
Blisko 479 miliardów dolarów rocznych przychodów i ponad 132 miliardy czystego zysku.
Apple zakończyło rok fiskalny 2026 z najlepszymi wynikami w swojej historii. Jednak dopiero uważna lektura sprawozdania finansowego ujawnia, co naprawdę dzieje się w Cupertino. Usługi okazują się niemal dwukrotnie bardziej rentowne niż sprzęt, iPad traci klientów, Chiny zaskakują wzrostami, a wartość zapasów magazynowych wystrzeliła o 154%. Do tego dochodzi jeszcze jeden interesujący szczegół: Apple wydaje na skup własnych akcji niemal dwa razy więcej niż na badania i rozwój.
Apple opublikowało późnym wieczorem (polskiego czasu) 2 listopada wyniki finansowe za czwarty kwartał roku fiskalnego 2026, zakończony 26 września. W ciągu zaledwie trzech miesięcy koncern wygenerował 114,48 mld dolarów przychodów, o niemal 12% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Kwartalny zysk netto wyniósł 30,71 mld dolarów. Jeszcze bardziej imponująco prezentuje się cały rok fiskalny: 478,83 mld dolarów przychodów i 132,18 mld dolarów zysku netto. Oznacza to, iż z każdych 100 dolarów przychodu w kasie Apple pozostawało średnio 27,60 dolara czystego zysku.
Nowy prezes koncernu, John Ternus, ma więc powody do zadowolenia. W komunikacie prasowym podkreśla rekordowe wyniki iPhone’a, usług oraz znaczenie najnowszych premier, wśród których wymienia składanego iPhone’a Duo, modele iPhone 18 Pro i 18 Pro Max, nową generację urządzeń domowych oraz pierwsze komputery Mac z obsługą dotyku. Trzeba jednak pamiętać o chronologii. Wyniki dotyczą okresu zakończonego we wrześniu, podczas gdy iPhone Duo i dotykowe Maki zadebiutowały dopiero w październiku. Nie mogły zatem wpłynąć na raportowane przychody. Apple bije rekordy jeszcze zanim zobaczymy finansowe efekty sprzedaży części najbardziej wyczekiwanych nowości.
„Nikt tego nie kupi”. Tymczasem deweloperzy oszaleli na punkcie iPhone’a Duo
Zostawmy jednak na chwilę produktowe zapowiedzi. Znacznie ciekawsze rzeczy dzieją się w samych tabelach oficjalnego sprawozdania Apple.
iPhone ciągnie sprzedaż, Mac przyspiesza. A co z iPadem?
iPhone pozostaje finansowym fundamentem Apple. W ostatnim kwartale przychody z jego sprzedaży wyniosły 57,58 mld dolarów, wobec 49,03 mld rok wcześniej. To wzrost o 17,5%, który oznacza, iż sam telefon odpowiada za nieco ponad połowę kwartalnych przychodów całego koncernu. Jeszcze ciekawiej wygląda wynik roczny. Apple uzyskało ze sprzedaży iPhone’ów aż 254,1 mld dolarów, o ponad 44 miliardy więcej niż rok wcześniej. Niezależnie od tego, ile uwagi firma poświęca usługom, komputerom czy sztucznej inteligencji, jej kondycja finansowa przez cały czas w ogromnym stopniu zależy od jednego produktu.
Jeszcze szybszy wzrost w ostatnim kwartale zanotowały jednak komputery Mac. Przychody z ich sprzedaży zwiększyły się o 23,7%, z 8,73 do 10,79 mld dolarów. To bardzo dobry wynik, zwłaszcza iż nie uwzględnia jeszcze sprzedaży nowych modeli z ekranami dotykowymi. Warto o tym pamiętać przy okazji dyskusji o rzekomym schyłku klasycznych komputerów osobistych. Apple pokazuje, iż przy odpowiednio atrakcyjnej ofercie przez cały czas można zwiększać sprzedaż komputerów w tempie przekraczającym 20% rok do roku. Zastrzegam jednak, iż są to przychody, a nie liczba sprzedanych egzemplarzy, której firma w tym zestawieniu nie ujawnia.
