Brian Armstrong chce przenieść giełdę na blockchain. Czy to koniec ery skostniałych IPO?

2 dni temu
Zdjęcie: Brian Armstrong chce przenieść giełdę na blockchain. Czy to koniec ery skostniałych IPO?


Brian Armstrong, szef Coinbase, rzucił właśnie na stół wizję, która może nieźle namieszać w świecie finansów. Jego plan? Startupy, które wchodzą na giełdę (IPO) w całości „on-chain”, czyli bezpośrednio na blockchainie. Bez zbędnych pośredników, bez armii prawników, i co najważniejsze – bez układów, które faworyzują tylko tych najbogatszych.

Koniec z „zamkniętym klubem” dla wybranych

Bądźmy szczerzy, dzisiejszy rynek kapitałowy to trochę taki ekskluzywny klub. Armstrong trafnie punktuje, iż przez obecne, absurdalnie surowe przepisy, świetnie rokujące firmy latami siedzą w cieniu jako spółki prywatne.

Efekt? Śmietankę, czyli największe zyski na wczesnym etapie, spijają fundusze private equity i wielcy gracze. Zwykły Kowalski dostaje tylko ochłapy, gdy spółka jest już „dojrzała” i najszybszy wzrost ma za sobą. Przejście na blockchain miałoby to zmienić – ceny byłyby ustalane szybciej, koszty spadłyby do ułamka obecnych stawek, a kapitał mógłby płynąć z każdego miejsca na świecie bez zbędnych pytań.


Jeśli potrzebujesz pomocy przy rejestracji, sprawdź nasz poradnik.


Firma w telefonie, od startu po giełdę

Ale Armstrong nie chce tylko „tokenizować” akcji. On widzi to szerzej: cały cykl życia firmy, od wpisu do rejestru po codzienne zbieranie funduszy, powinien dziać się w sieci.

Zamiast czekać tygodniami na przelewy bankowe, które utknęły gdzieś w systemach z lat 90., założyciele mogliby wysyłać ofertę prosto do inwestorów. Szybko, konkretnie i bez ton papierologii. Wyobraź sobie inteligentne kontrakty, stablecoiny i kapitał, który trafia na konto w kilka sekund.

Brzmi jak science-fiction? Według Coinbase to jedyna droga, by dać przedsiębiorcom realną wolność ekonomiczną.

Czy SEC w końcu odpuści?

No dobrze, ale co z regulatorem? Armstrong nie jest naiwny i wie, iż bez dogadania się z SEC (amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd) nic z tego nie będzie. Dlatego Coinbase już teraz „puka do drzwi” urzędników, by wspólnie wypracować zasady, które ochronią zwykłych ludzi, ale nie zabiją innowacji.

To nie jest ich pierwsze podejście – próbowali już w 2021 roku, ale wtedy odbili się od ściany. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Tylko w trzecim kwartale 2025 roku rynek private equity przemielił rekordowe 310 miliardów dolarów. To gigantyczne pieniądze, które omijają publiczne giełdy szerokim łukiem. Armstrong chce ten strumień przekierować tam, gdzie każdy z nas ma dostęp.

Czy mu się uda? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: tradycyjny system finansowy potrzebuje tego wstrząsu bardziej, niż chce się do tego przyznać.

Idź do oryginalnego materiału