Analiza ISBiznes.pl: Wojna w Zatoce Perskiej ogromnym ciosem dla branży modowej

6 godzin temu

Sklepy wolnocłowe sprzedające luksusowe perfumy i alkohole dla bogatych klientów oraz luksusowe marki modowe silnie odczuwają skutki wojny w Zatoce Perskiej. Zamyka ona lotniska i ogranicza podróże do regionu, w którym mieszkają ich najlepsi klienci. Problem ten będzie się pogłębiał, jeżeli wojna potrwa dłużej.

„Sytuacja jest bardzo poważna” – tak miał scharakteryzować obecne problemy branży modowej i sklepów wolnocłowych od DFS po Avoltę analityk paryskiej giełdy zapytywany przez AFP. Branża luksusowa i kosmetyczna dotąd bowiem w dużej mierze polegały na zakupach na lotniskach i węzłach komunikacyjnych w Zatoce Perskiej ze względu na wysoką marżę w tym regionie, co rekompensowało słabszy popyt w Chinach i Europie. Klienci z Bliskiego Wschodu należą do największych przychodowo dla branży wydając pieniądze w centrach handlowych, w lokalizacjach takich jak Dubaj, i innych luksusowych destynacjach, w tym w Paryżu i Mediolanie.

Ale po 6 tygodniach wojny przewidywania dotyczące kwartalnych wyników zarówno sprzedawców jak i producentów wyglądają fatalnie – analitycy uważają, iż wszystko, co udało się w tej branży odbudować po pandemii COVID-19 „może pójść z dymem wojny w Zatoce”, jak wyraził się jeden z analityków Bloomberga. Analitycy zauważają, iż po ropie i paliwach lotniczych następuje efekt domina spowodowany wojną, a im dłużej trwa konflikt, tym będzie on silniejszy. Wojna osłabia nadzieje na ożywienie w sektorze dóbr luksusowych po pojawieniu się nowych projektantów w markach takich jak Dior i Gucci. Spadek sprzedaży może spowodować kryzys w nierentownych już teraz firmach, jak DFS LVMH, i obciążyć prestiżowe firmy kosmetyczne i dóbr luksusowych, takie jak Estee Lauder, Puig i L’Oréal.

Według danych Cirium co prawda liczba lotów z Bliskiego Wschodu, z wyłączeniem Turcji, spadła z 65% w dniu 3 marca do 13% w dniu 27 marca i niektóre linie lotnicze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich powoli wznawiają działalność, to jednak zmniejszyła się liczba zaplanowanych lotów choćby z powodu wzrastających cen paliwa lotniczego.

Cecile Cabanis, dyrektor finansowa LVMH przyznała, iż dział sprzedaży detalicznej DFS do którego należy marka kosmetyczna Sephora stracił na wojnie przynajmniej 2 punkty procentowe wzrostu. Sprzedaż grupy z powodu praktycznego zamknięcia dostępu do państw Zatoki Perskiej spadła w ostatnim kwartale o co najmniej 1%.

„Dzisiaj przez cały czas widzimy, iż popyt jest bardzo niski” – powiedziała dziennikarzom Cabanis.

Branża handlu detalicznego i turystycznego w regionie o wartości 74 mld dolarów wchodzi w tryb przetrwania – zamyka czasowo sklepy na lotniskach i przenosi zapasy. W tym przypadku powrót do normalności potrwa co najmniej 6 tygodni i to gdyby wojna skończyła się jutro.

Największy hub w regionie, Międzynarodowy Port Lotniczy w Dubaju, w którym znajdują się m.in. centra handlowe Aesop marki L’Oréal, Gucci marki Kering i Jo Malone marki Estee, po atakach dronów z Iranu obsługuje teraz ograniczoną liczbę sklepów. Z kolei Międzynarodowy Port Lotniczy w Kuwejcie jest regularnie zamykany z powodu powtarzających się ataków dronów, co wstrzymało sprzedaż w punktach sprzedaży Avolta i Boots.

Avolta generuje 3% przychodów na Bliskim Wschodzie, a jak stwierdził jej dyrektor finansowy Yves Gerster w wypowiedzi dla Reuters, z powodu wojny przenosi zapasy z zagrożonych lokalizacji do tych z większym ruchem pieszym. Jak dodał, zamknięcie lotniska na innym obszarze może generować zwiększony ruch na innym, np. zamknięcie hubu w Dubaju spowodowało zwiększoną sprzedaż żywności i innych artykułów dla podróżnych na innych lotniskach.

Według stwierdzeń dyrektor finansowej Kering, Armelle Poulou, po raporcie zysków firmy za pierwszy kwartał wiadomo tyle, iż sprzedaż detaliczna w branży turystycznej nieznacznie spadła w porównaniu z ubiegłym rokiem i iż „wyniki wśród lokalnych klientów były lepsze niż popyt związany z turystyką”. Konflikt miał obniżyć całkowitą sprzedaż Keringa o 3% w marcu, czyli o 1% w całym kwartale, a podobny efekt odczuło w szczególności Gucci. Jednak analitycy są sceptyczni przytaczając zestawienia sprzedaży ze sklepów z lotnisk i innych lokalizacji już poza strefą wolnocłową w państwach Zatoki Perskiej pokazując, iż straty mogą być większe, ale ujawnią się dopiero w II kw.br.

