Bank Japonii rozważa uznanie, iż bazowa presja inflacyjna osiągnęła już poziom zbliżony do 2 proc. Taka zmiana komunikacji nie musi oznaczać podwyżki stóp w październiku, ale wyraźnie wzmacnia scenariusz kolejnego ruchu w grudniu. Dla inwestorów byłby to sygnał, iż dyskusja w Tokio dotyczy już nie tego, czy normalizować politykę pieniężną, ale jak gwałtownie to robić.
Według informacji opublikowanych 6 października przez Reutersa Bank Japonii może już w najbliższym raporcie o perspektywach gospodarczych wskazać, iż inflacja bazowa – rozumiana jako trwały trend cenowy po wyłączeniu czynników przejściowych – znalazła się w okolicach celu wynoszącego 2 proc. Raport zostanie przedstawiony po posiedzeniu zaplanowanym na 29-30 października.
Podobne ustalenia podał „The Japan Times”. Formalna ocena nie została jeszcze podjęta, dlatego na obecnym etapie mowa o rozważanym kierunku komunikacji, a nie przesądzonej decyzji Rady Polityki Banku Japonii.
Zmiana ważniejsza niż sama podwyżka
Znaczenie potencjalnej deklaracji byłoby przede wszystkim strategiczne. Przez wiele lat głównym problemem Japonii była zbyt niska inflacja i ryzyko powrotu deflacji. w tej chwili bank centralny coraz wyraźniej koncentruje się na przeciwnym zagrożeniu: utrwaleniu wzrostu cen powyżej celu.
Bank Japonii podniósł we wrześniu krótkoterminową stopę procentową o 25 punktów bazowych, do 1,25 proc. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 7 do 2, a nowy poziom obowiązuje od 24 września. Była to druga podwyżka w 2026 r. – w czerwcu stopa wzrosła do 1 proc.
W komunikacie po wrześniowym posiedzeniu bank stwierdził, iż inflacja bazowa „zbliża się” do 2 proc. Opublikowane 1 października podsumowanie dyskusji pokazało jednak, iż część członków rady idzie już dalej. Jeden z poglądów zakładał, iż inflację bazową należy traktować jako znajdującą się w okolicach 2 proc., inny – iż cel został w zasadzie osiągnięty.
To istotna różnica. o ile bank oficjalnie przyjmie taką ocenę, jego zadaniem nie będzie już pobudzanie inflacji, ale stabilizowanie jej w pobliżu celu i ograniczanie ryzyka nadmiernego wzrostu cen.
Dane z Tokio podnoszą presję na bank centralny
Argumentów za bardziej zdecydowanym stanowiskiem dostarczyły najnowsze dane inflacyjne z Tokio, które są traktowane jako wyprzedzający sygnał dla całej japońskiej gospodarki. We wrześniu wskaźnik CPI z wyłączeniem świeżej żywności wzrósł o 2,7 proc. rok do roku, wobec 1,8 proc. w sierpniu. Inflacja po wyłączeniu również energii przyspieszyła z 2 do 3 proc.
Część tego skoku wynikała z wygasania programów obniżających rachunki gospodarstw domowych. Wzrost cen był jednak widoczny także w żywności, usługach, kosztach transportu i dobrach trwałego użytku. Oznacza to, iż presja inflacyjna nie ogranicza się wyłącznie do energii.
Sytuacja w całym kraju jest bardziej niejednoznaczna. Ogólnokrajowa inflacja bazowa wyniosła w sierpniu 1,7 proc., a więc pozostawała poniżej celu. Wynik był jednak obniżany przez rządowe dopłaty do energii i paliw. Właśnie dlatego Bank Japonii nie opiera decyzji na jednym indeksie, ale analizuje również płace, oczekiwania inflacyjne i zdolność przedsiębiorstw do przenoszenia kosztów na klientów.
Wrześniowe badanie Tankan potwierdziło, iż duże firmy pozostają w relatywnie dobrej kondycji, a ich oczekiwania inflacyjne w kilkuletnim horyzoncie przez cały czas przekraczają 2 proc. Jednocześnie przedsiębiorstwa zgłaszają niedobory pracowników, co może podtrzymywać presję płacową.
Październik prawdopodobnie bez ruchu, uwaga przesuwa się na grudzień
Mimo wzrostu cen natychmiastowa podwyżka nie jest scenariuszem bazowym. Po wrześniowym ruchu część decydentów chce ocenić wpływ wcześniejszego zacieśnienia na kredyt, konsumpcję i inwestycje. Inwestorzy szacowali około 86-procentowe prawdopodobieństwo pozostawienia stóp bez zmian w październiku. Szansa na kolejną podwyżkę do grudnia była oceniana na około 64 proc.
Jeżeli Bank Japonii podniósłby w grudniu stopę o kolejne 25 punktów bazowych, osiągnęłaby ona 1,5 proc. Takiego ruchu nie należy jednak traktować jako przesądzonego. Wśród czynników przemawiających za ostrożnością znajdują się słaba konsumpcja prywatna, niepewność dotycząca wzrostu gospodarczego oraz konieczność oceny skumulowanych efektów podwyżek.
Posiedzenie grudniowe zaplanowano na 17-18 grudnia.
Słaby jen pozostaje argumentem za dalszym zacieśnianiem
We wtorek rano para USD/JPY znajdowała się w pobliżu 158,1, co oznacza utrzymywanie się słabości japońskiej waluty. Dzień wcześniej oficjalny kurs referencyjny Banku Japonii również oscylował wokół 157,7 jena za dolara.
Słaby jen zwiększa koszt importu surowców, paliw i komponentów. W połączeniu z wysokimi cenami ropy oraz rosnącym popytem na półprzewodniki tworzy to ryzyko dalszego przenoszenia kosztów na konsumentów.
Na tę chwilę najbardziej prawdopodobny wydaje się więc scenariusz, w którym październikowe posiedzenie przyniesie zmianę języka, ale nie stóp procentowych. o ile bank oficjalnie uzna, iż trwała inflacja osiągnęła okolice 2 proc., grudniowa podwyżka pozostanie realną możliwością. Sam komunikat może okazać się dla rynku równie istotny jak decyzja o koszcie pieniądza.

8 godzin temu






