Andy Burnham bliski objęcia urzędu premiera Wielkiej Brytanii

2 godzin temu

Dymisja brytyjskiego premiera Keira Starmera, choć oficjalnie ogłoszona dopiero w poniedziałek, nie była dla obserwatorów politycznych większym zaskoczeniem. Już w poprzednich dniach pojawiało się coraz więcej sygnałów wskazujących, iż jego pozycja staje się nie do utrzymania. Rozpoczęty właśnie proces wyboru nowego lidera Partii Pracy ma zakończyć się do września, jednak wszystko wskazuje na to, iż zmiana na stanowisku szefa rządu może nastąpić znacznie szybciej. Wczoraj notowania GBP/USD z okolic 1,32 urosły w stronę 1,3270 i w tej chwili oscylują wokół poziomu 1,3250.

Zdecydowanym faworytem do objęcia stanowiska premiera jest w tej chwili Andy Burnham. Jego pozycję dodatkowo wzmocniła decyzja Wesa Streetinga, jednego z niewielu polityków zdolnych do podjęcia realnej rywalizacji o przywództwo w partii. Streeting wycofał się z wyścigu i publicznie udzielił poparcia Burnhamowi. W efekcie prawdopodobieństwo pojawienia się silnego kontrkandydata znacząco spadło. Coraz bardziej realny staje się scenariusz, w którym Burnham obejmie urząd premiera już w połowie lipca, mimo iż mandat parlamentarny objął zaledwie dzień wcześniej.

Sytuacja finansów publicznych

Rynki finansowe początkowo zareagowały na dymisję Starmera stosunkowo spokojnie. W ciągu dnia uwagę zwróciło jednak wyraźne umocnienie funta. Na pierwszy rzut oka mogło to wydawać się zaskakujące, ponieważ zmiana premiera zwykle zwiększa niepewność polityczną. W tym przypadku sytuacja wygląda jednak inaczej. Inwestorzy od dłuższego czasu obawiali się przedłużającej się walki o przywództwo w Partii Pracy i związanej z nią niestabilności politycznej. Wycofanie się Streetinga znacząco ograniczyło to ryzyko, dzięki czemu rynek mógł pozytywnie ocenić perspektywę szybkiego i przewidywalnego przekazania władzy.

Nie oznacza to jednak, iż przed nowym premierem otwiera się łatwa droga. Wręcz przeciwnie. Największym problemem Wielkiej Brytanii pozostają słabe fundamenty gospodarcze, których zmiana lidera nie jest w stanie automatycznie rozwiązać.

Szczególne obawy budzi sytuacja finansów publicznych. Budżet państwa znajduje się pod znaczną presją, a minister finansów Rachel Reeves musiała w ostatnich miesiącach podejmować szereg działań mających uspokoić inwestorów i ograniczyć obawy dotyczące stabilności fiskalnej kraju. Możliwości dalszego zwiększania dochodów budżetowych wydają się ograniczone, co utrudnia prowadzenie bardziej ekspansywnej polityki gospodarczej.

Jednocześnie brytyjska gospodarka od wielu lat walczy z problemem bardzo niskiej produktywności. Od czasu światowego kryzysu finansowego wzrost wydajności pracy praktycznie zatrzymał się, a wzrost gospodarczy opierał się w dużej mierze na wydatkach sektora publicznego. Oznacza to, iż gospodarka nie wypracowała trwałych źródeł wzrostu opartych na inwestycjach prywatnych, innowacjach czy poprawie efektywności przedsiębiorstw.

Rentowności brytyjskich obligacji

Rynek pracy również nie daje jednoznacznie pozytywnych sygnałów. Chociaż tempo spadku zatrudnienia ustabilizowało się, trudno mówić o rzeczywistej poprawie sytuacji. Bardziej trafne wydaje się stwierdzenie, iż gospodarka przyzwyczaiła się do utrzymującego się procesu stopniowej redukcji miejsc pracy. Taki obraz nie sprzyja ani wzrostowi konsumpcji, ani poprawie długoterminowych perspektyw gospodarczych.

Dodatkowym ograniczeniem pozostaje sytuacja na rynku długu. Rentowności brytyjskich obligacji utrzymują się na podwyższonych poziomach, a koszty finansowania potrzeb pożyczkowych państwa wyraźnie wzrosły. W takich warunkach rząd ma znacznie mniejsze możliwości stymulowania gospodarki poprzez zwiększanie wydatków publicznych. Strategia polegająca na finansowaniu wzrostu dzięki kolejnego zadłużania staje się coraz trudniejsza do realizacji.

Z tego względu objęcie urzędu premiera może okazać się dla Burnhama znacznie prostsze niż skuteczne rządzenie krajem. Skala problemów strukturalnych brytyjskiej gospodarki pozostaje bardzo duża, a przestrzeń do prowadzenia ambitnej polityki gospodarczej jest ograniczona. Lepsze od oczekiwań odczyty wskaźników aktywności gospodarczej mogłyby oczywiście poprawić nastroje i dać nowemu rządowi pewien kredyt zaufania. Historia ostatnich miesięcy pokazuje jednak, iż dobre dane na początku kadencji nie gwarantują sukcesu.

Źródło: OANDA TMS Brokers

Idź do oryginalnego materiału