Analiza ISBiznes.pl: Christine Lagarde odchodzi, problemy EBC pozostają

1 godzina temu

Prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christine Lagarde poinformowała o swojej rezygnacji. Reakcje na to zawiadomienie, podobnie jak ocena jej prezesury w banku pozostają mieszane. Była pierwszym politykiem na tym stanowisku a prawdopodobnie zostanie zastąpiona przez bankowca.

„Lagarde odchodzi, bo chce wrócić do polityki, a ta decyzja ma zapewnić jej swobodę wypowiadania się na istotne tematy wykraczające poza politykę monetarną” – takie są opinie analityków, którym Christine Lagarde bynajmniej nie zaprzecza. Według agencji AP mówi się także o objęciu przez nią przewodniczenia Światowemu Forum Ekonomicznemu (WEF), czego organizacja ta nie chce komentować.

Prezes EBC odejdzie oficjalnie 7 lutego, długo przed pierwotnym końcem jej kadencji, która miała zakończyć się w październiku 2027 roku. Tymczasem Europa wkracza w okres rosnącej niestabilności gospodarczej i głębokich podziałów politycznych – co jest widoczne szczególnie we Francji, ojczyźnie Lagarde.

Decyzja o odejściu została zaprezentowana w trakcie konferencji prasowej, na której EBC zdecydował o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Przy tym bank podtrzymał jednak oczekiwania dotyczące kolejnej podwyżki w grudniu, bowiem ostrzegł, iż wysokie i wciąż rosnące koszty energii potęgują ryzyko inflacyjne.

Sama szefowa EBC spytana po powody rezygnacji ogłoszonej po wcześniejszym stwierdzeniu, iż nie może opuścić EBC w obliczu „inflacyjnych chmur” stwierdziła, iż nie może już dłużej zachować neutralności, której wymagała pełniona przez nią funkcja, a chce jeszcze zabierać głos „w sprawach ważnych dla Europy i świata”.

„Nie sądzę, abym mogła pozostać neutralna. W obecnej sytuacji nie czuję się komfortowo w tej neutralności. Zależy mi na prawdzie, a widzę, iż prawda jest bardzo często zniekształcana lub podważana przez fałszywe przedstawianie faktów” – powiedziała Lagarde podczas konferencji prasowej po posiedzeniu EBC.

Jednak nie powiedziała o jakie konkretnie kwestie jej chodzi, nie odpowiadała też na pytania, co do tego jej wcześniejsze odejście było celowym działaniem mającym umożliwić wybór następcy przed przyszłorocznymi wyborami we Francji. Tymczasem, jak wskazują analitycy polityczni zapytywani przez agencję AFP, jej odejście 7 lutego znacznie zwiększa szanse na wyłonienie jej następcy jeszcze przed wyborami prezydenckimi we Francji. Tym bardziej, iż największe szanse na zwycięstwo w nich ma kandydatka skrajnej prawicy Marine Le Pen. Sytuację podsyciły jeszcze informacje prasy niemieckiej jakoby Christine Lagarde miała wrócić do polityki na osobistą prośbę prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który miał duży udział w jej wyborze na stanowisko prezesa EBC. Macron osobiście podziękował Lagarde za jej pracę w banku centralnym i zaapelował o przeprowadzenie procesu wyboru następcy w sposób skoordynowany.

„Zmiana na stanowisku szefa EBC musi zostać przygotowana w sposób uporządkowany i wyważony, w ścisłej współpracy z naszymi europejskimi partnerami” – stwierdził prezydent Francji.

„Christine zdaje sobie sprawę, iż sytuacja we Francji może stać się bardzo trudna. Posiada odpowiednie kompetencje i doświadczenie, by zaangażować się w sprawy kraju i odegrać istotną rolę w nadchodzących tygodniach i miesiącach” – tak skomentował dla francuskiego radia dobrze znający prezes EBC, były minister finansów Francji Bruno Le Maire.

Oczywiście Zjednoczenie Narodowe Rassemblement National, któremu przewodzi, uznało odejście za „ustawione” przez Macrona i kolejny afront oraz „lekceważenie rządów prawa”. Tak stwierdził Jean-Philippe Tanguy, odpowiedzialny za opracowanie polityki gospodarczej w programie wyborczym Marine Le Pen, w rozmowie z agencją Reuters. choćby gdyby jednak tak było, to nie ma w tym nic dziwnego – Le Pen chce jak największego ograniczenia roli EBC i jego interwencji w celu złagodzenia obciążenia Francji wynikającego z wysokości stóp procentowych.

Jednak po Brukseli krąży także inna historia. Dwa miesiące temu prezes Alternatywy dla Niemiec Alice Weidel oświadczyła zgodnie z programem partii, iż kiedy AfD zacznie rządzić, to jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobi będzie „opuszczenie przez Niemcy strefy euro i przywrócenie marki”. Zaczęły się wtedy poważne rozmowy na temat uratowania euro w europejskich instytucjach bankowych, a choćby w amerykańskich funduszach inwestycyjnych. Oświadczenie to skomentował w ponurym tonie kanclerz Friedrich Merz stwierdzając, iż takie działanie „oznacza koniec Zjednoczonej Europy” i możliwość rozgrywania każdego kraju UE przez Rosję, Chiny i USA.

