Szwajcarska Bazylea jest jednym z kilku ugruntowanych centrów biotechnologicznych w Europie, które przez dekady rozwijały się dzięki korporacjom farmaceutycznym, rynkom kapitałowym i sieciom klinicznym. Z kolei znaczenie Polski dla tego sektora przez długi czas było marginalne. Dziś Warszawa ma szansę to zmienić – ale nie kopiując bazylejski model. Szansa leży w niszach strukturalnie niedostępnych dla drogich, ustabilizowanych ekosystemów Europy Zachodniej.
Dysproporcja między Szwajcarią a Polską w sektorze biotechnologii jest faktem. W samym klastrze bazylejskim operuje ponad 800 firm zatrudniających blisko 35 tys. specjalistów z tej branży. Przemysł biotechnologiczny pozyskał w Szwajcarii w 2024 r. 2,5 mld franków finansowania, a przychody w tym sektorze osiągnęły ponad 7 mld franków – zgodnie z raportem Swiss Biotech Report 2025 przygotowanym we współpracy z EY. Z kolei w całym ekosystemie startupowym nad Wisłą jest tylko 500 mln euro, a biotechnologia stanowi ułamek tej kwoty. Jednak Polska ma przewagę w efektywności kosztowej, solidne podstawy naukowe oraz planuje przeznaczyć znaczne środki na obronność, co mogłoby zwiększyć polską suwerenność technologiczną – w tym również biotechnologiczną. Czy to wystarczy, by zbudować nowe europejskie centrum tej branży?
Przewaga kosztowa z zapleczem akademickim
Koszty specjalistów biotechnologicznych i bioinformatyków w Warszawie są trzy do czterech razy niższe niż w Bazylei czy Zurychu, przy porównywalnym poziomie wykształcenia matematyczno-przyrodniczego. To nie anomalia, a przewaga strukturalna wynikająca z polskiego systemu edukacji i różnic w poziomie życia między Europą Środkowo-Wschodnią a Zachodnią.
Źródłem tego atutu są uznane wydziały genomiki i inżynierii medycznej uczelni w Warszawie, a poza stolicą – Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ, Centrum Genomiki Medycznej OMICRON i Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. Wywodząca się z UW Warsaw Genomics otrzymała tytuł najlepszego startupu biotech od Central European Startup Awards za nowatorską metodę oceny ryzyka raka piersi opartą na sekwencjonowaniu genomowym nowej generacji.
Problem leży nie w jakości badań, ale w ich komercjalizacji. Prędkość przekładania wyników pracy polskich naukowców na produkty rynkowe od lat jest mniejsza niż w Szwajcarii czy Izraelu. Co więcej, w klastrze bazylejskim zachodzi największa koncentracja specjalistów nauk przyrodniczych w Europie, a w Zurychu ma swoje siedziby wiele międzynarodowych koncernów branży biotech.
Aby Polska mogła konkurować, potrzebne są dwa działania: budowa sprawniejszych mechanizmów transferu technologii między uczelniami a biznesem oraz celowe przyciąganie zagranicznych firm biotechnologicznych, tak by otwierały własne centra badań i korzystały z lokalnej bazy akademickiej.
Asymetria, która może być przewagą
W szwajcarskim ekosystemie biotech kapitał instytucjonalny, korporacyjny i venture capital (VC) tworzą zamknięte obiegi finansowe z wyraźnymi ścieżkami wyjścia przez IPO lub przejęcia. Produkty chemiczne, farmaceutyczne i z zakresu nauk przyrodniczych odpowiadają za 52% szwajcarskiego eksportu, a spółki prywatne regularnie otrzymują wysokie finansowanie – 833 mln franków w 2024 r.
Polski rynek kapitałowy pozostaje zbyt płytki i zbyt rozdrobniony dla spółek biotechnologicznych na późnym etapie rozwoju. Dominującą formą wyjścia pozostaje sprzedaż inwestorowi strategicznemu, co strukturalnie wydłuża horyzont zwrotu i ogranicza apetyt globalnych funduszy. Polska dysponuje jednocześnie zróżnicowaną strukturą finansowania – granty unijne, program FENG, PFR Ventures, rosnące fundusze VC – która może dać zalążek długotrwałego, stabilnego rozwoju.
