Jeszcze niedawno były jednym z najbardziej oczywistych produktów w koszyku zakupowym. Dziś w coraz większej liczbie dużych sklepów… po prostu ich nie ma. Klienci wielkich sieci handlowych zaczynają trafiać na puste półki w dziale jaj. Na razie problem dotyczy wybranych lokalizacji, ale – jak ostrzega branża drobiarska – sytuacja może gwałtownie się pogorszyć.
Brakuje jaj w sklepach! Branża ostrzega: będzie jeszcze gorzejZa brakami stoją dwa czynniki, które nałożyły się na siebie w najgorszym możliwym momencie: grypa ptaków oraz gwałtowne wycofanie jaj klatkowych z oferty dużych sieci handlowych.
Grypa ptaków uderza w produkcję
Wirus grypy ptaków w ostatnich miesiącach zaatakował największych producentów jaj w Polsce. Skala strat jest ogromna.
Jak szacuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP), w ciągu zaledwie sześciu tygodni pogłowie kur nieśnych spadło o co najmniej 5 milionów sztuk, czyli blisko 10 proc. krajowego potencjału produkcyjnego.
Co szczególnie istotne, większość likwidowanych stad stanowiły kury utrzymywane w systemach alternatywnych – dokładnie tych, których jaj dziś oczekują sieci handlowe i konsumenci.
– Wirus dobrze znosi ujemne temperatury. Obecne warunki pogodowe są dla niego sprzyjające, dlatego nie należy spodziewać się szybkiej poprawy sytuacji epizootycznej – ostrzega Katarzyna Gawrońska, prezeska KIPDiP.
Rynek bez planu B
Problem w tym, iż w Polsce około 68 proc. produkcji jaj wciąż pochodzi z chowu klatkowego. Tymczasem wielkie sieci handlowe niemal jednocześnie zrezygnowały z ich sprzedaży, stawiając wyłącznie na jaja alternatywne.
Efekt? Klasyczny kryzys podaży.
– Wszyscy detaliści sprzedają dziś tylko jaja alternatywne. Tych jaj po prostu nie ma wystarczająco dużo. Zarządzający sieciami nie odrobili lekcji z zarządzania ryzykiem – mówi Katarzyna Gawrońska.
Drożeją jedne, tanieją drugie
Sytuacja na rynku hurtowym staje się coraz bardziej paradoksalna.
Z jednej strony ceny jaj alternatywnych gwałtownie rosną, bo ich brakuje.
Z drugiej – ceny jaj klatkowych spadają, bo nie mają gdzie trafić.
– Najprostszym rozwiązaniem byłoby czasowe dopuszczenie do sprzedaży jaj klatkowych tam, gdzie dziś ich nie ma. To przywróciłoby dostępność i obniżyło ceny dla konsumentów – postuluje prezeska KIPDiP.
Import zamiast polskich jaj?
Branża obawia się jednak, iż sieci handlowe wybiorą inną drogę – import jaj z zagranicy. Na rynku pojawiają się już oferty z Ukrainy, Turcji, a choćby Brazylii.
– Obawiamy się, iż handel detaliczny sięgnie po jaja gorszej jakości, zamiast skorzystać z krajowej nadwyżki jaj klatkowych – alarmuje Gawrońska.
– Możemy dojść do absurdu: w kraju produkującym ogromne ilości jaj klienci będą mieli niedobory lub kupować jaja z państw o znacznie niższych standardach sanitarnych niż w UE.
Polska jajeczna potęga… z pustymi półkami?
Polska jest piątym największym producentem jaj w Unii Europejskiej i jednym z czołowych eksporterów na świecie. Struktura produkcji jest jednak jednoznaczna:
67,7 proc. – jaja klatkowe
23,8 proc. – jaja ściółkowe
7,1 proc. – wolny wybieg
1,4 proc. – jaja ekologiczne
Masowe wycofywanie jaj klatkowych ze sklepów to efekt presji organizacji prozwierzęcych i skutecznych kampanii marketingowych. Problem w tym, iż rynek nie zdążył się do tego przygotować, a grypa ptaków tylko obnażyła słabość całego systemu.
Bioasekuracja nie wystarcza
Grypa ptaków pozostaje jednym z największych zagrożeń dla światowego drobiarstwa. Od lat jest obecna niemal na całym świecie, a jedyną skuteczną metodą walki pozostaje bioasekuracja i – w przypadku zakażeń – likwidacja stad.
Efekt uboczny? Mniej kur, mniej jaj, wyższe ceny i puste półki.

1 godzina temu







![Magda Linette - Ann Li. Australian Open. Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000M7Z1Q6KD4KGLN-C321.webp)





