
Niepewność dotycząca układu budżetu Pentagonu oraz wyraźnie widoczne wąskie gardła w produkcji sprzętu wojskowego i broni powodują, iż inwestorzy wyzbywają się akcji amerykańskich koncernów zbrojeniowych. Podobnie dzieje się z europejskimi, w przypadku których decydują ujawnione niewystarczające moce produkcyjne. Inwestorzy za to interesują się zbrojeniówką azjatycką – także firmami koreańskimi, których rozwój produkcji sfinansowały polskie zamówienia.
Mimo trwającej wojny na Bliskim Wschodzie spadają ceny akcji wiodących amerykańskich firm zbrojeniowych, takich jak Lockheed Martin, Northrop Grumman, RTX, L3Harris i General Dynamics. Mimo ogromnych wydatków na sprzęt i uzbrojenie, okazało się, iż zaległości produkcyjne są spore, a moce produkcyjne rozporządzalne „od zaraz” – niewielkie.
„[USA] zużywają amunicję znacznie szybciej niż jesteśmy w stanie ją wyprodukować. Firmy zbrojeniowe mogą otrzymać zaliczkę, ale zwykle nie osiągają zysku, dopóki nie dostarczą towaru. Skoro ta dostawa zajmuje czas, dlaczego ceny akcji miałyby wzrosnąć bardziej niż w tej chwili z powodu zysków, które będą realizowane dopiero za lata?” – skomentował w wypowiedzi dla „Financial Times” Steven Grey, dyrektor ds. inwestycji w Grey Value Management, firmie posiadającej pozycje w kilku globalnych akcjach zbrojeniowych. Tak więc od początku wojny z Iranem akcje amerykańskich spółek zbrojeniowych spadają.
Miało być inaczej – akcje Lockheed Martin, Northrop Grumman i RTX wzrosły o około 50% w ciągu roku poprzedzającego wybuch wojny. Wsparciem dla nich był ubiegłoroczny wniosek budżetowy prezydenta USA Donalda Trumpa, który zwiększył wydatki na obronę, a także trwające wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie.
RTX posiadający spółkę zależną Raytheon, produkującą pociski rakietowe Tomahawk, był „gotów odnieść ogromne korzyści z wojny w Iranie i wyższych budżetów obronnych”, bowiem koncern liczył na 189% wzrost finansowania zakupu pocisków tej klasy z budżetu na rok 2027. Jednak, jak zauważył analityk Melius Research Scott Mikus, bardziej na budżecie skorzystał Northrop Grumman jako główny wykonawca bombowca B-21 i międzykontynentalnego pocisku balistycznego Sentinel, bowiem, jak stwierdził sam prezydent, konieczna jest „odnowa” amerykańskiego arsenału strategicznego, pojawiło się też zagrożenie zwiększoną proliferacją jądrową.
RTX i Northrop Grumman odnotowały wzrost sprzedaży w I kw. 2026 r. Obie firmy interpretowały to jako wzrost popytu na ich systemy obronne.
„Rozwój naszej działalności w obszarze systemów obronnych jest napędzany rosnącym popytem na silniki rakietowe na paliwo stałe, inteligentną amunicję, amunicję i pociski taktyczne” – powiedziała inwestorom Kathy Warden, dyrektor generalna Northrop Grumman.
Tyle iż od 21 kwietnia akcje obu firm spadły o około 10%, a akcje Lockheed Martin o około 5%. Odpływają też środki ze zorientowanych na obronność ETF-ów, jako iż inwestorzy zwrócili się w stronę sektorów „bezpiecznej przystani”, takich jak energetyka i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej; jak widać sektor ten jest uznawany za „kryzysoodporny”. Tymczasem od początku wojny wycofano prawie 1 mld USD z wartego 14 mld USD ETF iShares US Aerospace & Defense, który jest skoncentrowany na największych amerykańskich spółkach zbrojeniowych.
Jak stwierdził Scott Mikus jest to postępowanie „kup konflikt, sprzedaj wojnę” przy czym z identyczną sytuacją na rynku „mieliśmy do czynienia po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku i inwazji na Irak pod dowództwem USA w 2003 roku”.
