Bill Lipschutz to amerykański trader forex, znany w świecie finansów jako Sułtan Walut (Sultan of Currencies) – jeden z najbardziej wpływowych spekulantów walutowych w historii Wall Street. Zrezygnował z architektury dla tradingu na rynku walutowym. Wypracował tak żelazną strategię zarządzania ryzykiem, iż startując z odziedziczonego portfela akcji wartego zaledwie 12 000 USD, dorobił się majątku szacowanego na około 2 mld USD. Po drodze stracił niemal wszystko, budził się w nocy, żeby sprawdzać kursy w Tokio, i przez sześć godzin handlował z Sardynii przez telefon – w czasach, gdy nikt nie miał jeszcze telefona. Poznał sekrety rynku forex i psychiki jego uczestników jak mało kto. I w pełni zasługuje na swój przydomek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kim jest Bill Lipschutz?
- Czemu porzucił architekturę dla rynku forex?
- W czym rynek FX jest podobny do budynku?
- Jakie były najsłynniejsze wygrane i porażki Lipschutza?
- Czemu Lipschutz budzi się w nocy?
W historii rynków finansowych kilka postaci wywarło tak znaczący wpływ na ewolucję handlu walutami na forex, jak Bill Lipschutz. To nazwisko nad Wisłą jest szerzej nieznane, ale w kręgach profesjonalnych traderów Sułtan Walut – bo taką ksywę zyskał Lipschutz – jest wręcz symbolem architektonicznej precyzji w budowaniu pozycji oraz niezwykłej odporności psychicznej.
Jego kariera zawodowa rozpoczęła się w bankowości inwestycyjnej w Salomon Brothers. A kariera na rynku – gdy był studentem na Uniwersytecie Cornella. Dziś majątek Billa Lipschutza, jednego z najbardziej uznanych traderów forex na świecie, szacuje się na około 2 mld USD. Ale po kolei.
Bill Lipschutz – rynek jako konstrukcja
Urodzony w 1956 roku w Farmingdale w stanie Nowy Jork, Bill Lipschutz od wczesnej młodości wykazywał ponadprzeciętne zdolności matematyczne. Grywał też namiętnie w tenisa. Jednak to jego wybór kierunku studiów na Uniwersytecie Cornella – chodzi o projektowanie architektoniczne – położył fundament pod jego specyficzny sposób postrzegania rynków kapitałowych.
Pięcioletni program Bachelor of Fine Arts wykształcił w nim zdolność do wizualizacji skomplikowanych struktur i rozumienia w jaki sposób poszczególne elementy wpływają na stabilność całości. Zrozumienie podejścia Lipschutza wymaga uznania, iż dla niego rynek nie jest grą, a raczej konstrukcją. Architektura nauczyła go, iż każdy projekt musi mieć solidne fundamenty, ale jednocześnie musi być elastyczny, by przetrwać zmienne warunki panujące na zewnątrz.
Po ukończeniu studiów architektonicznych, Lipschutz zdecydował się na kontynuowanie edukacji w Johnson School of Management, gdzie w 1982 roku uzyskał tytuł MBA w dziedzinie finansów. To połączenie artystycznej wrażliwości na strukturę z analitycznym spojrzeniem stało się jego przewagą konkurencyjną nad innymi traderami.
Podjął w końcu decyzję o odejściu od architektury na rzecz finansów. Dlaczego? Lipschutz zauważył, iż w architekturze droga do samodzielnego projektowania i realizacji znaczących dzieł jest niezwykle długa i pełna biurokratycznych przeszkód. Rynek finansowy oferował natomiast natychmiastową informację zwrotną i możliwość bezpośredniego testowania swoich koncepcji, ale także możliwość niezwykle szybkiego bogacenia się. Otóż Lipschutz podczas studiów brał udział w grach giełdowych, w których na kontach demo potrafił zamienić wirtualne 100 000 USD w 29 mln USD w kilka tygodni. To pokazywało jego naturalne predyspozycje do spekulacji opartej na wysokiej dźwigni. W ten sposób uzyskał dużą pewność siebie.
Katastrofa Granville’a – pierwszy wielki błąd Lipschutza
Kluczowym momentem w biografii Lipschutza była śmierć jego babci, która pozostawiła mu w spadku… portfel akcji o wartości 12 000 USD. Portfel ten był niezwykle rozdrobniony, bowiem było w nim około 100 różnych walorów. Proces likwidacji tego portfela był dla młodego studenta pierwszą lekcją struktury rynku – zrozumiał on znaczenie kosztów transakcyjnych, płynności oraz trudności w zarządzaniu silnie zdywersyfikowanym, ale nieefektywnym portfelem.
