Bank Japonii utrzymuje stopy na 1,25%, ale ogłasza osiągnięcie celu inflacyjnego

2 godzin temu

Bank Japonii zostawił w piątek główną stopę procentową na poziomie 1,25%, czego spodziewał się rynek. Sama decyzja niczego nie zmienia, ważniejsza jest jej oprawa. Pierwszy raz od przyjęcia celu inflacyjnego w 2013 roku BoJ uznał, iż inflacja bazowa jest „zasadniczo zgodna” z celem 2%. To symboliczny koniec trwającej ponad dekadę walki o rozbudzenie cen w japońskiej gospodarce. od dzisiaj bank centralny będzie się raczej starał utrzymać inflację w ryzach.

Jeden głos za podwyżką

Decyzja zapadła stosunkiem głosów 8 do 1. Przeciw był Hajime Takata, który chciał podnieść stopę do 1,5%. Jego zdaniem skoro inflacja bazowa doszła już do celu, gospodarka weszła w „nową fazę” i bank powinien szybciej zbliżać stopy do poziomu neutralnego, żeby móc elastycznie reagować na zmiany. Jego wniosek przepadł w głosowaniu.

Rynek odczytał układ głosów jako jastrzębi. Przed posiedzeniem obawiano się, iż dwoje członków zarządu, którzy we wrześniu sprzeciwili się podwyżce, zagłosuje tym razem za obniżką. Taki gołębi podział osłabiłby przekaz banku i uderzył w jena. Nic takiego się nie stało, a jedyny głos sprzeciwu przyszedł od jastrzębi.

Stopa 1,25% to najwyższy poziom w Japonii od 1995 roku. BoJ doszedł do niego dwiema podwyżkami po 25 pb w odstępie zaledwie kwartału. W czerwcu Bank Japonii podniósł stopy do 1%, a we wrześniu do 1,25%. Wrześniowa decyzja zapadła stosunkiem głosów 7 do 2.

Nowe prognozy i szybsza sprzedaż ETF-ów

W kwartalnym raporcie o perspektywach gospodarki BoJ podniósł prognozę inflacji bazowej na rok fiskalny 2027 z 2,4% do 2,6%. Prognozę na rok fiskalny 2026 zostawił na poziomie 2,5%. Obraz wzrostu jest mieszany: prognozę PKB na bieżący rok fiskalny podniesiono z 0,6% do 0,7%, a na kolejny obniżono z 0,8% do 0,7%.

Najbardziej zaskoczyła rynek decyzja o przyspieszeniu sprzedaży funduszy ETF z portfela banku. Od stycznia 2027 roku BoJ będzie sprzedawał ETF-y o wartości ok. 860 mld jenów rocznie według wartości księgowej. w tej chwili jest to ok. 330 mld jenów. Według wartości rynkowej daje to ok. 2,5 bln jenów rocznie. Zarząd poparł tę zmianę jednogłośnie. Bank zastrzegł, iż w razie zawirowań może tempo sprzedaży zmniejszyć albo czasowo ją wstrzymać. Sprzedaż japońskich funduszy nieruchomości J-REIT pozostaje bez zmian, na poziomie ok. 5 mld jenów rocznie.

Skala tego kroku jest jednak mniejsza, niż mogą sugerować liczby. Hirofumi Suzuki, główny strateg walutowy SMBC, wyliczył, iż choćby w nowym tempie pozbycie się całego portfela zajęłoby ok. 43 lat. Wpływ na rynek akcji powinien więc być ograniczony.

Dane wspierają normalizację

Uznanie celu za osiągnięty ma pokrycie w danych. We wrześniu inflacja bazowa CPI wyniosła 2,1%, najwięcej w tym roku i powyżej prognoz, a miara inflacji bazowej, którą śledzi BoJ, doszła do 2,4%. Płace realne rosną od ośmiu miesięcy z rzędu, w sierpniu o 1,5% r/r. Ceny podbijają też drogie surowce energetyczne i słaby jen, który podnosi koszt importu. Do tego w grudniu mają wygasnąć rządowe dopłaty do paliw i mediów, które dotąd sztucznie obniżały odczyty inflacji.