Ekosystem jest niedojrzały, ale pozostaje w ruchu. Wolumen transakcji VC wzrósł o 155% rok do roku w pierwszym kwartale 2025 r., a dziewięć funduszy planuje ok. 150 inwestycji na wczesnym etapie w ramach FENG. W tym kontekście polska strategia powinna polegać na koncentracji kapitału w niszach z korzystniejszym stosunkiem ryzyka oraz czasu do zwrotu.
Trzy realistyczne nisze dla Polski
Infrastruktura ekosystemu biotechnologicznego wokół Bazylei to wynik trzydziestu lat celowego działania. Polska nie może skopiować 800 firm, 1000 grup badawczych i transgranicznego klastra obejmującego trzy kraje – Szwajcarię, Francję i Niemcy. Warto więc precyzyjnie zdefiniować, gdzie można szukać przewag w oparciu o polski system kapitału i bazę kosztową.
Pierwszą niszą jest genomika AI i bioinformatyka. Polska ma ponad 60 zweryfikowanych firm zajmujących się sekwencjonowaniem genomowym, silne tradycje matematyczne i komputerowe oraz wyraźną przewagę kosztową w zatrudnianiu bioinformatyków. Genegoggle – wspierana przez Illumina Accelerator – stosuje modele AI do analizy danych genomicznych i epigenetycznych. Z kolei Ardigen pozycjonuje się jako wiodąca firma zajmująca się badaniami kontraktowymi z użyciem AI dla sektora farmaceutycznego i biotech. To nisza, w której Polska może dziś budować pozycję bez potrzeby wyprzedzania Zachodu w badaniach klinicznych.
Drugim obszarem są usługi badań klinicznych dla rynku europejskiego. Polska dysponuje 38-milionową populacją funkcjonującą w jednolitych europejskich ramach regulacyjnych. To jedno z większych i bardziej homogenicznych środowisk klinicznych na kontynencie. Przy rosnącej globalnej presji na koszty badań klinicznych Polska może przyciągać sponsorów z Europy Zachodniej i USA szukających efektywnych kosztowo lokalizacji bez kompromisu w zakresie standardów.
Trzecią niszą jest konwergencja obronna i medyczna. Wzrost budżetu obronnego do 4,8% PKB w 2026 r., rosnący budżet ochrony zdrowia (247,8 mld złotych) oraz jednoczesny wzrost zapotrzebowania na opiekę zdrowotną tworzą popyt rządowy na technologie podwójnego zastosowania – medycynę regeneracyjną, zaawansowaną diagnostykę polową, biosensory. To popyt, którego Bazylea nie generuje i nie jest w stanie w pełni obsłużyć. Polskie firmy biotechnologiczne, które będą skutecznie pozycjonować swoje produkty na przecięciu tych dwóch strumieni finansowania, zyskają dostęp do zamówień publicznych jako dodatkowej ścieżki komercjalizacji.
Uzupełnienie europejskiego systemu biotech
Kiedy Polska może zdobyć znaczący udział w europejskim sektorze biotechnologii? W Bazylei zajęło to trzydzieści lat. Model izraelski – bliższy polskiej skali – wymagał jednego globalnego sukcesu, który umieścił kraj na radarze wyspecjalizowanych inwestorów.
Polska bioinformatyka oraz genomika AI trzymają globalne standardy – i to z przewagą kosztową. W krótszym horyzoncie możemy rozwijać usługi kliniczne, natomiast konwergencja obronno-medyczna jest unikalną okazją strukturalną, której żaden zachodnioeuropejski ekosystem nie posiada w tym samym wymiarze.
Istniejące luki – takie jak brak płynnych wyjść przez giełdę, wyspecjalizowanego kapitału i dużego sukcesu budującego narrację dla globalnych inwestorów – nie są twardymi barierami. Nie trzeba też wypełniać ich jednocześnie. Potrzeba jednak konkretnych, szybkich działań, aby konkurować z ugruntowanymi graczami.
Autor: Piotr Baszak, Freedom24

1 godzina temu








