Bank Japonii szykuje podwyżkę stóp. W tle wojna, droga ropa i widmo stagflacji

6 godzin temu

Protokół z marcowego posiedzenia BOJ ujawnia jastrzębi zwrot. Członkowie Rady mówią wprost: podwyżki „bez wahania”. Jen na dnie, Nikkei traci blisko 14 proc. w miesiąc, a rentowność obligacji jest najwyższa od 27 lat.

Poniedziałkowy poranek na rynkach azjatyckich przyniósł kolejną falę wyprzedaży. Nikkei 225 stracił prawie 4 proc., ropa Brent znów przebiła 115 dolarów za baryłkę, a jen osłabił się powyżej 160 za dolara. W tym nerwowym otoczeniu Bank Japonii opublikował streszczenie opinii z posiedzenia Rady Polityki z 18–19 marca – i okazało się ono bardziej jastrzębie, niż ktokolwiek się spodziewał.

Podwyżki „bez wahania” – nowy ton w Tokio

Przypomnijmy: na marcowym posiedzeniu BOJ utrzymał stopę procentową na poziomie 0,75 proc. – najwyższym od 1995 roku, do którego doszedł po grudniowej podwyżce. Sama decyzja nie była zaskoczeniem. Prawdziwa niespodzianka kryła się w treści dyskusji, która toczyła się za zamkniętymi drzwiami.

Z opublikowanego dziś dokumentu wynika, iż kilku spośród dziewięciu członków Rady otwarcie opowiadało się za przyspieszonym tempem zacieśniania polityki pieniężnej. Jeden z decydentów stwierdził wprost, iż jeżeli nie pojawią się oznaki istotnego pogorszenia koniunktury ani zmiany podejścia małych i średnich firm do wynagrodzeń, bank centralny „powinien podnosić stopy bez wahania”. Inny poszedł jeszcze dalej – zasugerował, iż BOJ musi „rozważyć skalę podwyżki”, biorąc pod uwagę sytuację na Bliskim Wschodzie. Rynki odczytały to jednoznacznie: na stole leży nie tylko ruch o standardowe 25 punktów bazowych, ale potencjalnie większy krok.

Najbardziej wymowna była jednak uwaga trzeciego członka Rady, który ostrzegł, iż bank centralny „może nieumyślnie zostać w tyle za krzywą”, bo efekty drugiej rundy – przenoszenie kosztów energii na ceny konsumenckie – zaczynają się materializować szybciej niż zakładano.

Stagflacja jak w latach 70. To słowo padło oficjalnie

Dla inwestorów śledzących politykę BOJ od lat prawdziwym szokiem mogło być pojawienie się w oficjalnym protokole słowa „stagflacja”. Jeden z członków Rady zwrócił uwagę, iż rosnące koszty importu ropy w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym mogą doprowadzić do sytuacji analogicznej do tej, którą Japonia przeżywała w latach 70. XX wieku – jednoczesnego wzrostu cen i stagnacji gospodarczej.

To o tyle istotne, iż japońskie władze monetarne od dekad unikały tego typu porównań w oficjalnych dokumentach. Ich pojawienie się teraz świadczy o skali niepokoju wewnątrz banku centralnego.

Jen pod ścianą, Mimura mówi o „zdecydowanych krokach”

Równolegle z publikacją protokołu rynki walutowe dostały kolejny sygnał ostrzegawczy. Atsushi Mimura, główny dyplomata walutowy Japonii – a więc osoba bezpośrednio odpowiedzialna za ewentualne interwencje – użył w poniedziałek rano słowa „zdecydowane” w kontekście możliwej reakcji na ruchy spekulacyjne na rynku walutowym. To pierwszy raz, gdy Mimura sięgnął po tak mocne sformułowanie. Traderzy na rynku forex traktują je tradycyjnie jako ostatnie ostrzeżenie przed faktyczną interwencją.