Teoretycznie przecież RTX powinien zarobić – szacuje się bowiem iż w wojnie przeciwko Iranowi w ciągu ostatnich dwóch miesięcy armia amerykańska użyła około 1000 pocisków manewrujących Tomahawk. Tyle iż jest to 20-krotnie więcej niż 58 pocisków Tomahawk sfinansowanych z tegorocznego budżetu Marynarki Wojennej USA. A pocisków tych używa tylko US Navy, w budżetach innych rodzajów Sił Zbrojnych nie ma…
Jak stwierdził Ron Epstein, analityk ds. obronności i lotnictwa w Bank of America, konieczność uzupełnienia amerykańskich zapasów może tylko zwiększyć zaległości w produkcji, które i tak są coraz wyraźniejsze w amerykańskich koncernach zbrojeniowych ze względu na ograniczone moce produkcyjne.
„Wzrost przychodów tych firm zbrojeniowych nie będzie ograniczony popytem, ale mocami produkcyjnymi” – dodał.
W kwietniu Biały Dom opublikował propozycję budżetu, w której zakładał 50% wzrost budżetu obronnego USA do 1,5 bln dolarów do 2027 roku. Ale inwestorzy i banki bardzo nieufnie podchodzą do tego tzw. budżetu Trumpa. Zdaniem analityków i banku jest to niemożliwe, zabraknie na taki budżet zgody Kongresu.
„Budżet w wysokości 1,5 bln dolarów nie został uwzględniony w cenach, ponieważ inwestorzy wiedzą, iż przed nim jeszcze długa droga. To bardzo nieprzewidywalny proces sam w sobie, a do tego zbliżają się wybory połówkowe, które jeszcze bardziej go potęgują” – powiedział Epstein.
Oczywiście wysocy urzędnicy administracji Trumpa, jak choćby sekretarz obrony Pete Hegseth skrytykowali koncerny zbrojeniowe za opóźnione i przekraczające budżet programy obiecując radykalną reformę praktyk zakupowych Pentagonu i żądając od Kongresu aprobaty dla zwiększenia wydatków na obronę. Administracja Trumpa chce w ten proces włączyć firmy motoryzacyjne – niedawno prowadzone były rozmowy z General Motors i Fordem, którzy to producenci mieliby się przyczynić do rozwoju amerykańskich łańcuchów dostaw uzbrojenia.
Rozwój dronów i rakietowych autonomicznych pocisków kierowanych w konflikcie na Ukrainie iw czasie wojny z Iranem spowodował, iż zaczęły się spekulacje, iż największe koncerny przemysłu obronnego mogą stracić szansa na wejście w kontrakty dotyczące takich technologii obronnych. Rzeczywiście, kontrakty podpisuje ostatnio „wielka dwójka” czyli firmy Anduril i Palantir, związane z Peterem Thielem, miliarderem i zarazem ultraprawicowym filozofem, intelektualną podporą trumpizmu. Prawdopodobnie kontrakt dostanie też producent dronów – firma Powerus, w której udziałowcami są synowie Donalda Trumpa.
Inwestorzy również w ostatnich tygodniach zmienili zdanie w stosunku do preferowanych wcześniej europejskich akcji sektora zbrojeniowego. Indeks MSCI Europe Aerospace and Defense spadł w marcu o 9,2%, co stanowi największy miesięczny spadek od pięciu lat.
Co interesujące o ile można zrozumieć spadek akcji Thales po tym jak francuski koncern obronno-technologiczny rozczarował mieszanymi prognozami czy 10% spadek akcji niemieckich koncernów Renk i Rheinmetall, po tym jak okazało się iż ich zdolności produkcyjne nie odpowiadają zapotrzebowaniu, to trudno zrozumieć niemal 30% spadek akcji pracującego pełną parą czeskiego producenta broni CSG i 12% spadek akcji szwedzkiego Saaba po tym jak zwiększył on zdolności produkcyjne. Wygląda jedynie na to, iż inwestorzy wyzbywają się akcji wszystkich amerykańskich i europejskich firm związanych z obronnością. Wskaźnik Bloomberga dla sektora lotnictwa i obronności spadł o około 5,5% od początku wojny w Iranie, ponieważ inwestorzy realizowali zyski i rozważali zarówno przyszłość wojny jak i pojawiające się pogłoski o rychłym zawarciu pokoju.