Ten spadek zmienił też jego sytuację finansową. Zamiast skonsumować odziedziczone środki, Lipschutz potraktował je jako kapitał wysokiego ryzyka. Spędzał długie godziny w bibliotece uniwersyteckiej, gdzie analizował dane historyczne i raporty spółek. Przeprowadzał dogłębny research przed podjęciem ryzyka – to stało się podstawą jego działania.
Lipschutz wyszedł z odziedziczonymi pieniędzmi na rynek. I w ciągu czterech lat studiów zdołał pomnożyć początkowe 12 000 USD do około 250 000 USD! Jednak we wrześniu 1982 roku przeżył tak zwaną „katastrofę Granville’a”. Joe Granville był to niezwykle wpływowy analityk techniczny, i wydał on niespodziewaną rekomendację, która wywołała panikę rynkową. Pozycja Lipschutza była mocno zlewarowana, i nastawiona na wzrosty, co doprowadziło go do utraty niemal całego wypracowanego kapitału w ciągu kilku dni. Lipschutz opisał to później nie jako porażkę, ale jako „duży błąd”, który nauczył go pokory wobec rynku i doniosłości znaczenia zarządzania ryzykiem. Obiecał sobie, jak później wspominał w wywiadach, nigdy więcej nie handlować własnymi pieniędzmi w sposób tak agresywny. Prawdopodobnie dzięki temu „dużemu błędowi” narodził się Sułtan Walut.
Strategia Lipschutza: polowanie na anomalie
W 1982 roku Lipschutz dołączył do Salomon Brothers. Wszedł w świat bankowości inwestycyjnej w momencie, gdy rynek walutowy przechodził fundamentalną transformację. Trafił do prestiżowego programu szkoleniowego, a następnie do nowo utworzonego działu forex. W tamtym czasie Salomon Brothers było znane z agresywnego tradingu, co zostało opisane w książce „Liar’s Poker” („Poker kłamców” Michaela Lewisa). Lipschutz pracował tuż obok legendarnego prezesa Johna Gutfreunda, co dawało mu bezpośredni wgląd w mechanizmy władzy działające na Wall Street.
Wybór Lipschutza do działu walutowego nie był oczywisty, bowiem nie miał on doświadczenia na tym rynku, ale jako jedyny w firmie posiadał głęboką wiedzę na temat opcji, które stawały się nowym, potężnym narzędziem spekulacji. I okazało się po czasie, iż to właśnie Lipschutz stał się architektem sukcesu Salomon Brothers na Philadelphia Stock Exchange (PHLX). W pewnym momencie ten bank inwestycyjny generował połowę całego wolumenu obrotu opcjami walutowymi na PHLX.
Tak oto opowiadał po latach Lipschutz o początkach swojej kariery na łamach „The New Market Wizards” Jacka Schwagera:
„Bardzo pomogło mi to, iż miałem doświadczenie w opcjach, gdy były one jeszcze nowością na rynku. On zna się na opcjach – mówili. Do diabła, sam kilka o nich wiedziałem, ale rzeczą w tym, iż nikt na rynku walutowym też nie miał o nich pojęcia. Ich postrzeganie było proste: potrafi wyprowadzić model Blacka-Scholesa, musi być geniuszem. Wielu starszych stażem gości z rynku walutowego chciało mnie poznać tylko dlatego, iż ich klienci chcieli handlować opcjami, a oni musieli gwałtownie nadrobić zaległości w tym temacie.”
Jednym z najbardziej błyskotliwych sukcesów Lipschutza podczas pracy w Salomon Brothers była identyfikacja błędu w wycenie emisji obligacji denominowanych w funtach szterlingach. Bank był jednym z głównych subemitentów tejże emisji, która zawierała opcję wykupu w dolarach lub funtach. W tamtym czasie stopy procentowe Banku Anglii były znacznie niższe od amerykańskich, co oznaczało, iż funt terminowy (forward sterling) był notowany z ogromną premią w stosunku do kursu spot. Analitycy Salomon Brothers błędnie wycenili obligację, nie uwzględniając tej premii w opcji wykupu. Lipschutz natychmiast dostrzegł okazję do arbitrażu, polegającą na kupnie obligacji i jednoczesnej sprzedaży funtów na rynku terminowym, co gwarantowało zysk wynikający z konwergencji kursów. Pomimo początkowego sceptycyzmu kolegów, Lipschutz zdołał przekonać kierownictwo banku co do słuszności jego pomysłu. Ostatecznie Salomon Brothers wydał 135 mln USD biorąc udział w tej emisji, a zarobił kilkaset milionów, gdy rynki skorygowały tę anomalię.
