Bank of America zakłada, iż kurs EUR/USD wzrośnie do 1,15 na koniec 2026 r., a następnie do 1,20 na koniec 2027 r. To scenariusz umiarkowanego osłabienia dolara, a nie gwałtownego rajdu euro. Najnowsze dane inflacyjne i polityka banków centralnych pokazują jednak, iż droga do tych poziomów może być wyboista.
Bank of America obniżył prognozy dla głównej pary walutowej świata. Zgodnie z opublikowanym pod koniec września scenariuszem bank oczekuje kursu EUR/USD na poziomie 1,15 na koniec 2026 r. oraz 1,20 na koniec 2027 r. Wcześniejsza prognoza na przyszły rok wynosiła 1,25. BofA zakładał również poziom 1,12 na koniec trzeciego kwartału.
W piątek przed południem euro kosztowało około 1,125 dolara, wobec referencyjnego kursu EBC na poziomie 1,1208 dzień wcześniej. Oznacza to, iż realizacja celu BofA na koniec roku wymagałaby umocnienia wspólnej waluty jeszcze o około 2,2 proc. Poziom 1,20 oznaczałby wzrost o blisko 6,6 proc. względem obecnych notowań. W skali miesiąca euro pozostaje wyraźnie słabsze.
Prognoza BofA nie odbiega znacząco od rynkowego konsensusu. W przeprowadzonej na początku października ankiecie Reutersa mediana prognoz blisko 70 strategów zakładała kurs EUR/USD na poziomie 1,15 za trzy i sześć miesięcy oraz 1,16 w horyzoncie roku. Jednocześnie aż 80 proc. respondentów oceniło, iż w krótkim terminie dolar ma większą szansę okazać się silniejszy, niż wynikałoby z ich bazowych prognoz.
Fed wciąż daje dolarowi przewagę
Najważniejszym argumentem przemawiającym w tej chwili za dolarem pozostaje polityka pieniężna Stanów Zjednoczonych. We wrześniu Rezerwa Federalna podniosła przedział stopy funduszy federalnych o 25 pkt bazowych, do 3,75-4,00 proc. Z opublikowanego później protokołu FOMC wynika, iż większość uczestników posiedzenia uważała kolejną podwyżkę do końca roku za prawdopodobną.
Dodatkowym problemem dla zwolenników słabszego dolara są dane inflacyjne. Według amerykańskiego Biura Statystyki Pracy ceny konsumpcyjne wzrosły we wrześniu o 3,7 proc. rok do roku, wobec 3,4 proc. w sierpniu. Inflacja bazowa przyspieszyła do 2,6 proc., a w ujęciu miesięcznym CPI wzrósł aż o 0,6 proc. Największą część zwyżki wygenerowały drożejące paliwa.
Rynek pracy wysyła jednak mniej jednoznaczne sygnały. We wrześniu zatrudnienie poza rolnictwem zwiększyło się jedynie o 29 tys., a stopa bezrobocia wyniosła 4,2 proc. – wynika z danych BLS. Fed musi więc ważyć ryzyko utrwalenia inflacji z możliwością nadmiernego schłodzenia gospodarki. Po publikacji CPI prawdopodobieństwo październikowej podwyżki wyraźnie wzrosło, ale rynek przez cały czas nie przesądza jej jako scenariusza bazowego.
EBC także nie może ogłosić zwycięstwa nad inflacją
Sytuacja po europejskiej stronie Atlantyku również daleka jest od komfortowej. Europejski Bank Centralny podniósł we wrześniu stopę depozytową do 2,50 proc., a stopę podstawowych operacji refinansujących do 2,65 proc. EBC prognozuje średnioroczną inflację na poziomie 3,0 proc. w 2026 r., 2,5 proc. w 2027 r. i 2,1 proc. w 2028 r. Jednocześnie bank podwyższył prognozę wzrostu gospodarczego strefy euro do 0,9 proc. w tym roku i 1,4 proc. w przyszłym – wynika z wrześniowego komunikatu EBC.
Opublikowane w piątek ostateczne dane potwierdziły, iż inflacja HICP w strefie euro wzrosła we wrześniu do 3,8 proc., z 3,2 proc. w sierpniu. Energia podrożała o 18,9 proc. rok do roku, natomiast inflacja po wyłączeniu energii, żywności, alkoholu i tytoniu wyniosła 2,5 proc. – podał Eurostat.
To ważne z punktu widzenia rynku walutowego. jeżeli EBC będzie zmuszony dalej podnosić stopy, różnica między oprocentowaniem w USA i strefie euro może się zmniejszać, co sprzyjałoby euro. o ile jednak Fed pozostanie wyraźnie bardziej restrykcyjny, dolar zachowa przewagę wynikającą z wyższych stóp i atrakcyjności amerykańskich aktywów.
Co musiałoby się wydarzyć, by EUR/USD osiągnął 1,20?
Scenariusz BofA zakłada, iż przewaga gospodarcza USA zacznie stopniowo maleć, a wzrost w strefie euro poprawi się m.in. dzięki niemieckiemu impulsowi fiskalnemu i inwestycjom infrastrukturalnym. Jednocześnie amerykańska gospodarka miałaby zwolnić pod wpływem wyższych kosztów finansowania. W takim układzie Fed mógłby zakończyć cykl zacieśniania wcześniej, niż w tej chwili zakłada część rynku.
Największym zagrożeniem pozostają ceny energii i geopolityka. Utrzymywanie się wysokich cen ropy oraz gazu uderza w bilans handlowy strefy euro znacznie mocniej niż w gospodarkę USA, które są dużym producentem surowców. Do tego dochodzą problemy fiskalne Francji, wzrost rentowności europejskich obligacji oraz ryzyko ponownej eskalacji napięć handlowych.
Prognoza 1,15 na koniec roku pozostaje zatem osiągalna, ale nie oznacza jednoznacznej zmiany trendu. To raczej zakład, iż obecna siła dolara stopniowo wygaśnie. Poziom 1,20 na koniec 2027 r. wymagałby już wyraźniejszego przesunięcia: słabszych danych z USA, mniejszej presji inflacyjnej i ograniczenia oczekiwań na kolejne podwyżki Fed. Na razie żaden z tych warunków nie został definitywnie spełniony.

2 godzin temu







