Rynek kryptowalut wchodzi w drugi kwartał 2026 roku mocno poturbowany. Bitcoin stracił od stycznia niemal jedną czwartą wartości – to najsłabsze otwarcie roku od 2018 r. Kurs przetestował w czwartek okolice 66 tys. dolarów, ale część ekspertów uważa, iż dno jest już blisko. Cel na kwiecień? Okrągłe 72 tys. dolarów.
Bitcoin notowany jest aktualnie na poziomie ok. 66 300 dolarów – w pobliżu dwutygodniowego minimum. Jeszcze dzień wcześniej kurs sięgał 68 500 dolarów, podsycany krótkotrwałą nadzieją na dyplomatyczny przełom w konflikcie bliskowschodnim. Ten optymizm wyparował w ciągu kilku godzin po nocnym orędziu prezydenta Donalda Trumpa do narodu, w którym padły słowa o dalszej eskalacji działań wobec Iranu.
Rynki zareagowały natychmiast. Ropa Brent poszybowała o blisko 8 proc. powyżej 108 dolarów za baryłkę, kontrakty na S&P 500 osunęły się o 1,4 proc., a aktywa ryzykowne – z kryptowalutami na czele – znalazły się pod silną presją sprzedających. Na rynku derywatów w ciągu doby zlikwidowano pozycje długie na niemal 300 mln dolarów. Pozycje krótkie? Zaledwie 50 mln. Ta dysproporcja wiele mówi o tym, jak mocno rynek był wcześniej nastawiony na wzrosty – i jak boleśnie został zaskoczony.
Najgorszy pierwszy kwartał od czasów bessy 2018 roku
Skala przeceny robi wrażenie. Według danych CoinDesk i The Block Bitcoin stracił w pierwszym kwartale 23,8 proc. – to najgorszy wynik za pierwsze trzy miesiące roku od 2018 r., gdy rynek przeżywał kulminację cyklu bessy po krachach z początku tamtego roku. Warto przypomnieć, iż historyczny szczyt – blisko 126 tys. dolarów – Bitcoin osiągnął zaledwie pół roku temu, w październiku 2025 r. Od tamtej pory wartość największej kryptowaluty świata skurczyła się niemal o połowę.
Nie lepiej wygląda sytuacja na rynku altcoinów. Ethereum zamknęło kwartał z 30-procentową stratą i w czwartek rano balansowało na kluczowym wsparciu w okolicach 2060 dolarów. Solana utrzymuje się tuż powyżej 80 dolarów – daleko od poziomów, przy których jeszcze niedawno cieszyli się posiadacze tego tokena.
Fundusze ETF pod presją – inwestorzy się wycofują
Problem nie ogranicza się do rynku spot. Amerykańskie fundusze ETF na Bitcoina zakończyły pierwszy kwartał z łącznym odpływem netto na poziomie ok. 500 mln dolarów. Co prawda marzec przyniósł chwilę oddechu – wpływy sięgnęły 1,32 mld dolarów, co był pierwszy dodatni miesiąc od października ubiegłego roku – ale wejście w drugi kwartał okazało się bolesne.
Jak wynika z danych Farside Investors, 1 kwietnia inwestorzy wycofali z funduszy BTC aż 173,7 mln dolarów. Główny ciężar umorzeń poniósł iShares Bitcoin Trust (IBIT) od BlackRocka – odpływy na poziomie 86,5 mln dolarów – oraz Fidelity Wise Origin Bitcoin Fund, z którego uciekło 78,6 mln dolarów. Fundusze ETF na Ethereum radziły sobie jeszcze gorzej: kwartalne odpływy netto wyniosły 769 mln dolarów, co czyni je najgorszym kwartałem w ich krótkiej historii.
Na tym tle intrygująco zachowuje się niskokosztowy Grayscale Bitcoin Mini Trust. Mimo ogólnej wyprzedaży przyciągnął on ponad 10 mln dolarów świeżego kapitału. Fundusz pobiera opłatę za zarządzanie na poziomie zaledwie 0,15 proc. rocznie – to najniższa stawka na rynku. Tyle iż być może nie na długo.
Morgan Stanley chce wywrócić rynek do góry nogami
Na ostatnim etapie zatwierdzania przez SEC znajduje się bowiem fundusz MSBT od Morgan Stanley z opłatą 0,14 proc. – najniższą w całej branży. Analitycy Bloomberga prognozują jego start jeszcze w kwietniu, co uczyniłoby go pierwszym ETF-em na Bitcoina uruchomionym przez duży bank z Wall Street. W tym samym czasie Morgan Stanley przygotowuje się do uruchomienia detalicznego handlu kryptowalutami przez platformę E*Trade – rozpoczynając od Bitcoina. To sygnał, iż instytucjonalni gracze nie zamierzają rezygnować z krypto, choćby w tak trudnym otoczeniu rynkowym.