Tu najważniejsze mogą być publikowane 1 maja jako pierwsze wyniki kwartalne Estee Lauder. Firma rozważa bowiem przejęcie hiszpańskiego konkurenta Puig za 40 mld dolarów, ale co najmniej 10% tej kwoty pochodzi z zakupów podróżnych. Jest więc to jedna z firm kosmetycznych bardziej narażonych na wahania w zakupach na lotniskach i w podróżach międzynarodowych. 22 kwietnia z kolei opublikuje swoje wyniki kwartalne L’Oréal, którego działalność w handlu detalicznym w segmencie turystycznym i podróży biznesowych w Azji stanowiła mniej niż 4% z 44 mld dolarów sprzedaży firmy w 2025 roku. Ale choć analitycy są pewni, iż dla L’Oréal to Azja w tym segmencie decyduje o wynikach, to firma nigdy nie podała wartości całkowitej sprzedaży w handlu detalicznym w segmencie turystycznym i podróży biznesowych.

U niektórych spółek problemy z wynikami finansowymi wskutek wojny widać było już w I kwartale. Hermès International SCA, zwykle najsolidniejszy pod względem sprzedaży w branży, rozczarował jej spadkiem w regionie o 5,9%. Tylko na sesji 15 kwietnia wartość Hermès spadła o blisko 20 mld dolarów, bo akcje spadły aż o 14%.

„W styczniu i lutym odnotowaliśmy piękny wzrost na poziomie dwucyfrowym, ale marzec zatrzymał się na Bliskim Wschodzie” – powiedział dziennikarzom podczas środowej telekonferencji dyrektor finansowy Hermès, Eric du Halgouet. Jak dodał, Bliski Wschód stanowi około 4,4% całkowitej sprzedaży Hermès, ale klienci z tego regionu stanowią około 7% ogółu. Firma ma sześć sklepów w regionie, z czego trzy prowadzi bezpośrednio.

Halgouet przyznał, iż w samej Francji, gdzie ponad połowa działalności Hermes jest związana z turystyką, sprzedaż spadła o 2,8% z powodu niższych wydatków odwiedzających. Mniej przyjeżdża najlepszych klientów z USA i państw Zatoki Perskiej – skomentowali analitycy, zauważając, iż sklepy producenta torebek Birkin w Szwajcarii i Wielkiej Brytanii również odczuły spadek liczby klientów z Bliskiego Wschodu. Inwestorzy uznali wyniki Hermes za szczególnie rozczarowujące, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprzedaż we Francji i Azji, a także na Bliskim Wschodzie, zaczęli więc wyprzedawać akcje.

Podobne wyprzedaże akcji dotknęły też i inne firmy z branży. Działy mody i wyrobów skórzanych LVMH Moët Hennessy Louis Vuitton SE z kolei na początku kwietnia odnotowały spadek sprzedaży o 2%. Spadła również sprzedaż Gucci, a przychody detaliczne Kering na Bliskim Wschodzie spadły o 11% w I kw. 2026 r. W efekcie inwestorzy także uznali ich wyniki za „niepowodzenie”.

Według danych Bloomberg Intelligence od końca ubiegłego roku łączna kapitalizacja rynkowa 10 notowanych na giełdzie europejskich firm luksusowych spadła o 176 mld dolarów. Najgorzej powiodło się LVMH stracił blisko 100 mld dolarów wartości, jako iż wyniki I kwartału były najgorsze w historii spółki.

Poza modą gotową i torebkami także załamanie popytu na Bliskim Wschodzie odczuwa sektor luksusowych zegarków. Jak powiedział w Bloomberg TV prezes Breitlinga Georges Kern, konieczne było „tymczasowe dostosowanie dostaw na Bliski Wschód biorąc pod uwagę niemal całkowity brak ruchu turystycznego i ograniczenia lotów” do tego regionu. Jak dodał, ucierpiał na tym zwłaszcza średni segment cenowy.

Pośrednie skutki wojny w Zatoce według notatki Nicka Andersona z Berenberg, prawdopodobnie będą się długo utrzymywać. Chodzi bowiem nie tylko o sprzedaż artykułów luksusowych, ale sam fakt, iż wyższe ceny żywności i energii ograniczą siłę nabywczą ambitnych konsumentów. „Presja na wydatki luksusowe i ich ograniczanie wzrosną” – zauważył.

Du Halgouet nie jest takim pesymistą, twierdzi, iż sprzedaż w II kw. już zaczęła rosnąć a sytuacja Hermès zaczyna się poprawiać. Podobnie sądzi Kern, który twierdzi, iż „perspektywy długoterminowe na Bliskim Wschodzie nie zmienią się”.

„To region, w którym turystyka wróci z dnia na dzień. To nie będzie długa odbudowa jak w Chinach, to wróci w ciągu 24 godzin. To dlatego, iż jest region bezpieczny, infrastruktura jest najlepsza na świecie, a usługi, turystyka, hotele i linie lotnicze są najlepsze na świecie” – stwierdził w trakcie targów Watches and Wonders w Genewie.

Analitycy paryskiej giełdy są sceptyczni. Ich zdaniem owo „z dnia na dzień” należy rozumieć jako co najmniej 6 tygodni, a branża modowa dostała taki cios, iż może się z niego podnosić do drugiej połowy roku. jeżeli oczywiście wojna w Zatoce Perskiej skończy się szybko, a na to się nie zanosi.

Idź do oryginalnego materiału