Azja w ogniu wyprzedaży: Samsung traci mimo rekordowego zysku, a fala spadków zalewa cały region

4 godzin temu

Wtorkowa sesja na giełdach Azji i Pacyfiku przyniosła gwałtowne spadki indeksów, a ich epicentrum stanowiła Korea Południowa. Samsung Electronics – największy na świecie producent układów pamięci – opublikował wstępne wyniki za II kwartał 2026 roku, wykazując 19-krotny wzrost zysku operacyjnego rok do roku, do rekordowych 89,4 bln wonów (ok. 58,4 mld USD). Mimo to akcje spółki runęły choćby o 9,4 proc. w ciągu dnia, przebijając w dół barierę 290 000 wonów. Paradoks? Tylko pozornie.

Samsung prognozuje przychody za okres kwiecień-czerwiec na poziomie 171 bln wonów (wzrost o 129 proc. r/r). Zysk operacyjny – 89,4 bln wonów – przewyższył konsensus LSEG wynoszący 87,3 bln wonów. Problem w tym, iż część rynku liczyła na przebicie bariery 90, a choćby 100 bln wonów. Przychody natomiast minimalnie nie dobiły do oczekiwań analityków (173,3 bln wonów), co wystarczyło, by rynek sklasyfikował publikację jako „earnings miss” – rozczarowanie względem najbardziej optymistycznych scenariuszy.

Silne wyniki Samsunga były powszechnie oczekiwane i w dużej mierze zostały już wycenione po pięciokrotnym wzroście akcji w ciągu ostatniego roku. Inwestorzy obawiają się trwałości boomu AI i ryzyka spowolnienia wydatków na infrastrukturę sztucznej inteligencji przez największe amerykańskie firmy technologiczne.

Do osłabienia wyniku przyczynił się również odpis na premie pracownicze – Samsung w maju zawarł porozumienie płacowe, wiążące bonusy w dziale półprzewodników z zyskiem operacyjnym. Analitycy szacują, iż bez tych rezerw zysk operacyjny przekroczyłby 100 bln wonów.

Efekt domina na giełdach regionu

Wyprzedaż Samsunga pociągnęła za sobą lawinę spadków wśród producentów układów scalonych w całej Azji. SK Hynix, drugi koreański gigant pamięci (stanowiący wraz z Samsungiem ok. połowy kapitalizacji indeksu KOSPI), stracił ponad 10 proc. Na koreańskiej giełdzie aktywowany został sell-side sidecar – mechanizm wstrzymujący handel programowy po spadku indeksu KOSPI 200 futures o ponad 5 proc. przez co najmniej minutę. KOSPI spadł o 7,5 proc. do poziomu 7 446 pkt.

W Japonii akcje Kioxia Holdings (wcześniej Toshiba Memory) spadły o 8,3 proc., Taiyo Yuden o 5,6 proc., Murata Manufacturing o 4,3 proc., a Lasertec o 6,4 proc. Indeks Nikkei 225 stracił ok. 1,85 proc., spadając poniżej 69 000 pkt. W Hongkongu Semiconductor Manufacturing International Corporation (SMIC) oraz Hua Hong Grace odnotowały spadki przekraczające odpowiednio 11 i 14 proc. podczas wcześniejszej sesji 2 lipca, a nastroje wobec sektora pozostawały negatywne.

Japonia: rotacja w stronę wartości

Na japońskim rynku wyraźnie zarysował się kontrast. O ile Nikkei 225 – mocno obciążony spółkami technologicznymi – tracił, o tyle szeroki indeks TOPIX, który dzień wcześniej (6 lipca) ustanowił nowy rekord na poziomie 4 101,96 pkt, utrzymywał relatywną siłę. We wtorek Topix wzrósł o 0,4 proc., do 4 120 pkt.

Źródłem tej dywergencji jest rotacja kapitału. Inwestorzy wycofują się z przewartościowanych spółek technologicznych i lokują środki w akcje wartościowe – przede wszystkim banki i firmy ubezpieczeniowe. Mitsubishi UFJ Financial Group zyskał 3,5 proc., Mizuho Financial 3,2 proc., a Sumitomo Mitsui 1,8 proc. Sektorowi finansowemu sprzyja otoczenie rosnących rentowności japońskich obligacji skarbowych po podwyżce stóp procentowych przez Bank Japonii do 1 proc. w czerwcu. Wyższe stopy zwiększają marże kredytowe i poprawiają perspektywy zysków banków.

Dodatkowym kontekstem są dane opublikowane we wtorek: wynagrodzenia nominalne w Japonii wzrosły w maju o 3,2 proc. r/r, co trzeci rok z rzędu potwierdza dynamikę powyżej 5 proc. w ujęciu wynegocjowanych podwyżek (wg danych związkowej konfederacji Rengo). Konsumpcja gospodarstw domowych spadła jednak o 0,4 proc., co ilustruje, iż osłabienie jena (ok. 161,5 za dolara – blisko 40-letnich minimów) wciąż podnosi koszty życia.

Wall Street: inna rzeczywistość

Kontrastujący obraz wyłania się z amerykańskiego parkietu. W poniedziałek 6 lipca – tuż przed wtorkową sesją azjatycką – Dow Jones Industrial Average zamknął się na historycznym szczycie 53 055,91 pkt (wzrost o 0,29 proc.), przebijając po raz pierwszy barierę 53 000. S&P 500 zakończył sesję na poziomie 7 537,43 pkt (+0,72 proc.), w pobliżu własnych rekordów, a Nasdaq Composite dodał 1,12 proc. Goldman Sachs podniósł cele cenowe dla Applied Materials, Lam Research i ASML, a Bernstein podwyższył wycenę ASML o ponad 30 proc.

Ameryka grała zatem na zwyżkę w sektorze chipów, podczas gdy Azja reagowała wyprzedażą – klasyczny przykład zjawiska „buy the rumor, sell the fact” wzmocnionego różnicą stref czasowych.

Perspektywy: boom strukturalny czy bańka?

Kluczowe pytanie, które zadaje sobie rynek, dotyczy trwałości supercyklu pamięci. Ceny DRAM wzrosły o 44 proc. kwartał do kwartału w II kw. 2026, a NAND o 53 proc. Samsung podnosił ceny pamięci commodity DRAM o 90 proc. w I kw. i kolejne 50-60 proc. w II kw. Na III kwartał planuje podwyżki o 20 proc. Goldman Sachs szacuje łączne wydatki inwestycyjne czterech największych hyperscalerów (Meta, Microsoft, Amazon, Alphabet) na AI na 5,3 bln USD w latach 2025-2030.

Analitycy prognozują, iż niedobór pamięci pogłębi się w tym i przyszłym roku, bo budowa nowych fabryk trwa latami. Jednocześnie ryzykiem pozostaje spowolnienie wydatków na centra danych – opóźnienia budowlane z powodu braków siły roboczej, ograniczeń energetycznych czy lokalnego oporu mogą ostudzić popyt.

Dla polskiego inwestora wnioski są jasne: sektor pamięci i AI pozostaje motorem globalnych rynków akcji, ale jego wyceny weszły w fazę, w której choćby rekordowe wyniki mogą okazać się niewystarczające. Rotacja w stronę spółek wartościowych i finansowych, widoczna szczególnie w Japonii, sygnalizuje poszukiwanie bezpieczniejszych przystani – bez rezygnacji z ekspozycji na wzrost.

Źródła: Reuters, CNBC

Idź do oryginalnego materiału