Ta transakcja stała się wizytówką Lipschutza i ilustracją zasady, iż rynki są efektywne w 99% przypadków, ale trader musi być gotowy, gdy pojawi się rzadka okazja wynikająca z błędu strukturalnego. To podejście – na zasadzie polowania na anomalie – odróżniało go od techników, bowiem Lipschutz zawsze szukał fundamentalnego uzasadnienia dla swoich pozycji, traktując analizę techniczną jedynie jako narzędzie wspomagające timing, a nie jako podstawę do zawierania transakcji.
Niezwykle interesujące są przemyślenia Lipschutza na temat rynku jako całości. Według niego rynek nie jest zbiorem losowych liczb, ponieważ opiera się na ludzkich zachowaniach, które wykazują pewne powtarzalne wzorce. Rynek to zbiór informacji i relacji. jeżeli trader wchodzi na rynek, to proces decyzyjny okazuje się skomplikowaną grą, w której analiza danych musi się spotkać z intuicyjnym wyczuciem sentymentu rynkowego. Dlatego głównym zadaniem tradera jest bycie „podłączonym” do globalnego przepływu wiadomości – musi on wiedzieć na czym w danej chwili skupia się rynek i musi odróżniać „szum” od istotnych sygnałów. Lipschutz zwraca uwagę, iż rynki często reagują nielogicznie na dane – na przykład waluta może zyskać na wartości po pozornie złych wiadomościach, jeżeli rynek wcześniej zawarł w cenach jeszcze gorszy scenariusz. To właśnie te anomalie sentymentu są dla Sułtana Walut najcenniejszymi sygnałami do zajęcia pozycji.
Epizod z Sardynii – 6 mln USD w jeden dzień
Niezwykłą determinację Sułtana Walut w wykorzystywaniu okazji widać w „epizodzie z Sardynii”. Otóż Lipschutz przebywał na urlopie na Sardynii, gdy dowiedział się o przełomowym spotkaniu G7, którego celem było skoordynowane osłabienie dolara. W świecie bez telefonów, Lipschutz musiał pokonać ogromne trudności techniczne, by nawiązać połączenie z Nowym Jorkiem.
Gdy już się udało, dowiedział się iż jego partner z działu FX Andy Krieger jest chory na grypę i leży w łóżku. Mimo to, Lipschutz utrzymał połączenie przez sześć godzin, koordynując działania z Kriegerem, który z domu w New Jersey realizował zlecenia na rynkach azjatyckich, zaczynając od Nowej Zelandii. Oczywiście, rachunek za to połączenie był spory.
A czemu od Nowej Zelandii? Rynek nowozelandzki jest pierwszym, który otwiera się po weekendzie i charakteryzuje się niską płynnością. Traderzy Salomon Brothers zdołali zająć ogromne pozycje krótkie na dolarze (na spadek wartości USD), zanim reszta świata zareagowała na komunikat G7. W ciągu tego jednego dnia zarobili dla firmy 6 mln USD, co stanowiło ponad 25% jej ówczesnego rocznego zysku. Transakcja ta pokazała, iż sukces na forex to nie tylko analiza, ale również logistyka, timing i zdolność do działania w warunkach fizycznego dyskomfortu.
Czas i cena, ryzyko i emocje
Bill Lipschutz zrewolucjonizował sposób, w jaki profesjonalni traderzy postrzegają ryzyko. Jego podejście wykracza poza proste ustawianie zleceń stop-loss. Opiera się na wielowymiarowej analizie pozycji, w której czas jest równie istotnym czynnikiem jak cena. Lipschutz twierdzi, iż każda chwila spędzona na rynku to ryzyko, a kapitał, który nie pracuje efektywnie, generuje koszt alternatywny (no bo skoro leży, to nie pracuje).
Lipschutz stosował rygorystyczne proporcje zysku do ryzyka. To pozwalało mu na zachowanie zyskowności choćby przy stosunkowo niskiej trafności przewidywań. Jego system zakładał, iż trader nie musi mieć racji w 50% przypadków, aby zarabiać pieniądze. Kluczem jest maksymalizacja zysków z udanych transakcji i agresywne cięcie strat. Tylko takie podejście pozwala przetrwać nieuchronne serie strat, które spotykają każdego tradera.
