Azjatyckie parkiety mają za sobą najlepszą sesję od trzech tygodni. Wzrosty prowadzi japoński Nikkei 225, który zyskuje ponad 2% dzięki kupowaniu spółek związanych ze sztuczną inteligencją i półprzewodnikami. Pomaga też lekki spadek rentowności amerykańskich obligacji. Prawdziwy test przyjdzie jednak po południu, gdy USA opublikują sierpniowe dane o inflacji PCE, czyli miarę, na którą Fed patrzy najuważniej.
Tokio prowadzi, technologia znów w centrum uwagi
Kontrakty na japoński indeks rosły w środę o ok. 2,2%, do blisko 66,9 tys. pkt. Tym samym Nikkei odrobił straty z dwóch poprzednich sesji. Wtorek zakończył na poziomie 65 481 pkt, po spadku o 0,6%. Mocno drożały przede wszystkim spółki technologiczne, m.in. SoftBank Group, Kioxia, Advantest, Taiyo Yuden i Fujikura, które od miesięcy prowadzą japońską hossę związaną z AI.
Wzrosty objęły prawie cały region. Na plusie handlowano w Tokio, Szanghaju, Sydney, Seulu, Tajpej, Singapurze i Manili. Hongkong był wyjątkiem: Hang Seng tracił ok. 0,2%. Chińskie dane PMI pokazały, iż aktywność w przemyśle wzrosła we wrześniu po raz pierwszy od czerwca, ale nie wywołały większej reakcji.
Warto zauważyć, iż japońscy inwestorzy kupowali mimo słabych danych z kraju. Produkcja przemysłowa w sierpniu nieoczekiwanie spadła, a sprzedaż detaliczna rosła wolniej, niż zakładano. Rynek wolał skupić się na tańszej ropie i przerwie we wzrostach rentowności. Dla japońskich firm, które w dużej mierze zależą od importu surowców energetycznych, to dobra wiadomość. Mimo środowego odbicia Nikkei kończy wrzesień mniej więcej na poziomie z początku miesiąca. W porównaniu z rokiem wcześniej jest jednak ok. 50% wyżej, a do rekordu z czerwca wciąż mu trochę brakuje. Przy okazji wrześniowej decyzji Banku Japonii pisaliśmy, iż słaby jen znów stwarza ryzyko interwencji walutowej. W środę para USD/JPY spadła do ok. 156,8.
Ropa daje chwilę oddechu
Głównym powodem poprawy nastrojów była wtorkowa przecena ropy. WTI potaniała o ponad 3% i spadła poniżej 90 USD za baryłkę. Złożyły się na to trzy czynniki. Arabia Saudyjska przywróciła ok. połowę przepustowości rurociągu East-West, zamkniętego w tym miesiącu po atakach dronów. Administracja Donalda Trumpa zleciła kolejne uwolnienie baryłek ze strategicznych rezerw. Wróciły też nadzieje na porozumienie kończące konflikt USA-Iran, choć same rozmowy stoją w miejscu. Chris Weston z Pepperstone, cytowany przez AFP, zauważył:
„Choć postęp w kierunku dyplomatycznego przełomu na Bliskim Wschodzie wydaje się niewielki, raportowane dostawy i przepływy ropy wracają w stronę poziomów sprzed konfliktu”.
W środę ceny ropy lekko odbiły, więc tego czynnika nie można jeszcze uznać za trwały. Tańsza energia ma jednak w obecnym otoczeniu duże znaczenie. To właśnie drożejąca ropa napędzała w ostatnich miesiącach inflację w USA i skłoniła Fed do zaostrzenia polityki.
Rentowności na historycznych szczytach, ale ze spadkiem
Rentowność amerykańskich 10-latek spadła do ok. 5,23-5,24%, czyli o mniej więcej punkt bazowy wobec wtorku. To niewielka zmiana, bo papiery wciąż są w okolicach najwyższych poziomów od 2007 r. Rentowność 30-latek dotarła w tym tygodniu choćby do 5,62%, czego nie widziano od 2002 r. W ciągu miesiąca 10-letnia rentowność wzrosła o prawie pół punktu procentowego, a w ciągu roku o ponad punkt. W zeszłym tygodniu opisywaliśmy, jak wyprzedaż długu na długim końcu krzywej przybiera na sile.
Na rynek obligacji naciska kilka rzeczy jednocześnie: inflacja napędzana cenami energii, odporna gospodarka, obawy o wydatki budżetowe oraz ogromne emisje długu, którymi spółki technologiczne finansują inwestycje w AI. Najważniejsza jest jednak polityka Fed. 16 września Rezerwa Federalna jednogłośnie podniosła stopy o 25 pb, do przedziału 3,75-4,00%. Była to pierwsza podwyżka od 2023 r. Przewodniczący Kevin Warsh mówił wtedy, iż inflacja jest „zbyt wysoka… zbyt długo”, a 16 z 18 uczestników posiedzenia spodziewa się jeszcze w tym roku kolejnego ruchu w górę.
