Bliski Wschód kotwicą dla rynkowej siły jena japońskiego

6 godzin temu

Jen japoński pozostaje dzisiaj pod presją sprzedażową pomimo relatywnie jastrzębich sygnałów płynących ze strony japońskich władz monetarnych. Koji Nakamura z Banku Japonii potwierdził w piątek w parlamencie gotowość do kontynuowania cyklu podwyżek stóp procentowych, o ile prognozy gospodarcze banku centralnego się zmaterializują.

Rynki wyceniają już ok. 70% szans na kolejną podwyżkę podczas posiedzenia 27–28 kwietnia, co stanowi istotne wsparcie fundamentalne dla jena. Dodatkowo minister finansów Satsuki Katayama wprost ostrzegła uczestników rynku walutowego przed spekulacyjnymi ruchami, a japoński dyplomata walutowy Atsushi Mimura wydał najostrzejsze jak dotąd ostrzeżenie interwencyjne – i to wszystko w obliczu notowań USD/JPY oscylujących wokół psychologicznego poziomu 160.

Warto zaznaczyć, iż BOJ zakończył dekadę masowego luzowania ilościowego w 2024 roku i podniósł stopę referencyjną do 30-letniego szczytu 0,75% w grudniu ubiegłego roku, co czyni retorykę instytucji jednoznacznie jastrzębią. Mimo to presja geopolityczna okazuje się silniejsza od argumentów fundamentalnych. Jen osłabił się wobec dolara od czasu rozpoczęcia wspólnych ataków USA i Izraela na Iran 28 lutego.

Ryzyko inflacji kosztowej, spowolnienie wzrostu

Japonia – jako gospodarka silnie uzależniona od importu ropy z Bliskiego Wschodu – odczuwa skutki konfliktu szczególnie dotkliwie: nastroje biznesowe w marcu pogorszyły się we wszystkich 10 sektorach objętych badaniem Teikoku Databank po raz pierwszy od września 2023 roku, a PMI dla sektora usług (S&P Global) za marzec spadł do najniższego poziomu od trzech miesięcy przy zaufaniu biznesu na dnie od czasów pandemii. WTI skoczył do 112 USD/bbl, Brent do ponad 109 USD/bbl, co mocno winduje koszty importu energii i komplikuje balansowanie BOJ między ryzykiem inflacji kosztowej a spowolnieniem wzrostu. Popyt na bezpieczne przystanie, w szczególności na dolara, skutecznie neutralizuje jastrzębie komunikaty z Tokio.

Sytuację dodatkowo komplikuje narastający kryzys w strukturach NATO, który staje się kolejnym czynnikiem podbijającym popyt na dolara jako walutę rezerwową. Groźby Trumpa dotyczące wyjścia USA z Sojuszu Północnoatlantyckiego – podyktowane frustracją brakiem wsparcia europejskich sojuszników w kwestii otwarcia Cieśniny Ormuz – pogłębiają podział między Waszyngtonem a Europą, który narastał już wcześniej za sprawą ceł, roszczeń do Grenlandii czy niejednoznacznej postawy wobec Rosji. Analitycy oceniają, iż NATO przeżywa najpoważniejszy kryzys od czasu swojego powstania, co sprzyja dalszemu umocnieniu dolara jako globalnej waluty bezpieczeństwa. W tym otoczeniu choćby realna perspektywa interwencji walutowej Tokio ma ograniczoną siłę odstraszającą, dopóki geopolityczny apetyt na dolara nie ustąpi miejsca bardziej spokojnym nastrojom rynkowym.

Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

Idź do oryginalnego materiału