Na tym tle zdecydowanie gorzej wypada iPad. Przychody z tabletów spadły z 6,95 do 6,23 mld dolarów, czyli o 10,4% rok do roku. Na minusie znalazła się również kategoria Wearables, Home and Accessories, obejmująca między innymi zegarki Apple Watch, słuchawki AirPods i urządzenia domowe. Jej przychody skurczyły się o 7,9%, do 8,3 mld dolarów. W obu przypadkach trudno mówić o katastrofie, ale kontrast z dynamicznym wzrostem iPhone’a i Maca jest wyraźny. Szczególnie interesująca będzie przyszłość iPada. Dopiero kolejne kwartały pokażą, czy składany iPhone i dotykowe komputery Mac zaczną odbierać tabletom część dotychczasowych zastosowań. Obecny raport nie pozwala jeszcze potwierdzić takiej kanibalizacji. Z drugiej jednak strony w tej chwili na rynku mamy zupełnie nowego iPada Mini z OLED-em, który paradoksalnie może trafić do tych, dla których Duo to „przesada”, o czym pisałem już wcześniej.
Duo konta duet. Apple samo stworzyło alternatywę dla składaka
Usługi: prawdziwa kopalnia pieniędzy Apple
Jeżeli jednak mielibyśmy wskazać segment, który najlepiej wyjaśnia finansową potęgę Apple, nie byłby nim wcale iPhone. Byłyby to usługi. W czwartym kwartale wygenerowały rekordowe 31,57 mld dolarów przychodów, a w całym roku fiskalnym przekroczyły 123,3 mld dolarów. To ogromne kwoty, ale najważniejsza informacja znajduje się nie w rubryce przychodów, ale w kosztach ich uzyskania. Apple wydało na bezpośrednie świadczenie usług zaledwie 7,59 mld dolarów. Oznacza to, iż marża brutto tego biznesu wyniosła około 76%.
Dla porównania, marża brutto na sprzedaży urządzeń Apple wynosi około 37,2%. Innymi słowy, z każdego dolara przychodów z usług pozostaje około 76 centów zysku brutto, podczas gdy ze sprzedaży sprzętu nieco ponad 37 centów. Oczywiście to nie są jeszcze pieniądze trafiające w całości do kieszeni akcjonariuszy, ponieważ trzeba uwzględnić pozostałe koszty działalności koncernu. Niemniej różnica jest uderzająca. Usługi odpowiadają za zaledwie 27,6% kwartalnych przychodów Apple, ale generują aż 43,7% całego zysku brutto przedsiębiorstwa.
I właśnie dlatego Apple tak konsekwentnie rozbudowuje swój ekosystem. Sprzedaż iPhone’a przynosi koncernowi jednorazowy przychód ze sprzętu, ale klient korzystający później z iCloud, Apple Music, App Store czy innych płatnych usług może generować kolejne wpływy przez wiele lat. Z perspektywy biznesowej oznacza to, iż wartość klienta nie kończy się w chwili wyjęcia nowego telefonu z pudełka. Przeciwnie, to może być dopiero początek znacznie dłuższej i bardziej dochodowej relacji. Właśnie w tym kontekście warto też patrzeć na coraz mocniejsze integrowanie urządzeń i usług Apple, choćby o ile z punktu widzenia użytkownika nie każda taka decyzja jest korzystna.
Chińczycy wcale nie odwrócili się od Apple
Od kilku lat regularnie powraca opowieść o tym, jak chińscy producenci, zwłaszcza Huawei, odbierają Apple klientów na jednym z najważniejszych rynków świata. Konkurencja rzeczywiście jest tam niezwykle silna, a lokalne marki mają przewagi, których nie sposób ignorować. Tyle iż najnowsze wyniki finansowe Apple pokazują obraz znacznie bardziej skomplikowany niż prosta historia o odwrocie amerykańskiego producenta.