Robert Stallard, analityk w Vertical Research Partners sądzi, iż „może to mieć związek z niepewnością związaną z wojną i pewnymi obawami, iż obserwujemy »szczyt wydatków na obronę«”.
„Jaki jest potencjał wzrostu rocznego budżetu Departamentu Obrony o ponad 50%, z nieoczekiwanym konfliktem zbrojnym na czele? Podobnie w Europie przez cały czas pojawiają się okresowe obawy dotyczące wpływu »pokoju na Ukrainie« i tego, jak może on wpłynąć na regionalną trajektorię wydatków na obronę, zwłaszcza w przypadku państw borykających się z niedoborami gotówki, takich jak Francja i Wielka Brytania” – zauważył w wypowiedzi dla „Financial Times”.
Jednak jak zauważają z kolei polscy analitycy wojskowi nie ma co oczekiwać na pokój na Ukrainie i to prawdopodobnie do końca obecnego roku, wydaje się więc, iż chodzi o możliwość zarobienia większych zwrotów na akcjach spółek energetycznych, które stają się „przebojem sezonu”. Ponadto nie wszyscy inwestorzy odwracają się od akcji spółek zbrojeniowych. Duża ich część zmieniła jedynie wektor tego zainteresowania – zaczynają inwestować w azjatyckie spółki obronne, zwłaszcza po rozpoczęciu wojny z Iranem.
Obecnie według danych Bloomberga dla firm z branży lotniczej i obronnej, trzy azjatyckie spółki – południowokoreańskie Hanwha Systems i LIG Defense & Aerospace, a także japoński Astroscale Holdings – w tym roku plasują się w pierwszej piątce światowych liderów w dziedzinie obronności. Warto zauważyć, iż rozwój zdolności Hanwhy możliwy był dzięki polskiemu zamówieniu i podpisanych do tej pory umowach wykonawczych na łącznie 364 armatohaubice K9 i K9PL, co umożliwiło budowę drugiej linii produkcyjnej.
Analitycy BofA Securities i Jupiter Asset Management twierdzą, iż obecny wzrost tych firm może być początkiem ich dłuższej ekspansji, tym bardziej iż produkty południowokoreańskiej i japońskiej zbrojeniówki interesują prócz nabywców z Polski także rządy państw Zachodniej Europy, podobnie zresztą jak kraje Bliskiego Wschodu, które priorytetowo traktują wydatki wojskowe. Azjatyccy eksporterzy mogą być przygotowani do zaspokojenia tego popytu dzięki przewadze kosztowej, elastycznym łańcuchom dostaw i lepszym ich terminom niż w przypadku amerykańskiej i europejskiej konkurencji.
„Wojna na Bliskim Wschodzie przyśpieszyła pewne kwestie strukturalne – jednym z nich jest obronność. Nasi inwestorzy skorzystali na osłabieniu podczas wojny, kiedy doszło do wyprzedaży, wiedząc, iż strategiczny argument został wzmocniony i przez cały czas jesteśmy zadowoleni z tego w dłuższej perspektywie” – powiedział Wei Li, globalny główny strateg inwestycyjny w BlackRock.
Akcje azjatyckich spółek obronnych korzystają z rosnącego popytu eksportowego, szczególnie tam, gdzie rządy przechodzą od pasywnej obrony do bardziej aktywnych strategii odstraszania.
„Wciąż istnieje duży potencjał wzrostu, ponieważ wiele rządów na całym świecie od kilkudziesięciu lat nie przeznacza znacznej części swojego PKB na obronność. choćby jeżeli wojna z Iranem oficjalnie zakończy się jutro, kraje Bliskiego Wschodu planują zwiększenie swoich wydatków na obronność” – powiedział Bloomberg Sam Konrad, menedżer ds. inwestycji w Jupiter Asset Management w Singapurze.
