Analiza europejskiego rynku gazu na progu 2026 roku

16 godzin temu

Po burzliwych latach kryzysu energetycznego, drugie półrocze 2025 roku miało przynieść Europie upragnioną stabilizację. Rzeczywistość rynkowa zweryfikowała jednak te założenia. Choć fizyczna dostępność surowca nie jest w tej chwili zagrożona, rynek wkroczył w fazę zmienności strukturalnej, w której wyceny kontraktów determinowane są przez wypadkową globalnej logistyki LNG, politykę klimatyczną oraz nieprzewidywalne czynniki meteorologiczne – komentuje Mateusz Kubuszek, Orginator w MET Polska.

Jesień 2025 roku charakteryzowała się pozornym spokojem. Wskaźniki fundamentalne sugerowały bezpieczną zimę: poziom napełnienia europejskich magazynów gazu w październiku wynosił 83%, a wyceny kontraktów terminowych na hubie TTF oscylowały w wąskim paśmie 31–33 EUR/MWh. Ta rynkowa flauta uśpiła czujność części uczestników rynku, co znalazło odzwierciedlenie w pozycjonowaniu inwestorów finansowych.

W grudniu 2025 r., po raz pierwszy od marca 2024 r., fundusze hedgingowe przyjęły pozycję „net short”. Był to klasyczny błąd w ocenie ryzyka asymetrycznego. Rynek zignorował fakt, iż w nowej architekturze energetycznej tj. pozbawionej elastyczności dostaw rurociągowych ze Wschodu, margines bezpieczeństwa uległ drastycznemu zawężeniu. Wystarczyła zmiana prognoz pogodowych na przełomie roku, by doprowadzić do gwałtownego pokrywania krótkich pozycji (short covering), co dynamicznie podbiło wyceny.

Uniezależnienie od Wschodu

1 stycznia 2025 roku wyznaczył cezurę w historii energetycznej Europy Środkowej. Wygaśnięcie umowy tranzytowej na przesył rosyjskiego gazu przez Ukrainę definitywnie zakończyło dekady zależności regionu od wschodniego korytarza dostaw. Dla rynków takich jak Austria, Słowacja czy Węgry wymusiło to natychmiastową reorientację łańcuchów dostaw.

Punkt ciężkości przeniósł się na import LNG oraz wykorzystanie interkonektorów z kierunku południowego i zachodniego. Sytuację dodatkowo komplikuje decyzja Unii Europejskiej z grudnia 2025 r. o wprowadzeniu pełnego zakazu importu rosyjskiego LNG, który zacznie obowiązywać wiosną 2026 r. W konsekwencji obecny kwartał stanowi okres intensywnej przebudowy portfeli zakupowych. Europejscy traderzy muszą konkurować o ładunki LNG na globalnym rynku SPOT, co silnie koreluje ceny gazu w UE z popytem w Azji Północno-Wschodniej.

Pogoda rządzi rynkiem

Początek 2026 roku przyniósł materializację scenariusza, który w modelach ryzyka energetycznego figuruje jako Dunkelflaute („ciemna flauta”). Jest to zjawisko meteorologiczne polegające na jednoczesnym wystąpieniu niskich temperatur oraz braku wietrzności i nasłonecznienia. W takich warunkach drastycznie spada generacja z odnawialnych źródeł energii (OZE), przenosząc ciężar bilansowania systemu elektroenergetycznego na sterowalne źródła konwencjonalne.

Kluczowym czynnikiem cenotwórczym stał się tu rynek uprawnień do emisji (EU ETS). Prognozy na kwiecień 2026 r. wskazują na wzrost cen uprawnień w kierunku psychologicznej bariery 100 EUR/t. Implikacje tego zjawiska dla rynku gazu są dwojakie:

  1. Fuel Switching: wysokie ceny CO2 drastycznie pogarszają rentowność elektrowni węglowych, wymuszając ich odstawienie na rzecz jednostek gazowych (które są mniej emisyjne).
  2. Sztywny popyt: prowadzi to do sytuacji, w której popyt na gaz w sektorze energetycznym pozostaje wysoki i nieelastyczny cenowo, choćby przy rosnących notowaniach samego surowca.

Perspektywy dla strategii energetycznych w 2026 roku

Analiza pierwszych dni 2026 roku prowadzi do jednoznacznych wniosków. Europa skutecznie zdywersyfikowała źródła dostaw, uniezależniając się od politycznych nacisków ze Wschodu, jednak ceną za to bezpieczeństwo jest bezpośrednia ekspozycja na globalną zmienność.Gaz ziemny w Europie przestał być surowcem o przewidywalnej, sezonowej ścieżce cenowej. Stał się aktywem o charakterystyce „just-in-time”, wrażliwym na mikrozmiany w globalnej logistyce oraz warunkach pogodowych. Dla dyrektorów finansowych i strategów energetycznych oznacza to konieczność utrzymywania wyższych zabezpieczeń płynnościowych oraz akceptację faktu, iż w roku 2026 stabilność dostaw jest gwarantowana, ale stabilność cen – już nie.

Źródło: Spółka

Idź do oryginalnego materiału