Dlaczego analitycy mimo wszystko mówią o odbiciu?
Mimo ponurego tła makroekonomicznego część ekspertów spodziewa się wzrostów. Według analizy platformy MEXC opublikowanej 31 marca, prawdopodobieństwo dotarcia Bitcoina do 72 tys. dolarów w ciągu najbliższego miesiąca wynosi 65 proc. – pod warunkiem utrzymania wsparcia na 65 tys. dolarów. Inni wskazują na docelowy przedział 69 500-72 200 dolarów.
Za scenariuszem wzrostowym przemawiają wskaźniki techniczne: oscylator stochastyczny daje sygnały zbliżone do dna krótkoterminowego, RSI pozostaje w strefie neutralnej (44,77), a pozycja w Bollinger Bands sugeruje, iż kurs jest znacznie bliżej dolnego ograniczenia niż górnego – co historycznie otwierało przestrzeń do odbicia.
Jest też argument natury fundamentalnej. Od kilku tygodni trwa systematyczny odpływ Bitcoina z giełd scentralizowanych do portfeli prywatnych. To wzorzec, który od lat kojarzy się z akumulacją przez długoterminowych inwestorów, a nie z masową wyprzedażą. Mówiąc wprost – duzi gracze nie uciekają z rynku. Raczej się przegrupowują i szukają tańszych punktów wejścia.
Stagflacja, największy wróg kryptowalut
Są jednak czynniki, które mogą zablokować scenariusz wzrostowy. Najpoważniejszym jest szok naftowy i jego konsekwencje inflacyjne. Bank of America prognozuje wzrost wskaźnika PCE blisko 4 proc. w drugim kwartale, a sam przewodniczący Fed Jerome Powell otwarcie przyznał, iż klasyczne narzędzia polityki pieniężnej mogą być nieskuteczne wobec inflacji wywołanej szokiem podażowym.
Utrzymanie stóp procentowych na poziomie 3,5-3,75 proc. przy rosnącej inflacji to podręcznikowy scenariusz stagflacyjny – historycznie jeden z najgorszych możliwych dla aktywów spekulacyjnych, do których kryptowaluty wciąż są zaliczane przez znaczną część rynku. Dodatkową niewiadomą pozostaje piątkowy raport NFP za marzec. Choć giełdy będą zamknięte z okazji Wielkiego Piątku, dane zostaną opublikowane – a konsensus rynkowy zakłada skromny przyrost zaledwie 50-60 tys. etatów, po lutowej utracie aż 92 tys. miejsc pracy. Rozczarowanie rynku pracy może pogłębić awersję do ryzyka.
SEC zmienia ton – jedyny jasny punkt na horyzoncie
Paradoksalnie, jednym z jaśniejszych punktów dla rynku krypto jest otoczenie regulacyjne. SEC pod kierownictwem nowego przewodniczącego Paula Atkinsa realizuje strategię „ACT”, zmierzającą do uporządkowania statusu prawnego kryptoaktywów. W marcu Komisja opublikowała przełomową interpretację dotyczącą stosowania prawa papierów wartościowych do aktywów cyfrowych. „New York Times” opisał to jako moment, w którym SEC „z wroga stała się sojusznikiem” branży.
Kwiecień będzie więc miesiącem rozstrzygnięć. Dla Bitcoina 65 tys. dolarów to linia obrony, a 72 tys. – pierwszy poważny cel. Między tymi dwoma poziomami rozegra się początek drugiego kwartału, który zdecyduje, czy kryptowalutowa zima wreszcie ustąpi – czy dopiero na dobre się zacznie.
Źródła: Farside Investors, MEXC, CNBC, Reuters, SEC

2 godzin temu


![Nie zagłuszaj bólu, nie przyspieszaj pocieszenia. Przyjmij ciszę zamiast rzucać się w działanie [Siedem Boleści]](https://static.deon.pl/storage/image/core_files/2026/4/2/42e3644d41a845a0f028a15a6e85e2c1/png/deon/feed/melanie%20picazo%20unsplash.webp)



![Abp Zbigniew Zieliński przewodniczył Mszy Krzyżma [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/04/IMG_4374-1.jpg)

