Bitcoin funduje nam powtórkę z rozrywki. Czy 69 000 USD to nowy dołek?

2 dni temu
Zdjęcie: Bitcoin funduje nam powtórkę z rozrywki. Czy 69 000 USD to nowy dołek?


Stało się. Bitcoin znów tańczy na krawędzi, a inwestorzy nerwowo odświeżają wykresy. Po miesiącach pompowania balonika i radosnych wzrostów, rynek dostał solidnego prztyczka w nos. Cena zanurkowała w okolice 69 000 USD, co oznacza jedno – praktycznie cała nadwyżka wypracowana po przebiciu legendarnego szczytu z 2021 roku właśnie wyparowała.

Niedźwiedzie rozgościły się na dobre

Gdzie podział się ten cały optymizm? Jeszcze kilka miesięcy temu wszyscy widzieliśmy BTC na księżycu, a dziś nastroje przypominają raczej stypę. Na wykresie widać wyraźnie, iż to „niedźwiedzie” rozdają teraz karty. Co gorsza, cena kręci się wokół poziomu, który przez lata był dla nas niezdobytą twierdzą i symbolem hossy sprzed kilku lat.

Dlaczego tak się dzieje? Można mądrze prawić o „niepewności makroekonomicznej”, ale powiedzmy sobie wprost: grube ryby zaczęły po prostu kasować zyski, a reszta spanikowała. Marzenia o sześciocyfrowych kwotach musiały ustąpić brutalnemu zderzeniu z ziemią. jeżeli trwale przebijemy te nieszczęsne 69 tysięcy w dół, cała ta piękna wizja dalszych wzrostów może rozsypać się jak domek z kart. Przynajmniej w krótkim terminie.

źródło: Glassnode

Test dla ludzi o mocnych nerwach

Krypto nie byłoby sobą bez tej morderczej zmienności. Tym razem jednak uderzyła ona ze zdwojoną siłą, zmiatając z planszy tych, którzy grali na dalsze wzrosty. Spójrzmy prawdzie w oczy: powrót do punktu wyjścia z 2021 roku to nie tylko suchy fakt techniczny. To przede wszystkim gigantyczny test cierpliwości. Zwłaszcza dla tych, którzy wskoczyli do pociągu w ostatniej chwili, gnani owczym pędem i euforią.

źródło: The Block

Dane z sieci pokazują jasno – wyprzedają głównie ci, którzy mają „słabe ręce” i spanikowali przy pierwszych czerwonych świeczkach. Z drugiej strony, fascynujące jest to, iż poziom, który lata temu był absolutnym szczytem naszych marzeń, dziś traktujemy jako bazę, której trzeba bronić za wszelką cenę.

Co nas czeka?

Cóż, nikt nie mówił, iż droga do bogactwa będzie usłana różami. Choć czerwone cyfry na koncie bolą, pamiętajmy, iż ten rynek nie raz i nie dwa lizał rany po takich spadkach, by później wrócić z jeszcze większą siłą. Pytanie tylko, czy dawny szczyt zadziała teraz jak trampolina, od której się odbijemy, czy stanie się sufitem, o który będziemy walić głową przez najbliższe miesiące.

Najbliższe dni pokażą, czy instytucjonalni gracze wejdą do gry, by podkupić tanie bitcoiny, czy pozwolą niedźwiedziom na dalszą demolkę. Jedno jest pewne: powrót do okolic 69 000 USD to brutalne przypomnienie, iż w świecie krypto droga na szczyt nigdy nie jest linią prostą. To raczej wyboista ścieżka pełna pułapek.

Idź do oryginalnego materiału