Będą drony i przeciwdrony, ale amerykańskie

7 godzin temu

Ministerstwo Obrony Narodowej podpisało list intencyjny z USA dotyczący wejścia Polski w skład Połączonej Międzyagencyjnej Grupy Zadaniowej 401 Pentagonu. Grupa ta utworzona w 2025 roku ma za zadanie ulepszenia zakupów sprzętu do zwalczania dronów i jeszcze mocniej wiąże resort obrony narodowej i, jak wynika z oświadczeń strony amerykańskiej, polskie przyszłe zakupy z amerykańskim rynkiem dronowym.

Wśród europejskich analityków panuje zdziwienie, iż Polska zdobyła się na taki krok mimo zapowiadanej redukcji amerykańskiego potencjału wojskowego w naszym kraju.

List intencyjny podpisał ze strony MON wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski, ze strony USA zastępca sekretarza obrony Dan Driscoll. Tym samym Polska jako piąty kraj po Wlk. Brytanii, Australii, Rumunii i Korei Południowej zgodziła się na udział w Joint Interagency Task Force 401 (JIATF-401) czyli Połączonej Międzyagencyjnej Grupie Zadaniowej 401 Pentagonu znanej pod kryptonimem C-UCAS.

Co ważne, Polska ze wszystkich tych państw ma najlepiej rozwiniętą branżę dronową, w które działa około 150 firm różnej wielkości mogących w tej chwili wytworzyć niemal każdy typ drona, które mogą być testowane w warunkach wojennych na Ukrainie. Do takiego testowania namawiali polskie firmy przedstawiciele ukraińskich wojsk dronowych na majowej konferencji Technodron 2026 w Białymstoku.

„To partnerstwo daje naszym sojusznikom i partnerom bezpośredni dostęp do sprawdzonych technologii przeciwdziałania dronom, ponieważ przez cały czas rozwijamy rynek. Nasza misja obejmuje współpracę z międzynarodowymi partnerami w celu zwiększenia popytu na możliwości zwalczania dronów” – oświadczył na uroczystości podpisania umowy mjr. Matt Mellor, główny specjalista ds. zakupów w JIATF-401.

Jak dodał, JIATF-401 został utworzony „w celu zsynchronizowania wysiłków w zakresie zwalczania systemów bezzałogowych statków powietrznych w ramach Sił Połączonych i międzyagencyjnych”. Ten rynek ma „łączyć użytkowników rządowych z szeregiem skalowalnych i interoperacyjnych technologii zwalczania dronów”.

Amerykanie nie kryją, iż chodzi o zakup ich własnych rozwiązań przez kraje uczestniczące w C-UCAS i temu służy platforma.

„Kontynuujemy ekspansję na rynku przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym. Rozumiemy, iż nasi sojusznicy i partnerzy chcą kupować amerykańskie technologie przeciwdziałania dronom. Rynek JIATF-401 pomaga agregować ten popyt zapewniając, iż nasza baza przemysłu obronnego jest gotowa do skalowania produkcji i zaspokajania rosnących potrzeb naszej koalicji” – powiedział generał brygady Matt Ross, dyrektor JIATF-401.

W oświadczeniu Grupy JIATF-401 stwierdzono także, „iż rozszerzenie dostępu do rynku może również pomóc w kształtowaniu przyszłego rozwoju bazy przemysłowej przeciwdziałającej dronom poprzez konsolidację międzynarodowych sygnałów popytu i zwiększenie widoczności produkcji dla dostawców”, co oznacza nie tylko zakup dronów w USA, ale także prawdopodobnie również licencyjną produkcję dronów amerykańskich producentów w krajach uczestniczących w C-UCAS.

Co ciekawe, poza JIATF-401 pozostaje Ukraina z najlepszym w Europie, i jednym z najlepszych na świecie, przemysłem dronowym i według informacji ISBiznes.pl nie wykazuje żadnych chęci dołączenia do tej grupy. Amerykanie mimo tego współpracują z całą branżą dronową Ukrainy zarówno zapożyczając rozwiązania, jak i całe rodzaje dronów oraz testując rozwiązania własne. Według polskich analityków militarnych taka umowa oznacza wyłącznie powiązanie systemu zamówień MON z amerykańskim rynkiem rozwiązań dronowych i w skrajnych przypadkach narzucenie rozwiązań USA w polskich Siłach Zbrojnych. Być może będą to choćby zmienione rozwiązania ukraińskie.

„Zobaczycie, iż będziecie kupować nasze drony z amerykańską metką, jako amerykańskie, oczywiście za amerykańskie ceny” – podsumował lapidarnie oficer ukraińskich wojsk dronowych na konferencji Technodron w Białymstoku.

Idź do oryginalnego materiału