Trzy statki zostały trafione prawdopodobnie pociskami rakietowymi w Cieśninie Ormuz, co oznacza, iż liczba statków trafionych w regionie wzrosła do co najmniej 14. Cieśnina jest przez cały czas zamknięta, rynek ropy staje się coraz bardziej niestabilny, więc Międzynarodowa Agencja Energetyczna IEA zgodziła się na uwolnienie 400 mln baryłek ropy z rezerw awaryjnych, co stanowi największą tego typu operację w historii.
Korpus Irańskiej Gwardii Rewolucyjnej IRGC zagroził, iż każdy statek przepływający przez Ormuz stanie się celem ataku. Z kolei prezydent USA Donald Trump zagroził nasileniem ataków USA na Iran, jeżeli ten będzie przez cały czas blokował Cieśninę. Jednak stan obecny jest taki, iż żegluga przez Ormuz praktycznie ustała od 28 lutego, czyli pierwszych ataków USA i Izraela na Iran. Uniemożliwia to eksport około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej i podobnej ilości gazu ziemnego. Już w tej chwili spowodowało to gwałtowny wzrost światowych cen ropy do rekordowych poziomów od 2022 roku. Drożeje także gaz.
Ostatnim zaatakowanym statkiem jest masowiec Mayuree Naree, pływający pod banderą Tajlandii, trafiony 11 marca „dwoma pociskami nieznanego pochodzenia” podczas żeglugi przez Cieśninę, co wywołało pożar i uszkodzenie maszynowni. Jak poinformował armator, spółka giełdowa Precious Shipping, „trzech członków załogi zaginęło i prawdopodobnie są uwięzieni w maszynowni”.
„Firma współpracuje z odpowiednimi władzami w celu uratowania zaginionych członków załogi” –dodano w komunikacie informując, iż pozostałych 20 członków załogi zostało bezpiecznie ewakuowanych i przebywa na lądzie w Omanie.
IRGC wydała oświadczenie opublikowane przez agencję prasową Tasnim, iż statek został „ostrzelany przez irańskich bojowników”, co sugeruje, iż był to pierwszy bezpośredni atak ze strony Gwardii. Rodzaj zastosowanego ładunku i zniszczenia sugerują, iż nie był to tyle dron, ile prawdopodobnie lekki pocisk manewrujący zastosowany w roli pocisku przeciwokrętowego. Podejrzenia padają na najnowszy świeżo wprowadzony do użycia pocisk manewrujący Hadid-110 z głowicą 30 kg materiału wybuchowego.
Według Reuters armatorzy codziennie proszą USA o zorganizowanie systemu konwojów przez Cieśninę Ormuz, ale Amerykanie odrzucają te prośby twierdząc, iż „ryzyko ataków jest na razie zbyt wysokie”, mimo tego, iż Donald Trump oświadczył, iż Stany Zjednoczone są gotowe zapewnić eskortę morską w razie potrzeby.
Nieznanym pociskiem rakietowym, prawdopodobnie mniejszym, w rodzaju amunicji krążącej, został trafiony 11 marca w odległości 25 mil morskich (46 km) na północny zachód od Ras Al Khaimah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pływający pod banderą Japonii kontenerowiec ONE Majesty. Uszkodzenia były „niewielkie” z czego można skonstatować, iż głowica pocisku też nie była dużych rozmiarów – nie przekraczająca 3 kg materiału wybuchowego.
Japoński właściciel jednostki, Mitsui O.S.K. Linie i czarterujący ją Ocean Network Express, poinformowali o trafieniu podczas postoju w Zatoce na kotwicy. Inspekcja kadłuba ujawniła drobne uszkodzenia powyżej linii wodnej. Statek jest w pełni sprawny i zdatny do żeglugi, a załoga bezpieczna.
Trzecim trafionym statkiem jest pływający pod banderą Wysp Marshalla masowiec Star Gwyneth, który również został trafiony nieznanym pociskiem około 50 mil na północny zachód od Dubaju. Pocisk trafił w ładownię podczas postoju na kotwicy. Jak poinformował właściciel Star Bulk Carriers, nikt z załogi nie odniósł obrażeń, a statek nie przechylił się.
Według analityków najprawdopodobniejszym sprawcą są jednostki IRGC używające różnego typu dronów, amunicji krążącej i lekkich pocisków manewrujących. Działania te, mimo iż nie imponujące skutecznością, wywołują jednak zaplanowane efekty – żaden statek nie decyduje się na wejście w Cieśninę, zaś ceny ropy wynoszą w tej chwili 89,90 dolara za baryłkę dla wskaźnikowej ropy Brent, zaś w kontraktach terminowych przekraczają 100 dolarów.
Biorąc to pod uwagę Międzynarodowa Agencja Energetyczna zgodziła się na uwolnienie 400 mln baryłek ropy z rezerw awaryjnych, co stanowi największe uwolnienie w historii. Ponad dwukrotnie przekracza to 183 mln baryłek, które państwa członkowskie uwolniły w 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę. Ale w tej chwili istnieje zagrożenie długotrwałej blokady Cieśniny Ormuz, co oznaczałoby uniemożliwienie wejścia na światowy rynek ogromnej ilości ropy naftowej i paliw.
IEA umożliwiła już pięciokrotnie przeprowadzenie takich interwencji: w okresie poprzedzającym wojnę w Zatoce Perskiej w 1991 roku, po huraganach Rita i Katrina w 2005 roku, po wybuchu wojny domowej w Libii w 2011 roku oraz dwukrotnie w 2022 roku w odpowiedzi na zakłócenia związane z wojną na Ukrainie. Kraje należące do IEA są zobowiązane do utrzymywania co najmniej 90-dniowego zapasu netto importu ropy naftowej. Obejmuje on zapasy utrzymywane wyłącznie do użytku w razie awarii lub przechowywane w celach komercyjnych, a także zapasy składowane na podstawie umów dwustronnych.