Część rynku od dawna zarzucała BoJ, iż zbyt długo nie dostrzegał tego, co pokazywały dane. Masahiko Loo, główny strateg rynku długu w State Street Investment Management, ujmuje to tak:

„Nudne utrzymanie stóp, ale ważna zmiana w raporcie. Uznanie przez BoJ, iż inflacja bazowa jest w okolicach 2%, przybliża jego ocenę do rzeczywistości, w której konwencjonalne miary inflacji przez większą część ostatnich czterech lat były na poziomie celu lub powyżej niego. Debata nie dotyczy już tego, czy BoJ będzie normalizował politykę, ale tego, gdzie zatrzyma się stopa docelowa.”

State Street w scenariuszu bazowym zakłada, iż cykl podwyżek skończy się w okolicach 1,75%. Według wyliczeń sztabu BoJ obecna stopa mieści się już w szacowanym przedziale stopy neutralnej, czyli od 1,1% do 2,5%. Bank podkreśla jednak, iż warunki finansowe pozostają luźne, co zostawia miejsce na dalsze podwyżki.

Grudzień czy styczeń?

Przed posiedzeniem rynek wyceniał prawdopodobieństwo grudniowej podwyżki na ok. 80%. Ekonomiści ankietowani przez Reutersa zakładają podwyżkę do 1,5% w grudniu i dalsze ruchy w rytmie kwartalnym. Jeszcze przed decyzją agencja pisała, iż BoJ ogłosi zwycięstwo w walce o cel inflacyjny i zostawi sobie otwartą drogę do grudniowej podwyżki. Bank miał przy tym unikać wyraźnych sygnałów co do terminu kolejnego ruchu.

Kazutaka Maeda, starszy ekonomista Meiji Yasuda Research Institute, zwraca uwagę na zmianę rytmu decyzji:

„Zamiast trzymać się zakładanego wcześniej półrocznego odstępu między podwyżkami, BoJ może teraz rozważać ruchy co trzy miesiące, co czyni grudniowe posiedzenie realną okazją do kolejnej podwyżki.”

Nie wszyscy są tego pewni. Suzuki z SMBC przypomina o zacieśnieniu globalnych warunków finansowych przez polityczne zawirowania we Francji i słabsze notowania amerykańskich akcji. Jego zdaniem, jeżeli BoJ wybierze ostrożniejszą postawę, kolejna podwyżka może przesunąć się na styczeń. Junyu Tan z Coface ocenia z kolei, iż rynek wycenia już kwartalny rytm podwyżek i stopę docelową powyżej 2%, więc o jastrzębie zaskoczenie będzie trudno.

Jen odrabia straty

Pierwsza reakcja rynku walutowego była umiarkowana. Po decyzji jen umocnił się do 157,115 za dolara. Tym samym odrobił większość październikowych strat i zmierza do zamknięcia miesiąca mniej więcej na zero. Pomógł mu też słabszy dolar, bo nowa fala wyprzedaży spółek AI skierowała kapitał do amerykańskich obligacji i obniżyła ich rentowności.

Kurs USD/JPY spadł w reakcji na głos Takaty i wyższą prognozę inflacji. Część spadków gwałtownie jednak odrobił, bo oba te elementy były spodziewane. To ważne dla kursu, który od tygodni krąży w okolicach poziomów uznawanych za strefę możliwej interwencji Tokio. Pisaliśmy o tym w tekście Jen coraz bliżej 160 za dolara.

Piątkowe posiedzenie zamknęło tydzień decyzji największych banków centralnych. Fed, EBC i Bank Rezerw Nowej Zelandii również nie zmieniły stóp, ale przy wysokich cenach energii i trwającym konflikcie na Bliskim Wschodzie rynek nie traktuje tych przerw jako końca zacieśniania. W przyszłym tygodniu o stopach zdecydują Bank Anglii i Bank Rezerw Australii. Dla jena ważniejsze będą jednak najbliższe dane o inflacji w Tokio i to, czy prezes Kazuo Ueda w kolejnych wystąpieniach wprost wskaże grudzień jako termin następnej podwyżki.

Idź do oryginalnego materiału