W regionie Greater China, obejmującym Chiny kontynentalne, Hongkong i Tajwan, Apple osiągnęło w ostatnim kwartale 17,54 mld dolarów przychodów. Rok wcześniej było to 14,49 mld, co oznacza wzrost o 21%. Jeszcze ciekawiej wygląda cały rok fiskalny: przychody wzrosły z 64,38 do 82,38 mld dolarów, czyli aż o 28%. Tymczasem Europa, która pozostaje większym rynkiem dla Apple, zwiększyła kwartalne przychody o 11,5%, a Japonia zanotowała niewielki spadek. Chiński rynek wyraźnie więc przyspieszył, przynajmniej z perspektywy wartości sprzedaży.
Nie oznacza to automatycznie, iż Apple zwiększyło udziały rynkowe, ponieważ wzrost przychodów może wynikać również ze zmian cen i struktury sprzedawanych urządzeń. Sprawozdanie nie dostarcza danych o liczbie sprzedanych egzemplarzy. Niemniej trudno pogodzić te wyniki z kategorycznymi twierdzeniami o masowym porzucaniu Apple przez chińskich klientów. Dla koncernu to bardzo dobra wiadomość, szczególnie w sytuacji, gdy właśnie na tym rynku mierzy się z wyjątkowo silną konkurencją technologiczną i coraz bardziej wymagającymi konsumentami.
Zapasy wzrosły o 154%. Co gromadzi Apple?
Jedna z najbardziej intrygujących liczb w całym sprawozdaniu znajduje się na drugiej stronie dokumentu, w bilansie przedsiębiorstwa. Na koniec września 2025 roku wartość zapasów magazynowych Apple wynosiła 5,72 mld dolarów. Dwanaście miesięcy później było to już 14,54 mld dolarów. Oznacza to wzrost o 154%, czyli ponad dwuipółkrotne zwiększenie wartości zapasów w ciągu zaledwie roku. Dla porównania, roczne przychody koncernu zwiększyły się w tym samym czasie o około 15%. Różnica tempa jest więc ogromna i zdecydowanie warta uwagi.
Co adekwatnie kryje się za tą zmianą? Tego niestety Apple w opublikowanym zestawieniu nie wyjaśnia. Zapasy nie muszą oznaczać wyłącznie gotowych iPhone’ów leżących w magazynach. Mogą obejmować również podzespoły i produkty na różnych etapach przygotowania do sprzedaży. Niewykluczone, iż ich wzrost wiąże się z przygotowaniami do sezonu świątecznego, zwiększeniem liczby modeli w ofercie albo zabezpieczaniem łańcucha dostaw przed wahaniami kosztów i dostępności komponentów. Sam raport nie pozwala jednak rozstrzygnąć, która z tych przyczyn miała największe znaczenie.
W rachunku przepływów pieniężnych znajdziemy jeszcze jeden szczegół. Zmiana stanu zapasów oznaczała w ciągu roku zaangażowanie dodatkowych 8,9 mld dolarów gotówki w kapitał obrotowy. To ogromna kwota, choć dla przedsiębiorstwa tej wielkości nie stanowi zagrożenia dla płynności. Znacznie bardziej interesujące będzie obserwowanie tej pozycji w następnym kwartale. o ile zapasy zostały zgromadzone przed sezonem świątecznym, ich poziom może się istotnie zmienić wraz ze sprzedażą nowych urządzeń. o ile natomiast część wzrostu wynika z innych powodów, kolejne raporty mogą ujawnić zupełnie inną historię.
Apple wydaje 125 milionów dolarów dziennie na badania. A akcjonariusze dostają jeszcze więcej
Wydatki Apple na badania i rozwój rosną w tempie, które robi wrażenie choćby przy skali działalności tego koncernu. W całym roku fiskalnym 2026 firma przeznaczyła na R&D 45,77 mld dolarów, wobec 34,55 mld rok wcześniej. Oznacza to wzrost o 32,5%. Aby łatwiej wyobrazić sobie tę kwotę, wystarczy podzielić ją przez liczbę dni w roku. Apple wydawało średnio ponad 125 milionów dolarów dziennie na projektowanie, rozwijanie i badanie nowych technologii. To suma obejmująca oczywiście nie tylko sztuczną inteligencję, ale również prace nad procesorami, oprogramowaniem, nowymi konstrukcjami urządzeń i całą resztą technologicznego zaplecza firmy.
