Bank Japonii: Himino potwierdza kierunek podwyżek stóp, ale Bliski Wschód dyktuje tempo

1 godzina temu

Wiceszef BOJ jasno sygnalizuje kontynuację zacieśniania polityki pieniężnej. Jednocześnie przyznaje, iż wojna w Iranie może diametralnie zmienić scenariusz bazowy banku centralnego. Rynki wyceniają już 80 proc. szans na podwyżkę w czerwcu.

Wicegubernator Banku Japonii Ryozo Himino wykorzystał wtorkowe wystąpienie przed parlamentem (Diet), by wysłać rynkom precyzyjnie wyważony komunikat. Z jednej strony – jednoznaczne potwierdzenie, iż BOJ zamierza kontynuować cykl podwyżek stóp procentowych. Z drugiej – wyraźne zastrzeżenie, iż harmonogram i tempo zacieśniania zależeć będą od tego, jak rozwinie się sytuacja na Bliskim Wschodzie i jak przełoży się ona na japońską gospodarkę.

Słowa Himino padły w momencie, gdy japońska polityka pieniężna znalazła się pod presją z kilku kierunków jednocześnie. Inflacja bazowa w Japonii spadła w kwietniu do 1,4 proc. rok do roku – najniższego poziomu od czterech lat – ale BOJ sam prognozuje jej ponowne przyspieszenie, a rynki obligacji już zdyskontowały ten scenariusz, windując rentowność 10-letnich JGB do 2,8 proc., poziomu niewidzianego od października 1996 roku.

Stopa procentowa na poziomie 0,75 proc.

Bank Japonii utrzymał w kwietniu krótkoterminową stopę procentową na poziomie 0,75 proc., jednak decyzja zapadła w stosunku głosów 6 do 3. Trzech członków rady zaproponowało podwyżkę do 1 proc., argumentując, iż napięcia na Bliskim Wschodzie przesunęły bilans ryzyk cenowych wyraźnie w górę. To największy rozłam w radzie za kadencji gubernatora Uedy i sygnał, iż jastrzębie nastawienie gwałtownie się krystalizuje.

Na rynku terminowym prawdopodobieństwo podwyżki na posiedzeniu 15-16 czerwca wyceniane jest w tej chwili na około 76-80 proc. Część ekonomistów uważa, iż BOJ zdecyduje się na ruch właśnie w czerwcu, by następnie wstrzymać się w lipcu i ocenić skutki zacieśnienia.

Himino we wtorkowym zeznaniu parlamentarnym podkreślił, iż realne stopy procentowe w Japonii pozostają na „bardzo niskich poziomach” i iż bank centralny powinien kontynuować ich podwyższanie w tempie „odpowiednim do utrzymania zaufania rynku, iż inflacja jest adekwatnie kontrolowana”. Jednocześnie jednak zastrzegł wprost: „Nasz scenariusz bazowy może się gwałtownie zmienić w zależności od rozwoju wydarzeń na Bliskim Wschodzie”.

Wojna w Iranie jako kluczowa zmienna

Konflikt zbrojny między USA a Iranem, trwający od końca lutego, doprowadził do faktycznego zamknięcia Cieśniny Ormuz – szlaku, którym normalnie przepływa około jedna piąta światowej ropy i gazu skroplonego. Dla Japonii, jednego z najbardziej zależnych od importu energii państw rozwiniętych, konsekwencje są dotkliwe.

BOJ już w kwietniu obciął prognozę wzrostu PKB na rok fiskalny 2026 z 1,0 proc. do zaledwie 0,5 proc., jednocześnie podnosząc prognozę inflacji bazowej z 1,9 proc. do 2,8 proc. To klasyczny dylemat stagflacyjny: wzrost hamuje, a ceny rosną – i bank centralny musi zdecydować, który problem traktować priorytetowo.

Dane za I kwartał 2026 roku pokazały co prawda solidny wzrost PKB w ujęciu zanualizowanym o 2,1 proc. (powyżej konsensusu 1,7 proc.), napędzany eksportem i umiarkowanym wzrostem konsumpcji. Ale ekonomiści zgodnie wskazują, iż to obraz „sprzed burzy” – pełne skutki szoku energetycznego dopiero przełożą się na II kwartał.

Jen pod presją, interwencja w tle

Kurs USD/JPY oscyluje w okolicach 158,90-159,00 – blisko poziomu, przy którym japońskie Ministerstwo Finansów decydowało się już na interwencje walutowe. Według szacunków rynkowych, Tokio wydało w ostatniej rundzie interwencji pod koniec kwietnia około 10 bln jenów na wsparcie waluty.

Słabość jena to dla BOJ dodatkowy argument za zacieśnianiem – osłabiająca się waluta podbija ceny importu i napędza inflację w momencie, gdy gospodarstwa domowe i tak zmagają się z rosnącymi rachunkami za energię. Minister finansów Katayama zapowiedziała we wtorek „uważne monitorowanie” wpływu sytuacji bliskowschodniej na ceny i obiecała „terminową reakcję” w celu ochrony gospodarstw domowych.

Himino skomentował też gwałtowny wzrost rentowności japońskich obligacji skarbowych, wskazując, iż ma on charakter globalny i odzwierciedla obawy o inflację napędzaną kosztami energii, a nie jest specyficzny dla Japonii. Zapowiedział konsultacje z uczestnikami rynku w ramach przeglądu planu ograniczania skupu obligacji (taperingu) – procesu, który sam w sobie niesie ryzyko destabilizacji rynku JGB ze względu na ogromny bilans banku centralnego.

Nikkei na rekordach, ale optymizm kruchy

Paradoksalnie, japońska giełda przeżywa euforię. W poniedziałek Nikkei 225 po raz pierwszy w historii zamknął się powyżej 65 000 punktów, zyskując 2,87 proc. na fali nadziei na porozumienie pokojowe USA-Iran, które otworzyłoby Cieśninę Ormuz. We wtorek indeks lekko skorygował się o 0,6 proc. w ramach realizacji zysków.

Dla inwestorów na rynku walutowym i obligacyjnym najważniejsze pytanie brzmi: czy BOJ faktycznie podniesie stopy w czerwcu, jeżeli w tym samym momencie negocjacje pokojowe mogą albo radykalnie zmienić globalny krajobraz energetyczny na lepsze, albo – w razie fiaska – pogłębić recesyjne ryzyka?

Himino dał do zrozumienia, iż kierunek jest jasny – stopy idą w górę. Ale tempo marszu zależy od tego, co wydarzy się w Doha i na wodach Cieśniny Ormuz w najbliższych tygodniach. W tym sensie polityka pieniężna czwartej gospodarki świata jest dziś niemal tak samo zakładnikiem geopolityki, jak cena baryłki ropy.

Źródło: Reuters

Idź do oryginalnego materiału