We wtorek na rynek nieco uspokajająco podziałał prezes nowojorskiego Fed John Williams. Nie wykluczył co prawda kolejnej podwyżki „w tym roku”, ale dodał:
„Po działaniach, które podjęliśmy na wrześniowym posiedzeniu, nie ma potrzeby pośpiechu i mamy czas, by zebrać więcej informacji”.
Złoto odbija, ale ma za sobą słaby miesiąc
Niższe rentowności i tańsza ropa pomogły też złotu. Uncja kosztuje ok. 4 180-4 200 USD, po tym jak w poniedziałek spadła w okolice 4 110 USD. Kruszec przez cały czas jednak zmierza do spadku o prawie 6% w skali września. Do styczniowego rekordu na poziomie ok. 5 608 USD brakuje mu już ponad 25%. W obecnych warunkach złoto trudno traktować jako bezpieczną przystań. Wysokie realne stopy procentowe i mocny dolar zwiększają koszt alternatywny trzymania aktywa, które nie przynosi odsetek. choćby napięcia na Bliskim Wschodzie nie pomagają, bo rynek odczytuje je głównie przez wpływ na inflację, a więc i na Fed.
Analitycy FXEmpire zwracają uwagę, iż wyraźniejsze odbicie złota wymagałoby jednoczesnego spadku rentowności i słabszego dolara. Według nich istotny opór techniczny leży przy 4 230 USD, a wsparcie przy poniedziałkowym dołku około 4 110 USD.
PCE – ostatni test przed październikowym posiedzeniem Fed
Dzisiejszy odczyt, który pojawi się o 14:30 czasu polskiego, będzie ostatnim raportem PCE przed posiedzeniem FOMC 27-28 października. Według zapowiedzi StoneX ekonomiści spodziewają się, iż bazowy PCE wzrósł w sierpniu o 0,3% m/m, po 0,2% w lipcu. Inflacja bazowa w ujęciu rocznym wyniosłaby wtedy ok. 3,3-3,4%. Wskaźnik ogólny miałby wzrosnąć o 0,4-0,5% m/m. W lipcu inflacja PCE wynosiła 3,7% r/r, a jej bazowa odmiana 3,3%.
Wynik 0,3% to próg, który rynek uzna za neutralny. jeżeli bazowy PCE wyniesie 0,4% m/m, Fed będzie miał trudność z pominięciem takiego sygnału, a argumenty za podwyżką już w październiku się wzmocnią. Odczyt na poziomie 0,2% lub niższym dałby decydentom powód, by poczekać. Według CME FedWatch rynek wycenia prawdopodobieństwo październikowej podwyżki na ok. 68-70%.
Tym razem ważne będą też szczegóły raportu. Razem z danymi za sierpień Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA) opublikuje coroczną rewizję rachunków narodowych, co może zmienić obraz inflacji z ostatnich miesięcy. Część ekonomistów spodziewa się, iż zmiany metodologiczne obniżą wcześniej raportowaną inflację bazową. Dlatego StoneX radzi patrzeć na zrewidowane dynamiki trzy- i sześciomiesięczne, a nie tylko na roczny odczyt. Rynek sprawdzi również dane o konsumpcji. Prognozy zakładają wzrost wydatków o 0,8-0,9% m/m przy wzroście dochodów o ok. 0,5%. Kolejny mocny wynik pokazałby, iż amerykańskie gospodarstwa domowe dobrze znoszą wyższe stopy, a to raczej wspiera jastrzębi kierunek w Fed.
Kruchy optymizm
Środowe wzrosty w Azji trzeba traktować ostrożnie. Rynek dostał od jednej sesji tańszą ropę i lekki spadek rentowności, ale żaden z problemów, które ciążyły mu we wrześniu, nie zniknął. Rentowności wciąż są w pobliżu kilkudziesięcioletnich szczytów, konflikt z Iranem trwa, a Fed otwarcie mówi o kolejnych podwyżkach. Tańsza ropa „teoretycznie powinna wspierać ryzyko”, ale nie przełożyła się wyraźnie na szeroki rynek akcji.
Wyższy od prognoz odczyt PCE mógłby gwałtownie przywrócić wzrosty rentowności i umocnić dolara, a to oznaczałoby presję na akcje spółek technologicznych i złoto. Niższy odczyt dałby szansę na dłuższe odbicie. W piątek rynek czeka jeszcze raport z amerykańskiego rynku pracy, więc końcówka tygodnia może przynieść dużą zmienność.

1 godzina temu








