
Po 31 grudnia 2028 roku może nastąpić zatrzymanie jakiejkolwiek modernizacji Sił Zbrojnych RP i przejście armii na „tryb przetrwania”. Analitycy ostrzegali przed tym jeszcze wiosną 2025 roku, w tej chwili Ministerstwo Obrony Narodowej potwierdza. Przyczyną jest stanowisko resortu finansów.
Stanowisko MON pojawiło się w związku z procedowaniem ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB) SAFE. Ma ona umożliwić prawidłowe realizowane płatności w ramach pożyczek Europejskiego Instrumentu Bezpieczeństwa SAFE. W stanowisku resortu obrony objaśniającym rozbieżności w ramach resortów obrony i finansów wskazano, iż istnieje duże ryzyko zatrzymania procesu rozbudowy i „wzmacniania zdolności obronnych państwa po 31 grudnia 2028 roku”, jeżeli zostanie utrzymany forsowany przez Ministerstwo Finansów i Gospodarki wymóg spłaty zadłużenia Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) oraz tworzonego właśnie Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, czyli funduszu SAFE, tylko ze środków MON.
Wskazano przy tym na rozbieżne stanowiska resortów finansów i obrony dotyczące nie tylko FWSZ, ale i FIZB. Resort finansów domaga się zmiany art. 3.1 par.2 tej ustawy, w którym stwierdza się, iż środki FIZB pochodzą „z środków z budżetu państwa, które nie są wliczane do minimalnego limitu wydatków obronnych”. Minister Finansów i Gospodarki żąda, by „środki wskazane w par.2 były uzupełniane przez adekwatnego ministra”, czyli szefa MON, poprzez zmianę brzmienia tego paragrafu na: „środków z budżetu państwa przekazywanych przez Ministra Obrony Narodowej oraz adekwatnych ministrów”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, iż resort finansów żąda, by spłata zadłużenia SAFE obywała się ze środków MON, czyli w ramach ustawowego limitu wydatków obronnych wynoszącego ponad 3% PKB. MON wskazuje, iż już brak określenia, iż zadłużenie FWSZ jest spłacane przez budżet państwa zwróciło uwagę Najwyższej Izby Kontroli, zaś po 31 grudnia 2028 roku problem ten stanie się palący, bo FWSZ faktycznie nie będzie miał żadnych środków dostępnych.
Analitycy obronności, jak analityk budżetu MON Tomasz Dmitruk, zwracali uwagę na to już wiosną 2025 roku zauważając, iż w ustawie o FWSZ tkwi pułapka, która spowoduje, iż MON będzie w stanie sfinansować tylko odsetki od ogromnych zakupów w Korei i USA, zaś przy obecnych żądaniach resortu finansów dotyczących SAFE jakiekolwiek wydatki modernizacyjne poza spłacaniem zaległych zobowiązań staną się po prostu niemożliwe. MON stwierdza w swoim stanowisku, iż sytuacja może być jeszcze gorsza – spowoduje to „skonsumowanie wszystkich posiadanych przez MON środków na transformację Sił Zbrojnych RP do obsługi zadłużenia obydwóch funduszy, co w efekcie zatrzyma jakikolwiek proces rozbudowy i wzmacniania zdolności obronnych państwa”. Tymczasem w tej chwili już wiadomo, iż 185 mld zł z funduszu SAFE mogłoby oddalić to ryzyko, ale tylko pod warunkiem, iż zadłużenie to będzie spłacane nie z budżetu MON, ale z budżetu państwa i to z części poza ustawowymi wydatkami na obronność.
„Nie pierwszy raz resort finansów od dawna zwany „resortem inwestorów”, robi MON coś podobnego. Odkąd pamiętam na Świętokrzyskiej prowadzona jest cicha kampania w imię „austerity” budżetowej, z której Zachód zrezygnował już dawno. Tym razem problem pozostało gorszy – finansiści nie dostrzegają, iż nie tylko modernizacja może się załamać, mogą wystąpić problemy z umowami wieloletnimi na dostawy amunicji wszelkiego typu, rakiet czy komponentów do sprzętu wojskowego. Bardzo chciałbym spotkać autora tego pomysłu i zapytać go czy w ogóle wie co się dzieje w Europie, bo najwyraźniej uznał, iż jest cicho, spokojnie i bezpiecznie i po co Polsce adekwatnie ta armia” – skomentował dla ISBiznes.pl analityk wojskowy. Jak dodał, realizacja pomysłu Ministerstwa Finansów oznacza, iż armia „wejdzie w tryb przetrwania” a jakakolwiek modernizacja stanie się niemożliwa.

2 godzin temu













