Bitcoin pod ścianą, ale z widokiem na odbicie. Czy rynek znów nas zaskoczy?

3 dni temu
Zdjęcie: Bitcoin pod ścianą, ale z widokiem na odbicie. Czy rynek znów nas zaskoczy?


Na powierzchni niby spokój, ale pod spodem aż huczy. Mam wrażenie, iż rynki finansowe dotarły właśnie do ściany i w najbliższych dniach ktoś tu powie „sprawdzam”. I to szybciej, niż większość niedzielnych inwestorów zdąży dopić poranną kawę. jeżeli spojrzymy na to, co dzieje się z amerykańskim rynkiem pracy i jak mocno Bitcoin został ostatnio przeczołgany, widać gołym okiem: nadchodzi czas na konkretne odreagowanie.

Wszyscy gapią się w dane z USA. Czy słusznie?

Najbliższy tydzień to będzie prawdziwy rollercoaster z danymi makro. Szczerze? Analitycy dostają już wypieków na samą myśl o piątkowym raporcie o bezrobociu. Rynek obstawia, iż będzie stabilnie (jakieś 70 tysięcy nowych etatów), co dla krypto może być idealnym zapalnikiem.

Paradoks goni paradoks: mocna gospodarka wcale nie musi nas teraz straszyć. Choć solidne dane teoretycznie oddalają cięcia stóp, mam wrażenie, iż gracze już dawno pogodzili się z losem. Wszyscy wiedzą, iż realne poluzowanie pasa nastąpi dopiero po zmianie warty w Fed, czyli gdzieś w okolicach czerwca. Pytanie brzmi: czy pozytywne zaskoczenie w danych wystarczy, by odpalić rakietę? jeżeli odczyty będą fatalne, strach przed tym, iż bank centralny „zaspał”, może nas brutalnie sprowadzić na ziemię.

Złoto złapało zadyszkę, a Bitcoin idzie na swoje

Ostatnie dni to był niezły dzwon dla fanów metali szlachetnych. Złoto i srebro, które jeszcze przed chwilą biły rekord za rekordem, nagle dostały zadyszki. Nominacja Kevina Warsha na szefa Fed przez Trumpa zadziałała jak kubeł zimnej wody – dolar się pręży, rentowności obligacji skoczyły, a inwestorzy na chwilę uciekli do bezpiecznych przystani.

Co w tym wszystkim najciekawsze? Bitcoin przestał papugować złoto. Jeszcze rok temu szli ramię w ramię, jak starzy kumple, a teraz? Drogi się rozeszły. choćby jeżeli banki centralne przez cały czas skupują złoto jak szalone, dla krypto nie ma to już takiego znaczenia. Bitcoin żyje własnym życiem, karmiąc się płynnością i nastrojami, które trudno zamknąć w sztywnych ramach.

Wyczyszczony lewar i szansa na „psikusa” dla niedźwiedzi

Spadek o 16% w kilka dni? Brzmi groźnie, ale kiedy zajrzy się „pod maskę” (czyli w dane on-chain), obraz wygląda zupełnie inaczej. Rynek jest po prostu dramatycznie wyprzedany. Wskaźnik Fear & Greed krzyczy o „ekstremalnym strachu”, a z systemu wyleciało kilkanaście miliardów dolarów nadmiarowego lewarowania. To dobra wiadomość – kurz opadł, a spekulacyjny brud został wymieciony.

Dla mnie najciekawszym sygnałem są ujemne stawki finansowania. Skoro wszyscy tak pewnie obstawiają dalsze spadki, to aż prosi się o klasyczny short squeeze. Wystarczy iskra, żeby wyrzucić cenę w górę i zmusić niedźwiedzie do ucieczki. Statystyka też trzyma naszą stronę – historycznie, po takim RSI, jaki mamy teraz, Bitcoin rósł średnio o prawie 7% w tydzień.

Jeśli plan wypali, Bitcoin może teraz celować w okolice 83 000 – 84 000 USD. Ale bądźmy realistami – jeżeli spadniemy poniżej 74 000 USD, cały ten optymistyczny scenariusz możemy włożyć między bajki i szykować się na dłuższą zimę.

Artykuł nie stanowi porady inwestycyjnej.

Idź do oryginalnego materiału