Trzeci kryptowalutowy fundusz giełdowy giganta z Nowego Jorku łączy ekspozycję na cenę ETH z dochodem ze stakingu. Dla rynku to moment przełomowy – regulowany instrument po raz pierwszy pozwala zarabiać na mechanizmie proof-of-stake wprost z poziomu zwykłego rachunku maklerskiego.
Gdy latem 2024 roku amerykańska Komisja Papierów Wartościowych (SEC) dopuściła do obrotu pierwsze spotowe ETF-y na Ethereum, świadomie wyłączyła z nich staking. Posiadacze ETH, którzy przeszli na fundusze giełdowe, musieli pogodzić się z utratą nagród sieciowych. Wielu po prostu nie przeszło. Teraz BlackRock postanowił ten problem rozwiązać.
Co dokładnie zostało wprowadzone do obrotu?
Na giełdzie Nasdaq pojawiły się jednostki iShares Staked Ethereum Trust ETF, notowane pod symbolem ETHB. To trzeci kryptowalutowy fundusz giełdowy w ofercie BlackRock – po bitcoinowym IBIT i spotowym ethereowym ETHA.
Konstrukcja jest prosta: fundusz kupuje fizyczne tokeny ETH, a następnie od 70 do 95 proc. portfela przeznacza do stakingu za pośrednictwem Coinbase Prime. W zamian sieć Ethereum wypłaca nagrody – w tej chwili ok. 3,1 proc. brutto w skali roku. Po odjęciu prowizji Coinbase (10 proc. od nagród) i opłaty BlackRock (0,25 proc. rocznie) inwestorowi zostaje ok. 1,9-2,2 proc. netto, wypłacane co miesiąc.
Żeby przyciągnąć kapitał na starcie, BlackRock obniżył opłatę do 0,12 proc. przez pierwsze dwanaście miesięcy – ale tylko na pierwszych 2,5 mld dol. w aktywach. To taktyka dobrze znana z wojen cenowych w segmencie klasycznych funduszy indeksowych.
Mocny debiut, choć nie rekordowy
Pierwszy dzień handlu przyniósł obroty przekraczające 15,5 mln dol. i napływy rzędu 43 mln dol. Analityk Bloomberg Intelligence James Seyffart określił ten wynik jako „bardzo solidny”. Według Forbes ETHB wystartował z bazą aktywów na poziomie ok. 100 mln dolarów.
To oczywiście inne liczby niż te, które towarzyszyły debiutowi bitcoinowego IBIT w styczniu 2024 roku. Porównanie jest jednak nieuczciwe – IBIT był wówczas pierwszym spotowym produktem bitcoinowym w historii USA. ETHB wchodzi na rynek, na którym działa już co najmniej kilka funduszy stakingowych, w tym produkty Grayscale.
Grayscale był pierwszy, ale BlackRock ma skalę
Pionierską rolę w amerykańskich stakingowych ETF-ach odegrał Grayscale, który jesienią 2025 roku włączył staking do swoich istniejących funduszy na Ethereum. W styczniu 2026 roku Grayscale Ethereum Trust ETF (ETHE) jako pierwszy kryptowalutowy ETP w USA wypłacił udziałowcom nagrody ze stakingu – po 0,083 dol. na jednostkę.
BlackRock dysponuje jednak czymś, czego Grayscale nie ma: gigantyczną siecią dystrybucji i zaufaniem tradycyjnych instytucji. Jak podaje sam zarządzający, produkty iShares przejęły ok. 95 proc. wszystkich napływów do kryptowalutowych ETP-ów w 2025 roku. Łączna ekspozycja firmy na cyfrowe aktywa – z uwzględnieniem IBIT (ponad 55 mld dol.), ETHA (ok. 6,5 mld dol.), tokenizowanego funduszu BUIDL i rezerw stablecoinowych – przekracza już 60 mld dolarów. Konkurenci w postaci VanEck, Fidelity czy Franklin Templeton na razie oferują wyłącznie klasyczne spotowe ETF-y na Ethereum, bez wbudowanego mechanizmu dochodowego.
Kto na tym skorzysta – i jakie są ryzyka
Jay Jacobs, szef działu akcyjnych ETF-ów w iShares, tłumaczy wprost: ETHB powstał z myślą o inwestorach, dla których staking to nie ciekawostka, ale komponent całkowitej stopy zwrotu. Część instytucji analizuje aktywa przez pryzmat przepływów pieniężnych – nagrody ze stakingu pozwalają traktować Ethereum bardziej jak instrument dochodowy niż czysto spekulacyjny.
Trzeba jednak zachować spokój. Niecałe 2 proc. netto ze stakingu to wciąż mniej niż rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA, która na zamknięciu poniedziałkowej sesji wynosiła ok. 4,23 proc. Do tego dochodzi ryzyko „slashingu” – jeżeli walidator naruszy reguły protokołu, część zamrożonych tokenów może zostać skonfiskowana. Jest wreszcie zmienność samego Ethereum. W poniedziałek 16 marca kurs ETH wzrósł do ok. 2 280 dol., ale jeszcze miesiąc wcześniej oscylował poniżej 2 000 dol. Sam rynek kryptowalutowych ETF-ów notuje w marcu spadek napływów o ok. 73 proc. względem poprzednich miesięcy – nie pomaga niepewność wywołana konfliktem na Bliskim Wschodzie i skokiem cen ropy.
Co to zmienia na rynku
Staking z definicji zamraża tokeny, zmniejszając podaż w obiegu, więc poziom oddziaływania wykracza daleko poza sam produkt. Gdyby ETHB osiągnął skalę porównywalną z ETHA – a więc ok. 6,5 mld dol. – z rynku zniknęłaby zauważalna pula ETH, co mogłoby wpłynąć na wycenę.
Ważniejsze jest jednak pytanie systemowe: jaka część portfela, tradycyjnie zarezerwowana dla obligacji i instrumentów o stałym dochodzie, zacznie w najbliższych latach kierować się w stronę stakingowego „kuponu”? Na razie odpowiedź brzmi: marginalna. Jacobs przyznaje, iż typowa instytucja alokuje w aktywa cyfrowe 1-2 proc. portfela. Ale jeszcze trzy lata temu żadna nie miała takiej opcji w regulowanym produkcie giełdowym.
Dziś BlackRock oferuje trzy narzędzia: bitcoinowy spot, etherowy spot i etherowy ze stakingiem. Wyścig o kryptowalutową „rentę” w opakowanym w ETF formacie dopiero się rozkręca – i reszta branży będzie musiała odpowiedzieć.
Źródła: BlackRock, Forbes, CoinDesk

2 godzin temu

.webp)




