Do 2 lutego 2025 r. zrezygnowałem z pracy na drugim etacie. Celem było wyrwanie się z okowów szaleństwa, które powoli zaczynało tam gościć i próby bezprawnej zmiany zasad gry. Ale z punktu widzenia bloga warte wzmianki jest jedno: wpływ na ilość pracy i dochody.
Wynik podam w dwóch wariantach – liczba godzin faktycznie przepracowana (taka jaką naliczono mi w programie kadrowym) albo wykonywania roboty (liczyłem sam) + firma. Z drugiej strony realne dochody.
Praca+DG. Formalnie miałem zakontraktowane 68 godzin na miesiąc. o ile odjąłem urlopy, zwolnienia itd. oraz – zostawało 50 godzin. Wynik z działalności + realna praca na tamtym etacie = x godzin (nie chcę podawać konkretnych liczb, bo zmieniały się w czasie).
Sama DG. Liczba godzin kiedy przeszedłem na swoje drastycznie się zmniejszyła. Odpadły godziny wysiedziane, zmarnowane nieproduktywnie. I co się okazało:
- w stosunku do zakontraktowanych =0,38x. Dobrze czytacie – liczba godzin poświęconych na DG w stosunku do DG+Praca spadła o 62%.
- w stosunku do faktycznie odsiedzianych = 0,48x. Tym razem, gdy liczyłem godziny faktycznie odsiedziane spadek wyniósł 52%.
- w stosunku do przepracowanych = 0,8x. Tu mianownikiem były realnie przepracowane godziny. I nagle okazało się, iż mam ich też o 20% mniej.
Gdybym przyjął opisaną na wstępie niekorzystną propozycje (100% więcej pracy bez zmiany wynagrodzenia) szacuję moją efektywność na ok. 120% (120% godzin odsiedzianych to faktycznie ciężka praca, bez przerw, bo musiałbym ją zabierać do domu). Czyli brałbym pod uwagę pierwszą liczbę. Pracowałbym przeszło 2 razy więcej niż w tej chwili (x/0,48x=2.08).
Obliczyliśmy czas – teraz skupiam się na dochodach.
Praca + DG. Praca plus DG wynosiła ponownie X.
Sama DG. Wynik po 12 miesiącach – 1,2X. Oczywiście były wyniki, gdy rezultat szybował w górę (lipiec = 2x), ale i gorsze (bo pracowałem w firmie sporo mniej).
Wynik. Po 12 miesiącach wydaje się dość jasny – pracując 38% czasu, zarabiałem 120% poprzednich wartości. Efektywność ekonomiczna wzrosła o 215% (do 315% pierwotnej wartości). choćby gdybym porównywał z okresem względnego luzu pod poprzednim szefem 48% czasu pracy i 120% zysku. Efektywność +150%. Krótko mówiąc osiągnąłem ideał lenia: pracuje sporo mniej, a zarabiam więcej.









