Warszawa, 19.01.2026 (ISBnews) – Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) postawił spółkom Bolt, Tchibo i Zara zarzuty dotyczące tzw. greenwashingu, podał Urząd. UOKiK sprawdza, czy konsumenci dostawali jasną odpowiedź, co dokładnie w ich ofercie jest „eko”, w jakiej skali i na jakich warunkach oraz czy w przekazach tych spółek nie zabrakło kluczowych informacji, przez co konsumenci mogli podejmować decyzje w oparciu o fałszywie „zielony” obraz, podano.
„Badania potwierdzają, iż polscy konsumenci należą do najbardziej ufnych w Unii wobec deklaracji o ekologiczności i statystycznie wierzą im wyraźnie częściej niż przeciętny obywatel UE. Zielone hasła nie mogą być skrótem myślowym ani grą w domysły: jeżeli firma mówi '100%’, 'bezemisyjne’ czy 'do recyklingu’, musi to znaczyć dokładnie to – jasno, z danymi i w skali, którą da się sprawdzić” – powiedział prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie.
Kary mogą wynieść do 10% obrotu za każdą zakwestionowaną praktykę.
Urząd podał, iż w przypadku Bolt zarzuty dotyczą sposobu, w jaki firma komunikuje „bezemisyjność pojazdów” i rodzaj energii, jaką wykorzystuje w oferowanych przez siebie usługach, takich jak przejazdy, dostawy jedzenia, wynajem aut czy mikromobilność.
„Problem zaczyna się, gdy hasło sugeruje standard, który odnosi się tylko do pewnego aspektu prowadzonej działalności lub jednego z etapów w całym cyklu życia pojazdów elektrycznych. Komunikaty o 'bezemisyjności/zeroemisyjności pojazdów’ – np. w ramach 'Projektu zero’ przy zapowiedziach zwiększania liczby pojazdów zeroemisyjnych – mogą budować u konsumenta poczucie, iż usługi grupy Bolt są realizowane głównie pojazdami elektrycznymi albo iż liczba 'bezemisyjnych przejazdów’ jest dominująca. Tymczasem usługi są świadczone przede wszystkim autami spalinowymi, a udział pojazdów elektrycznych jest bardzo ograniczony. Dodatkowo 'bezemisyjne’ może być rozumiane jako zero emisji w ogóle, jeżeli brakuje dopowiedzenia, iż określenie takie dotyczy co najwyżej etapu jazdy, nie zaś emisji w całym cyklu życia pojazdu” – wyjaśnił UOKiK.
Urząd przekazał też, iż w sklepie online oraz aplikacji Tchibo poszczególne produkty wyróżnione są hasłami takimi jak „eko”, „zrównoważone” czy symbolem zielonego listka, jednak brakuje równie czytelnej informacji, co to dokładnie znaczy i jakie kryteria muszą spełnić te produkty.
„Zastrzeżenia budzi też sposób ich kwalifikowania i ustalenie rażąco niskich progów, które to umożliwiają. W serwisie Tchibo konsumenci mogli znaleźć produkty z tym wyróżnieniem, mimo iż w istotnej części wykonane są z materiałów syntetycznych, takich jak poliester, poliamid, poliakryl, które co do zasady powstają z surowców kopalnych” – podano.
„Osobny wątek dotyczy kapsułek Cafissimo i komunikacji dotyczącej ich recyklingu. W przekazach marketingowych Tchibo podkreśla, iż kapsułki są 'zdatne do recyklingu’, 'wytwarzane wyłącznie z materiałów podlegających recyklingowi’ oraz iż po wyrzuceniu do żółtego pojemnika lub worka na odpady z metalu i tworzyw sztucznych 'powracają do obiegu materiałowego’. Taki przekaz może prowadzić konsumenta do wniosku, iż proces ten ma charakter powszechny i bezwarunkowy. Ograniczenie deklaracji jest wskazane wyłącznie w formie dopisku na opakowaniu produktu, iż dotyczy ona tylko Niemiec i Austrii i jest podana w języku angielskim i niemieckim, przez co polscy konsumenci kupujący online nie mieli pełnej informacji. Ważne w tej sprawie są też warunki recyklingu w Polsce. W praktyce nieopróżnione kapsułki często nie są przetwarzane, więc komunikat o ich 'powrocie do obiegu materiałowego’ może być mylący” – wyjaśniono.
UOKiK postawił też zarzuty spółce Zara.
„’Join life’ to nazwa sekcji i komunikacji Zary w serwisie i aplikacji, w której spółka opisuje swoje działania i cele związane ze środowiskiem oraz 'zrównoważonym’ podejściem. W jej ramach oraz na kartach produktów pojawiały się ogólne 'zielone’ hasła i zapewnienia między innymi o energii z OZE, 'zero waste’, 'zerowej emisji netto’, realizacji 'Celów zrównoważonego rozwoju ONZ’ czy programach mających gwarantować spełnianie norm. Deklaracje te nie były jednak opatrzone jasną informacją o ich zakresie, skali i ograniczeniach” – wskazał Urząd.
„Równolegle w serwisie pojawiały się deklaracje takie jak: '100% energii z OZE w naszych instalacjach’, czyli w sklepach i biurach, 'Zero waste’, 'Zerowa emisja netto’. Hasła te są podane ogólnie, bez wskazania zakresu i skali działań, przez co konsumenci mogą odczytać je jako opis całości działań lub efektów firmy, podczas gdy ich znaczenie jest bardzo ograniczone. W przypadku kart produktów i oznaczeń certyfikatów konsumenci mogą zobaczyć procentowy udział surowca i skrót certyfikatu, co łatwo odczytać jako wskazanie, iż niemal cały produkt spełnia określony standard. Tymczasem realny udział certyfikowanego surowca może być różny. Wątpliwości dotyczą pominięcia kluczowych informacji: ile faktycznie certyfikowanego surowca jest w materiale, jaki jest udział recyklingu, co dokładnie oznacza wskazywany certyfikat i co realnie gwarantuje. W efekcie wnioski konsumentów co do skali 'zrównoważenia’ produktu lub wpływu zakupu na cele środowiskowe mogą być błędne” – przekazano.
(ISBnews)

16 godzin temu



