Twórcy nowoczesnych technologii są w stanie doprowadzić swoje rozwiązania do etapu badań lub prototypów, ale często nie znajdują finansowania na dalszy rozwój i wdrożenie. Część z nich szuka inwestorów za granicą. W efekcie technologie opracowane przez polskich naukowców i przedsiębiorców rozwijane są później pod szyldem zagranicznych firm.
Podczas konferencji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju poświęconej uruchomieniu programu POLNORIS zapytaliśmy prof. dr hab. inż. Marię Mrówczyńską, wiceministrę nauki i szkolnictwa wyższego, co należy zrobić, aby odwrócić ten trend.
Jolanta Czudak: Do naszej redakcji coraz częściej zgłaszają się przedsiębiorcy i naukowcy, którzy mają wartościowe projekty badawczo-rozwojowe, ale nie są w stanie zdobyć środków na ich dalszy rozwój. choćby jeżeli otrzymują finansowanie na wcześniejszym etapie, później brakuje instrumentów pozwalających przejść do wdrożenia. W konsekwencji szukają inwestorów poza Polską, a technologie rozwijane są już pod markami zagranicznych firm. Co zrobić, aby zatrzymać ten proces?
Prof. Maria Mrówczyńska: To rzeczywiście jest problemem. Brakuje nam ścieżki dla naukowców, ale również dla przedsiębiorstw prowadzących działalność badawczo-rozwojową, która prowadziłaby projekt od pomysłu do wdrożenia na kolejnych poziomach gotowości technologicznej. Badania podstawowe finansuje Narodowe Centrum Nauki, projekty wdrożeniowe – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, natomiast pomiędzy tymi etapami wciąż istnieje luka. Między innymi dlatego uruchamiamy program POLNORIS z budżetem 70 mln euro, który ma wspierać projekty znajdujące się na etapie przechodzenia od dobrego pomysłu do praktycznego wykorzystania, żeby efektem końcowym było jego wdrożenie.
J.C: Jolanta Czudak: Ten nowy instrument ma wspierać współpracę międzynarodową z partnerami z Norwegii, Islandii i Liechtensteinu w ramach programu POLNORIS.
Prof. M.M Nie tylko, również ułatwiać naukowcom zdobywanie doświadczeń potrzebnych do udziału w dużych europejskich programach badawczych oraz wzmacniać potencjał komercjalizacji polskich technologii. Szczególne znaczenie programu ma także wspieranie młodych naukowców oraz budowanie trwałych partnerstw nauki z biznesem.
J.C: To z pewnością będzie bardzo pomocne, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu. Czy ministerstwo pracuje nad rozwiązaniami, które ułatwią naukowcom i przedsiębiorcom przejście całej drogi – od laboratorium do rynku?
Prof. M.M: Tak. Wspólnie z Ministerstwem Rozwoju oraz Ministerstwem Finansów analizujemy cały system wsparcia i szukamy sposobów lepszego powiązania instrumentów oferowanych przez NCN, NCBR, PARP i inne instytucje. Chcemy zdiagnozować miejsca, w których powstają luki finansowania, aby projekty mogły płynnie przechodzić na kolejne etapy rozwoju. Powstały również rekomendacje zespołu ds. transferu technologii, obejmujące zarówno rozwiązania finansowe, jak i organizacyjne. Jednym z nich jest rozwój instrumentów oferowanych przez NCBR Akces, spółkę Narodowego Centrum Badan i Rozwoju, która finansuje granty na rozwój własnych pomysłów. Ciekawym rozwiązaniem, które było przez zespół wskazywane i które wprowadziliśmy do zmiany ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce to jest na przykład, urlop przedsiębiorczy. Taki urlop pozwoli naukowcom czasowo skoncentrować się na komercjalizacji wyników swoich badań, czyli know-how i rozwijaniu własnej działalności gospodarczej. Przy naszej trudnej sytuacji budżetowej staramy się pokazywać rozwiązania, które nie są stricte finansowe.
J.C: Oprócz dostępu do finansowania projektów, przedsiębiorcy zwracają również uwagę na bardzo duże rozbieżności w ocenach wniosków, przeprowadzanych przez ekspertów. Zdarza się, iż jeden recenzent przyznaje projektowi najwyższą liczbę punktów, a pozostali oceniają go skrajnie nisko. Jak można zwiększyć spójność ocen?
Prof. M.M: Problem jest dość trudny do rozwiązania. W dużej mierze zależy od jakości pracy środowiska eksperckiego. Rozwijane są bazy recenzentów, które tworzy NCBiR, ale które również tworzą inne jednostki, udzielające grantów. Trzeba jednak pamiętać, iż osoby oceniające projekty nie mogą jednocześnie uczestniczyć w tych samych konkursach jako wnioskodawcy, co ogranicza liczbę dostępnych ekspertów. Czyli bycie takim recenzentem nakłada na osobę pewne ograniczenia, chociażby związane z konfliktem interesów. Jednocześnie ważne jest, aby recenzenci potrafili ocenić zarówno wartość naukową projektu, jak i jego potencjał wdrożeniowy.
J.C: Czy w przypadku skrajnie rozbieżnych ocen nie warto byłoby wprowadzić dodatkowego etapu, który pozwalałby ekspertom skonfrontować argumenty i jeszcze raz przeanalizować projekt?
Prof. M.M To interesująca propozycja. Być może warto rozważyć takie rozwiązanie w przyszłości. Najważniejsze jest jednak, aby cały system ocen zapewniał rzetelną ocenę projektów i umożliwiał wybór tych, które mają największy potencjał naukowy i wdrożeniowy.
Od redakcji
Rozmowa z prof. Marią Mrówczyńską otwiera istotną dyskusję o przyszłości polskiego systemu innowacji. W kolejnych publikacjach „Liderzy Innowacyjności” będą przedstawiać historie przedsiębiorców i naukowców, którzy próbują przeprowadzić swoje technologie od etapu badań do wdrożenia. Chcemy pokazywać zarówno dobre praktyki, jak i bariery, które utrudniają wykorzystanie potencjału polskiej nauki i rodzimych firm technologicznych.