IEA poinformowała, iż jej 32 państwa członkowskie posiadają ponad 1,2 mld baryłek w publicznych zapasach awaryjnych. Największe z nich przypadają na Stany Zjednoczone, utrzymujące amerykańską Strategiczną Rezerwę Ropy Naftowej (SPR), zaś kolejne 600 mln baryłek to zapasy przemysłowe objęte zobowiązaniami rządowymi. SPR zawiera około 415 mln baryłek, czyli nieco ponad połowę swojej pojemności. Założono go po arabskim embargu naftowym z 1973 roku, rezerwy przechowywane są w zbiornikach w czterech strzeżonych lokalizacjach wzdłuż Zatoki Meksykańskiej.
„Wyzwania rynku ropy naftowej, przed którymi stoimy, mają bezprecedensową skalę. Kraje członkowskie IEA zareagowały nadzwyczajną, zbiorową akcją też o bezprecedensowej skali” –stwierdził w oświadczeniu dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), Fatih Birol. Jak dodał, decyzja była jednomyślna, ale nie sprecyzował tempa, czasu trwania ani miejsca uwolnienia planowanych transz, a są to najważniejsze informacje dla rynków energii. Nieco więcej ujawnił prezydent Francji Emmanuel Macron, który zapowiedział, iż pierwsze transze zostaną uwolnione w najbliższych dniach, a kilka państw przedstawiło już swój wkład.
Importująca największe ilości ropy Japonia, która dysponuje zarazem jej największymi rezerwami strategicznymi zapowiedziała uwolnienie około 80 mln baryłek. Wielka Brytania wniesie 13,5 mln baryłek, Niemcy około 19,5 mln, Francja 14,5 mln, zaś Korea Południowa planuje uwolnienie 22,5 mln baryłek. Nie wiadomo w tej chwili jakie rodzaje ropy będą objęte uwolnieniem – szczegół istotny dla podmiotów handlujących energią, bowiem pozwala określić jaki subrynek paliw stosunkowo gwałtownie odrobi straty, a które subrynki pozostaną dotknięte spadkiem podaży. W 2022 roku, kiedy IEA koordynowała uwalnianie zapasów, krótko po inwazji Rosji na Ukrainę, ogólny podział wynosił 73% ropy naftowej i 27% produktów ropopochodnych, przy czym największą część tych ostatnich stanowiły paliwa typu diesel. Wtedy największym dostawcą do uwolnienia były USA, które rzuciły na rynek 90,6 mln baryłek głównie z kwaśną ropą naftową.
Kontrakty terminowe na ropę Brent po osiągnięciu na początku obecnego tygodnia ceny na poziomie 119,98 dolara, ich wyceny spadły – częściowo właśnie z powodu oczekiwań, iż rządy wykorzystają swoje rezerwy ropy. Jak stwierdził Fatih Birol sytuacja „nie ulegnie poprawie, dopóki nie zostanie przywrócony pełny tranzyt przez Cieśninę Ormuz”, bo faktyczne jej zamknięcie spowodowało zapełnienie zbiorników magazynowych w krajach Zatoki Perskiej. Główni producenci, w tym Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Irak, nie mieli innego wyjścia jak zredukowanie globalnej produkcji o około 6%.
Obecnie traderzy i analitycy z dużych domów maklerskich i funduszy hedgingowych starają się oszacować w jakim tempie baryłki mogą trafić na rynek. Prognozy są mocno rozstrzelone, zaczynające się od 1,2 mln baryłek dziennie, a kończące na 4 mln baryłek. Jednak, jak przyznają wszyscy analitycy, dane są wyjątkowo niepewne. Dołącza się do tego problem regionalizacji popytu – importerzy Azji pobierają przez Cieśninę znacznie większą część ropy naftowej i produktów rafinacji, niż to, co trafia do USA czy Europy. Oznaczałoby to, iż to rynek azjatycki bardziej odczuje zamknięcie Ormuz.
Jednak nie do końca, bo są takie produkty rafinacji, jak paliwo lotnicze, niezbędnie potrzebne Europie. Według danych General Index premia za paliwo w stosunku do ropy naftowej gwałtownie wzrosła od początku konfliktu osiągając we wtorek prawie 90 dolarów za baryłkę. W Azji jest ona zdecydowanie niższa wynosząc niecałe 80 dolarów.
Według Natashy Kanevy, dyrektor ds. strategii rynków surowcowych w JPMorgan Chase & Co., należy liczyć się z tym, iż to znowu Stany Zjednoczone „prawdopodobnie dostarczą największą część uwolnionej ropy”. Jak jednak dodała, jeżeli choćby dostawy z SPR zostaną połączone z przepływami od innych członków IEA, to pokryje to deficyt tylko części z 11-16 mln baryłek dostaw z Zatoki Perskiej traconych każdego dnia.
„Diabeł tkwi w szczegółach. najważniejsze pytanie brzmi, jak gwałtownie je uwolnią” – powiedział Homayoun Falakshahi, starszy analityk w firmie wywiadowczej Kpler, dodając, iż „nie ma pewności czy rządy wykorzystają te zapasy wystarczająco szybko”, aby załatać rosnącą lukę podażową.
Według danych Departamentu Energii USA maksymalna zdolność uwalniania w ramach SPR wynosi 4,4 mln baryłek dziennie. Ropa trafia na rynek po 13 dniach od decyzji prezydenta.

1 godzina temu