Jen przebił w ubiegłym tygodniu barierę 160 za dolara – poziom niewidziany od lipca 2024 roku, kiedy to Japonia po raz ostatni wkroczyła na rynek, skupując własną walutę. Gubernator BOJ Kazuo Ueda, przemawiając w poniedziałek w parlamencie, podkreślił, iż kurs walutowy „ogromnie wpływa” na perspektywy cenowe, nie zamykając drzwi przed podwyżką stóp już na kwietniowym posiedzeniu.

Dane tworzą pełen obraz

Lutowy odczyt CPI w Japonii wyniósł zaledwie 1,3 proc. rok do roku, co mogłoby sugerować, iż z inflacją nie jest tak źle. Problem w tym, iż te dane nie uwzględniają jeszcze pełnego szoku naftowego, który uderzył w drugiej połowie marca. Nowy wskaźnik inflacji bazowej, opracowany przez sam BOJ i opublikowany w ubiegłym tygodniu, pokazuje wzrost cen o 2,2 proc. po wyłączeniu czynników jednorazowych – a więc powyżej celu banku centralnego.

Do tego dochodzą wyniki tegorocznych wiosennych negocjacji płacowych shunto. Japońskie firmy zgodziły się na podwyżki wynagrodzeń średnio o 5,26 proc. – to najwyższy wynik od 35 lat i trzeci rok z rzędu ze wzrostem powyżej 5 proc. Dynamika płac, która jeszcze niedawno była dla BOJ argumentem za stopniową normalizacją, teraz w zestawieniu z eksplodującymi cenami energii staje się dodatkowym wzmacniaczem presji cenowej.

Osobny element układanki stanowi opublikowany w piątek zaktualizowany szacunek naturalnej stopy procentowej – Bank Japonii szacuje ją na od minus 0,9 do plus 0,5 proc. realnie. Po doliczeniu celu inflacyjnego 2 proc. daje to nominalny przedział neutralny na poziomie ok. 1,1–2,5 proc. Obecne 0,75 proc. jest więc wyraźnie poniżej dolnej granicy – co daje Radzie twarde analityczne uzasadnienie do dalszego podnoszenia stóp.

Rynki już wyceniają kolejny ruch

Rynek terminowy wycenia już ponad 70-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki do 1,0 proc. przed końcem czerwca. Rentowność 10-letnich japońskich obligacji skarbowych sięgnęła w ubiegłym tygodniu 2,36 proc. – to najwyżej od lutego 1999 roku. Nikkei 225 pogłębił w poniedziałek marcowe straty do blisko 14 proc., co czyni ten miesiąc jednym z najgorszych w historii indeksu.

Kluczowy kontekst stanowi geopolityka. Japonia importuje praktycznie całą ropę i gaz, a znaczna część tych dostaw przechodzi przez Cieśninę Ormuz, która od początku amerykańsko-izraelskiego konfliktu z Iranem jest poważnie ograniczona lub zamknięta. Cena ropy Brent wzrosła w marcu o ok. 60 proc. – więcej niż po inwazji Iraku na Kuwejt w 1990 roku. JPMorgan ostrzega, iż jeżeli Cieśnina pozostanie zamknięta przez kolejne tygodnie, ropa może sięgnąć 150 dolarów za baryłkę.

Przed inwestorami na rynku jena, japońskich obligacji i akcji stoi teraz pytanie, na które jeszcze kilka tygodni temu odpowiedź wydawała się oczywista – a dziś już nie jest. Czy BOJ podniesie stopy na posiedzeniu 28 kwietnia? Dzisiejszy protokół sugeruje, iż apetyt na działanie wewnątrz Rady jest zdecydowanie większy, niż dotychczas zakładał rynek. jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się dalej eskalować, Bank Japonii może stanąć przed najtrudniejszą decyzją od czasu historycznego porzucenia polityki ujemnych stóp procentowych w marcu 2024 roku. I tym razem stawka jest znacznie wyższa.

Źródła: BOJ, Reuters

Idź do oryginalnego materiału