Kolejną zasadą stosowaną przez Lipschutza było „skalowanie” (scaling). Wzbraniał się on przed otwieraniem dużych pozycji. Budował pozycję stopniowo, i dokładał kapitał wtedy, gdy rynek potwierdzał jego tezę. jeżeli rynek szedł przeciwko niemu od początku otwarcia pozycji, ciął stratę.
Jednym z kluczowych elementów jego filozofii tradingu było pojęcie „kapitału emocjonalnego”. Lipschutz uważał, iż każdy trader ma ograniczoną odporność psychiczną. Seria strat nie tylko uszczupla konto bankowe, ale przede wszystkim niszczy zdolność tradera do trzeźwej oceny sytuacji. Dlatego w okresach draw-downu całego portfela najważniejszym zadaniem tradera nie jest „odrobienie strat”, ale ochrona pewności siebie poprzez drastyczne zmniejszenie rozmiaru pozycji lub całkowite wycofanie się z rynku na pewien czas.
Jeśli chodzi o kwestie psychologiczne, to Lipschutz zwracał uwagę na fakt, iż jeżeli główną motywacją dla tradera są pieniądze, to niemal na pewno poniesie on porażkę w rynkowej grze. Pieniądze są jedynie punktami, a gra wymaga całkowitego oddania, niemal obsesyjnego skupienia i gotowości do ciągłego uczenia się. Lipschutz uważał, iż najlepsi traderzy mają w sobie „dziecięcą fascynację” rynkiem i potrafią czerpać satysfakcję z samego faktu poprawnego przeprowadzenia analizy, choćby jeżeli wynik finansowy nie jest natychmiastowy ani spektakularny.
Hathersage Capital i życie Sułtana Walut
Po odejściu z Salomon Brothers w 1990 roku, Lipschutz krótko współpracował z innymi instytucjami finansowymi, by w 1995 roku założyć własną firmę Hathersage Capital Management, we współpracy z kolegami z Uniwersytetu Cornella. Hathersage stało się butikowym funduszem specjalizującym się wyłącznie w walutach państw grupy G10. Filozofia jego wciąż aktywnej firmy polega na dostarczaniu alphy poprzez aktywne zarządzanie walutami. Lipschutz argumentuje, iż w świecie silnie skorelowanych rynków akcji i obligacji, waluty stanowią unikalną klasę aktywów, która może oferować dywersyfikację, ponieważ FX jest rynkiem czysto relatywnym – zawsze kupuje się jedną walutę przeciwko drugiej, co eliminuje ogólny bias rynkowy.
Bill Lipschutz nie jest traderem tylko w godzinach pracy. On żyje rynkiem. Jego apartament w nowojorskiej dzielnicy NoHo, zaprojektowany z architektoniczną dbałością o detale, był choćby częścią wystawy w MoMA w 1999 roku. Jest on naszpikowany technologią pozwalającą na ciągły monitoring globalnych przepływów kapitału. Lipschutz jest znany z tego, iż budzi się wielokrotnie w ciągu nocy, by sprawdzić notowania w Tokio czy Londynie, co uważa za niezbędny element bycia „blisko rynku”. Szaleństwo? Być może.
„Byłem pierwszą osobą w Salomon Brothers, która miała w domu terminal Telerate. Znajomi nie mogli w to uwierzyć. Chcesz mieć ekran w domu? Oszalałeś? Nigdy się nie wyłączasz? – pytali. Patrzyłem na nich i mówiłem: Rynek walutowy działa dwadzieścia cztery godziny na dobę. On nie idzie spać, kiedy wychodzicie o 17:00. Ten rynek istnieje całą noc i on się rusza!” – przyznawał w „The New Market Wizards”.
Sułtan Walut prowadzi dość specyficzny tryb życia i pomaga mu w tym jego żona, Lynnelle Jones. Poznali się jeszcze na Uniwersytecie Cornella, ona pracowała tam jako asystentka słynnego ekonomisty Henry’ego Kaufmana. Lynnelle pełni funkcję dyrektora ds. usług dla klientów i rozwoju nowych produktów w firmie Lipschutza. Warto to zauważyć, iż wszyscy najwięksi inwestorzy i traderzy prowadzą bardzo spokojne życie prywatne, co stanowi kontrast do ich pracy.
Bill Lipschutz pozostaje ikoną tradingu na forex. Udowodnił bowiem, iż rynek walutowy jest idealną areną dla tych, którzy łączą intelektualną ciekawość z bezwzględną dyscypliną.

2 godzin temu