„Największe południowokoreańskie firmy obronne jak Hyundai Rotem czy Hanwha dostały dzięki Polsce czy Norwegii swoje pięć minut na światowym rynku i wykorzystują to. Dodajmy do tego jeszcze zmianę w polityce eksportowej Japonii, która ma interesujące rzeczy do zaoferowania na rynkach światowych zwłaszcza zakresie radarów i już wiadomo dlaczego jest zainteresowanie tym co produkuje się w Azji” – powiedział ISBiznes.pl polski analityk wojskowy.
Według Bloomberg Intelligence, od 2021 roku europejskie wydatki na obronność wzrosły już o około 10% rocznie w ujęciu dolarowym, napędzane przez zbrojenia związane z wojną na Ukrainie. NATO już oficjalnie dąży do tego by do 2035 roku wydatki na obronność stanowiły 5% PKB państw członkowskich, co oznacza, iż budżety wojskowe w Europie muszą pozostać wysokie.
Jak zauważa T.J. Thornton, dyrektor ds. marketingu badań w BofA Securities, azjatyccy producenci uzbrojenia przeszli od nabywania i kopiowania cudzych technologii do rozwijania wiedzy specjalistycznej, innowacji i umacniania swojej pozycji w amerykańskich i europejskich łańcuchach dostaw, a wspomaga ich siła produkcyjna regionu.
„Wiele osób postrzega Azję jako region, który kupuje systemy obronne. Przez dekady tak było. Azja gwałtownie staje się czymś zupełnie innym” – powiedział Thornton.
Francis Tan, główny strateg ds. Azji w CA Indosuez Wealth Asset Management zwraca uwagę na jeszcze inny istotny element – jedne z najkrótszych terminów dostaw na świecie w przemyśle obronnym. Ceny jego zdaniem są także dość konkurencyjne przy bardzo dobrej technologii zastosowanej w sprzęcie wojskowym i amunicji zwłaszcza rakietowej i specjalistycznej.
„Struktura – europejskie zbrojenia, sprzęt zgodny ze standardami NATO, konkurencyjne ceny, duże obłożenie mocy produkcyjnych– jest solidna i wieloletnia” – powiedział.
Przykładem firmy, która wyrosła w ciągu ostatnich dekad jest singapurska spółka ST Engineering, współtwórca m.in. rodziny transporterów i bojowych wozów piechoty Bionix. Jej akcje odnotowały wzrost o 13% od początku wojny.
Rosną też indyjskie spółki zbrojeniowe wzmocnione rządowym wsparciem dla krajowej produkcji i lokalnych zamówień. Jednak w ich przypadku istnieje problem jakości produkowanego uzbrojenia. Mimo tego indeks indyjskiego sektora zbrojeniowego wzrósł w tym roku o około 14%.
Część analityków i inwestorów uważa, iż wzrost akcji azjatyckich firm zbrojeniowych to „premia za konflikt” która pojawiła się po rozpoczęciu wojny z Iranem, kiedy wyszła na jaw ukrywana słabość w zakresie mocy produkcyjnych europejskich i amerykańskich firm zbrojeniowych.
Co nie znaczy, iż analitycy odwracają się całkowicie i na długo od sektora zbrojeniowego, podobnie zresztą jak wszyscy wielcy inwestorzy. Gary Tan, zarządzający funduszami w Allspring Global Investments uważa, iż spadek zainteresowania europejskimi i amerykańskimi koncernami zbrojeniowymi w trakcie wojny z Iranem to „ograniczanie ryzyka w szerokim portfelu”, a nie odzwierciedlenie fundamentów.
„Następne odbicie, pomimo oznak potencjalnego rozwiązania konfliktu, sugeruje, iż inwestorzy taktycznie ponownie podejmą ryzyko” – podsumował.

1 godzina temu










![Diety krajowe i zagraniczne po zmianach w 2026 r. [Projekt rozporządzenia]](https://g.infor.pl/p/_files/39128000/dieta-krajowa-dieta-zagraniczna-2026-zmiany-podroz-sluzbowa-39127506.jpg)