Tymczasem to Marine Le Pen miała wtedy odbyć spotkanie z „francuskim środowiskiem bankowym i finansowym”, gdzie oświadczyła, iż choćby jeżeli Niemcy wycofają się z euro, to gdyby Zjednoczenie rządziło Francją, kraj ten z euro się nie wycofa, zaś ona sama będzie rozmawiać ze wszystkimi państwami UE by zachować wspólną walutę, a choćby uczyni euro „walutą najbardziej francuską”. Można by to uznać za zwykłe przedwyborcze ocieplanie wizerunku i umizgi do banków, które się Zjednoczenia boją, gdyby nie fakt, iż te informacje pochodzą ze środowiska, dla którego Le Pen jest największym wrogiem, czyli od stronników prezydenta Macrona. Dodatkowo po wypłynięciu informacji o tym spotkaniu Alice Weidel miała zmienić zdanie i oświadczyć, iż – wbrew programowi partii – AfD się jednak z euro nie wycofa i zamierza tylko Unię „reformować”.

Decyzję Lagarde także ocenił źle, ale z zupełnie innych powodów, niemiecki eurodeputowany z centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej Markus Ferber. Stwierdził on, iż wysyła ona „zły sygnał” – zwłaszcza w obliczu wysokiej inflacji, niepokojów na rynkach obligacji oraz zbliżających się wyborów we Francji i Niemczech.

„Jeśli powstanie wrażenie, iż termin takiego odejścia jest powiązany z wyborami krajowymi, podważa to zaufanie do instytucji, która musi stać ponad wszelkimi wewnętrznymi kalkulacjami politycznymi” – powiedział Ferber, członek komisji parlamentarnej, która będzie zatwierdzać następcę Lagarde.

„Lagarde prawdopodobnie zostanie zapamiętana ze względu na okoliczności towarzyszące jej przedwczesnemu odejściu. To, jak będzie to postrzegane z perspektywy czasu oraz jaką wagę przypisze się temu w ocenie całokształtu jej działań pozostaje kwestią niepewną” – stwierdził były wysoki urzędnik EBC Ignazio Angeloni. Jednak Angeloni może być tu stronniczy, jako iż należał do tzw. grupy włoskiej, całkowicie oddanej byłemu prezesowi EBC Mario Draghiemu, ostro krytykowanej przez rządy państw UE za autorytarny styl zarządzania Bankiem. Angeloni był też przeciwnikiem wyboru Christine Lagarde, byłej francuskiej minister finansów, na szefa Banku, uważając, iż powinien nim zostać „ktoś z Południa”.

„Za czasów Draghiego jego słowo było prawem; nie potrzebował opinii innych. Pod rządami Lagarde każdy miał szansę zabrać głos, a efektem była skuteczna polityka” – powiedział z kolei Bloomberg Alfred Kammer, który był szefem gabinetu Lagarde w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, a później kierował departamentem europejskim tej instytucji.

Rezygnacja Lagarde wpisuje się w szereg zmian na kluczowych stanowiskach w EBC. Na początku stycznia z Banku odchodzi Isabel Schnabel, zaś w maju zwolnione zostanie stanowisko głównego ekonomisty piastowane w tej chwili przez Philipa Lane’a.

Według kanclerza Niemiec Friedricha Merza Unia Europejska rozpoczęła już proces wyboru następcy, który ma zostać zakończony przed końcem roku. Za głównych kandydatów na następców Lagarde uznaje się byłych prezesów banków centralnych Holandii i Hiszpanii – Klaasa Knota oraz Pablo Hernandeza de Cosa, w tej chwili szefa Banku Rozrachunków Międzynarodowych.

„Wymieniani jako potencjalni następcy kandydaci to bardzo kompetentni i uznani bankierzy centralni, więc dla rynków nie będzie to miało większego znaczenia” – ocenił Piet Haines Christiansen, ekonomista Danske Banku.

W Brukseli mówi się, iż większe szanse ma Holender – jest bardziej elastyczny, „mniej nastawiony na kraje Południa” i jest betonowym obrońcą niezależności EBC, co może stać się bardzo ważne po wyborach we Francji i Niemczech. Spokojnie zareagowały na decyzję prezes EBC rynki finansowe – zdaniem większości analityków Europejski Bank Centralny wyrobił sobie już taką renomę, iż jego stabilność nie zależy od konkretnych osób sprawujących w nim funkcje kierownicze.

„EBC jest już dość dobrze ugruntowany, a rynek zna sposób jego działania. Uważamy, iż sposób postępowania instytucji prawdopodobnie przetrwa kadencję Lagarde i pozostanie zbliżony, niezależnie od tego, kto przejmie stery” – stwierdził w nocie Simon Dangoor, szef działu inwestycji makro w segmencie instrumentów dłużnych Fixed Income Macro Investing w Goldman Sachs.