Jeszcze ciekawiej wygląda zestawienie tych wydatków z pieniędzmi przekazywanymi akcjonariuszom. W ciągu dwunastu miesięcy Apple wydało 86,39 mld dolarów na skup własnych akcji i kolejne 15,72 mld na dywidendy oraz ich ekwiwalenty. Łącznie daje to ponad 102 miliardy dolarów, czyli przeszło dwukrotność całorocznych nakładów na badania i rozwój. Nie oznacza to oczywiście, iż koncern powinien zrezygnować ze zwracania kapitału inwestorom. Pokazuje jednak priorytety finansowe przedsiębiorstwa, które potrafi jednocześnie inwestować dziesiątki miliardów w przyszłość i przekazywać akcjonariuszom kwoty przekraczające roczne budżety wielu państw.
Skup własnych akcji ma zresztą jeszcze jeden skutek, o którym warto pamiętać przy czytaniu komunikatów finansowych. Ponieważ liczba akcji pozostających w obrocie maleje, zysk przypadający na jedną akcję może rosnąć szybciej niż sam zysk netto firmy. W 2026 roku zysk netto Apple zwiększył się o około 18%, podczas gdy rozwodniony zysk na akcję wzrósł o ponad 20%. To żaden księgowy przekręt, ale normalny mechanizm finansowy. Dobrze jednak wiedzieć, iż część poprawy wskaźnika EPS wynika także ze zmniejszania liczby akcji, a nie wyłącznie ze wzrostu rentowności działalności.
Rekord z niewielką pomocą celników
Na zakończenie warto wspomnieć o szczególe, który Apple uczciwie ujawniło już w samym komunikacie prasowym. Kwartalna marża brutto firmy wyniosła 47,9%, a rozwodniony zysk na akcję osiągnął 2,10 dolara. Obie wartości uwzględniają jednak korzystny wpływ zwrotów ceł. Według Apple poprawiły one marżę brutto o około jeden punkt procentowy, a zysk na akcję o 5 centów. Bez tego efektu marża wyniosłaby więc w przybliżeniu 46,9%, natomiast EPS około 2,05 dolara. To przez cały czas znakomite rezultaty, choć pokazują, iż choćby w przypadku Apple na końcowy wynik wpływają również czynniki niezwiązane bezpośrednio z popularnością produktów.
Co ostatecznie wynika z tych liczb? Apple pozostaje jednym z najbardziej dochodowych przedsiębiorstw świata, a iPhone przez cały czas jest jego najważniejszym produktem pod względem wartości sprzedaży. Jednocześnie koncern coraz większą część zyskowności zawdzięcza usługom, notuje znakomite rezultaty w Chinach, zwiększa wydatki na rozwój technologii i dysponuje wystarczającą siłą finansową, by przekazywać akcjonariuszom ponad 100 miliardów dolarów rocznie. Nie wszystkie elementy tego obrazu są jednak równie optymistyczne. Spadają przychody z iPadów i akcesoriów, a nietypowo duży wzrost wartości zapasów wymaga obserwacji.
Najciekawszy test dopiero przed Apple. Wyniki, które właśnie poznaliśmy, nie obejmują jeszcze sprzedaży iPhone’a Duo ani nowych komputerów Mac z ekranami dotykowymi. Dopiero kwartał świąteczny pokaże, czy nowości wprowadzone już pod kierownictwem Johna Ternusa staną się kolejnymi motorami wzrostu, czy też przede wszystkim zmienią sposób, w jaki dotychczasowi klienci Apple dzielą swoje wydatki między iPhone’a, iPada i Maca. A to może okazać się ciekawsze niż kolejny rekord przychodów.
Jeśli artykuł Apple zarobiło 132 miliardy dolarów na czysto. Najciekawsze liczby kryją się poza rekordami iPhone’a nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

1 godzina temu
![ATP Finals 2026. Kiedy i gdzie oglądać? [TERMINARZ, TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/-/000NHMM0LXY06SKD-C461.jpg)






