczone mają przed sobą czteroletnie okno możliwości, w trakcie którego mogą skutecznie zdusić projekt na etapie finansowania, blokując kredyty bankowe groźbą sankcji lub przejmując kontrolę nad logistyką zanim pierwsza tona koncentratu opuści port, ale działania podejmowane są już teraz.

Idź do oryginalnego materiału