Bateryjna pułapka Chin. Czy Polska w nią wpadnie?

4 godzin temu

Chiny dominują w produkcji akumulatorów. Polska, w ramach transformacji energetycznej, planuje inwestycje w magazyny energii, które są produkowane albo w Chinach albo z użyciem chińskich komponentów. Czy Polsce grozi uzależnienie się od Państwa Środka?

Rośnie użycie baterii w różnych sektorach. Są niezbędne w wojsku, zasilając pojazdy bezprzewodowe, pozwalają napędzić coraz popularniejsze samochody elektryczne i stanowią fundament energetyki, magazynując energię wytworzoną z zielonych źródeł. Głównymi producentami są kraje azjatyckie, zwłaszcza Chiny. Przodują w produkcji oraz oferują niższe ceny niż zachodni konkurenci.

Chińska pułapka…

Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) głównymi producentami ogniw litowo-jonowych są firmy chińskie, koreańskie i japońskie. Odpowiadają za niemal całą globalną produkcję. W tym trio Chiny odgrywają najważniejszą rolę. W ubiegłym roku Państwo Środka odpowiadało za ponad 80 procent produkcji wszystkich baterii.

Nawet europejskie i amerykańskie fabryki produkujące akumulatory polegają na komponentach pochodzących z Chin. Brakuje inwestycji w łańcuch dostaw, przez co rośnie ryzyko dla globalnego bezpieczeństwa dostaw.

Szczególnie narażona jest energetyka i elektromobilność. Większość akumulatorów wykorzystywanych w sieciach energetyczny opiera, co najmniej w jednym etapie, swój łańcuch dostaw na Chinach. W przypadku pojazdów elektrycznych ponad 70 procent akumulatorów produkowanych poza Chinami opiera się na chińskich komponentach.

– Ta strukturalna nierównowaga prawdopodobnie nie ulegnie zmianie w najbliższej przyszłości. Jej rozwiązanie wymagałoby znacznego zwiększenia inwestycji i zacieśnienia współpracy międzynarodowej w całym łańcuchu wartości baterii – czytamy w raporcie MAE.

Głównym wyzwaniem jakie stoi przed Europą i USA są koszty. Nie wliczając subsydiów państwowych koszty produkcji w Europie i USA są wyższe o 50 procent niż w Chinach. Stworzenie konkurencji wymaga nie tylko nakładów finansowych ale i czasu.

… na którą Polska musi uważać

Magazyny energii stanowią istotny element polskiej transformacji energetycznej. Ich rolą jest m.in. stabilizowanie systemu elektroenergetycznego (za co w tej chwili odpowiadają elektrownie gazowe) co uwzględniono w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK).

– KPiEK to mapa drogowa transformacji do 2040 r.: miks oparty o OZE, energetykę jądrową i współpracę z magazynami energii, wsparty inwestycjami w sieci dystrybucyjne i przesyłowe – mówił w grudniu minister energii Miłosz Motyka.

Minister @motykamilosz: KPiEK to mapa drogowa transformacji do 2040 r.: miks oparty o OZE, energetykę jądrową i współpracę z magazynami energii, wsparty inwestycjami w sieci dystrybucyjne i przesyłowe. pic.twitter.com/5EdlPtXK8c

— Ministerstwo Energii (@ME_GOV_PL) December 17, 2025

Dokument podkreśla rolę magazynów energii:

Magazynowanie energii odgrywa kluczową rolę w rozwoju odnawialnych źródeł energii, ponieważ pozwala na efektywne zarządzanie zmiennością i niestabilnością ich produkcji. Energia słoneczna i wiatrowa są zależne od warunków pogodowych, pory dnia i roku, co oznacza, iż takie źródła nie zawsze produkują energię wtedy, gdy jest ona najbardziej potrzebna – czytamy w KPEiK.

„Energia z OZE to bezpieczeństwo” napisano w prezentacji promującej KPEiK. W ambitniejszym z dwóch przedstawionych scenariuszy, WAM, założono wzrost roli OZE w miksie energetycznym do 51,8 procent do 2030 roku i 79,8 procent do 2040 roku. Co rodzi ryzyko popadnięcia w pułapkę. Stabilizowania pogodozależnych źródeł chińskimi magazynami energii. A Pekin niejednokrotnie pokazał, iż wykorzystuje presję gospodarczą w polityce, zaś tamtejsza elektronika zawiera backdoory. Czy energia z chińskich magazynów to bezpieczeństwo?

Marcin Karwowski

Idź do oryginalnego materiału