Jednak nie wszyscy analitycy są pewni czy EBC zachowa stabilność działania.

„Decyzja Lagarde o odejściu na długo przed końcem mandatu wprowadza dodatkowy element niepewności. Debata na temat następcy rodzi nowe pytania o przyszłą równowagę między determinacją w zwalczaniu inflacji, dbałością o stabilność finansową a reakcją EBC na napięcia na rynku obligacji skarbowych” – zauważył w wypowiedzi dla Bloomberg Dennis Shen, wykładowca finansów w International School of Management w Berlinie.

Rzeczywiście – sama kadencji prezes Europejskiego Banku Centralnego jest już teraz oceniana niejednoznacznie. Bez wątpienia ma ona na koncie sukces w walce z inflacją, przywrócone dobre relacje między decydentami oraz proces przygotowywania euro do ery cyfrowej. Jej największym sukcesem było przeforsowanie projektu cyfrowego euro w starciu z brukselskimi grupami interesu; zdołała przekonać otoczenie, iż jest to najważniejszy filar suwerenności.

Z drugiej strony pamięta się jej błąd z marca 2020 roku, kiedy po wybuchu pandemii COVID-19 Lagarde oświadczyła, iż EBC „nie jest od tego, by niwelować różnice w rentowności obligacji” tzw. spready. Słowa te odebrano jako podważenie deklaracji jej poprzednika, Mario Draghiego, o gotowości do ochrony euro za wszelką cenę. Pandemia skończyła się uruchomieniem programu skupu obligacji, którego wartość sięgnęła ostatecznie 1,7 bln euro. Znaczna część tych aktywów wciąż widnieje w bilansie banku centralnego. Z drugiej strony wielu ekonomistów mówi, iż „wobec pandemii i sytuacji państw Południa UE nie było wtedy innego wyjścia”.

Za to bez wątpienia wpadką za prezesury Lagarde była sytuacja z lutego 2022 roku zaraz po inwazji Rosji na Ukrainę. W efekcie rosyjskich manipulacji na rynku paliw inflacja gwałtownie stała się trzykrotnie wyższa od celu EBC. Mimo tego decydenci Banku zwlekali z podniesieniem stóp procentowych przez kolejne pięć miesięcy, czego efekty widoczne są do dzisiaj w szybszym niż zwykle tempie podnoszenia stóp w bieżącym roku.

„Jej początkowa wypowiedź – »nie jesteśmy od tego, by niwelować różnice w rentowności« – była błędem. Ponadto pod jej rządami EBC zareagował zbyt późno na wzrost inflacji” – uważa Emanuel Moench, współdyrektor frankfurckiego Centre for Central Banking.

Z drugiej strony działania Lagarde na rynku obligacji w 2022 roku, polegające na wprowadzeniu nowego instrumentu antykryzysowego, który miał łagodzić obawy o stabilność finansów publicznych, przy jednoczesnym podnoszeniu stóp procentowych okazały się „strzałem w dziesiątkę” i pozwoliły strefie euro wyjść z największego kryzysu inflacyjnego, jaki wybuchł w Europie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Ponadto EBC pozyskało najbardziej zaawansowane narzędzie w swoim arsenale pozwalające reagować na zawirowania na rynku obligacji, takie z jakimi Unią ma w tej chwili do czynienia we Francji.

Później Europejski Bank Centralny pod jej rządami z powodzeniem przywrócił wzrost cen konsumpcyjnych do założonego celu 2% – co jest osiągnięciem, któremu nie dorównały inne instytucje, w tym amerykańska Rezerwa Federalna. w tej chwili jednak Wojna w Zatoce stworzyła nowe wyzwania, choć Bank Centralny ma też już nowe narzędzia do przeciwdziałania.

„Po początkowych wahaniach EBC zareagował zdecydowanie sprowadzając inflację do docelowego poziomu bez wywoływania recesji. Zasługuje to na uznanie” – przyznaje Moench, sam były pracownik Fedu oraz Bundesbanku.

„Choć kadencja Lagarde miała być spokojniejszym okresem po kryzysie zadłużeniowym, gwałtownie została wystawiona na próbę przez kolejne globalne wstrząsy. Od pandemii po wojnę na Ukrainie, przeprowadziła EBC przez bezprecedensowe zawirowania stawiając na pierwszym miejscu jedność i konsensus” – stwierdza Simona Delle Chiaie, główna ekonomistka ds. strefy euro w Bloomberg Economics.

Analitycy zauważają, iż Christine Lagarde pozostawia po sobie przez cały czas spore wyzwania dla EBC: opanowanie nowej fali inflacji, znalezienie sposobu na pobudzenie wzrostu gospodarczego w obliczu długotrwałej dominacji USA oraz ryzyko wstrząsów na rynku obligacji – w tym również we Francji, jej ojczyźnie. Ale to już będą zadania dla nowego prezesa Banku.

Idź do oryginalnego materiału