Brytyjski rynek pracy słabnie – zatrudnienie w UK spada siódmy miesiąc z rzędu

1 godzina temu

Opublikowane rano dane Office for National Statistics potwierdzają to, czego rynki się obawiały – brytyjski rynek pracy kontynuuje osłabienie. Liczba pracowników na listach płac (payrolls) spadła w sierpniu o 26 tys., czyli ponad pięciokrotnie gorzej niż prognozowane przez ekonomistów minus 5 tys. To już siódmy kolejny miesiąc spadku zatrudnienia i najszybsze tempo redukcji etatów od listopada 2025 roku. Dane nabierają szczególnego znaczenia w kontekście czwartkowej decyzji Bank of England w sprawie stóp procentowych.

Co dokładnie pokazał raport ONS?

Według danych HMRC PAYE Real Time Information opublikowanych przez ONS, brytyjskie firmy zmniejszyły liczbę pracowników na listach płac o 26,1 tys. w ujęciu miesięcznym w sierpniu 2026 r. – po skorygowanym w dół spadku o 19 tys. w lipcu (wcześniejszy szacunek mówił o 13 tys.). To oznacza, iż łączna liczba osób zatrudnionych na etatach spadła do 30,2 mln – poziomu najniższego od wiosny 2022 roku.

W ujęciu rocznym obraz pozostało bardziej wymowny. Między sierpniem 2025 a sierpniem 2026 r. z brytyjskich payrolli ubyło 145 tys. pracowników, co stanowi spadek o 0,5%. Największy ubytek etatów w skali roku odnotował handel hurtowy i detaliczny – minus 76 tys. miejsc pracy. Z drugiej strony sektor usług administracyjnych i wsparcia dodał 72 tys. etatów, co częściowo kompensowało straty w innych branżach.

Mediana miesięcznego wynagrodzenia wzrosła rok do roku o 3,5% i wyniosła 2 657 GBP. Najszybciej rosły płace w budownictwie (+5,5%), najwolniej – w edukacji (-0,4% w ujęciu realnym).

Bezrobocie, wakaty i płace

Dzisiejsze dane o payrollach dopełniają obraz nakreślony w sierpniowym raporcie ONS Labour Market Overview, który obejmował dane z badania siły roboczej (LFS) za okres kwiecień-czerwiec 2026. Według tamtych danych stopa bezrobocia utrzymała się na poziomie 4,9% – nie zmieniając się przez cztery kolejne kwartały. Warto podkreślić, iż jeszcze rok temu bezrobocie wynosiło 4,7%, a w grudniu 2023 r. zaledwie 3,8%.

Równie niepokojąco prezentują się dane o wakatach. Liczba otwartych ofert pracy w Wielkiej Brytanii spadła do 707 tys. w okresie maj-lipiec 2026 r., co jest najniższym poziomem od września-listopada 2014 roku, jeżeli pominąć okres pandemii COVID-19. Firmy biorące udział w badaniu ONS wprost wskazywały, iż rezygnują z rekrutacji ze względu na rosnące koszty pracy i inne obciążenia operacyjne.

To ostatnie stwierdzenie jest kluczowe. Od kwietnia 2025 r. obowiązuje podwyższona do 15% stawka składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców (Employer National Insurance Contributions) – wzrost z wcześniejszych 13,8%. Ta zmiana, w połączeniu z podwyżką National Living Wage do 12,71 GBP za godzinę, znacząco podniosła koszty zatrudnienia w Wielkiej Brytanii.

Dynamika płac regularnych (bez bonusów) utrzymała się na poziomie 3,5% w ujęciu rocznym za okres kwiecień-czerwiec 2026, co stanowi najniższy odczyt od pięciu lat. Wzrost płac w sektorze prywatnym zwolnił do zaledwie 2,8%, podczas gdy w sektorze publicznym wyniósł 6,1% – tu jednak główną rolę odgrywał efekt wcześniejszych terminów wypłat podwyżek dla pracowników NHS.

Raport KPMG i REC potwierdza słabość rynku

Niezależnie od danych ONS, opublikowany na początku września raport KPMG i REC UK Report on Jobs (przygotowany przez S&P Global) również rysuje obraz rynku pracy, na którym podaż pracowników przewyższa popyt. Według agencji rekrutacyjnych ankietowanych w ramach tego badania dostępność kandydatów rośnie w najszybszym tempie od wielu miesięcy. Jednocześnie raport odnotowuje przyspieszenie dynamiki wynagrodzeń startowych oraz solidny wzrost płac pracowników tymczasowych, co sugeruje pewną dychotomię na rynku – pracodawcy, choć wstrzymują się z tworzeniem nowych etatów, muszą konkurować płacowo o najbardziej poszukiwanych specjalistów.

Decyzja Bank of England – czwartek 17 września

Dzisiejszy raport o rynku pracy jest jednym z ostatnich istotnych punktów danych, jakie Komitet Polityki Monetarnej (MPC) Bank of England weźmie pod uwagę przed czwartkową decyzją o stopach procentowych. Główna stopa BoE wynosi w tej chwili 3,75% i pozostaje na tym poziomie od obniżki w grudniu 2025 r.

To, co czyni tę decyzję szczególnie interesującą, to ewolucja głosowania wewnątrz MPC. W lutym 2026 r. czterech z dziewięciu członków komitetu głosowało za obniżką do 3,5%. Na lipcowym posiedzeniu trzech członków – w tym główny ekonomista BoE Huw Pill oraz Catherine Mann i Megan Greene – głosowało za podwyżką do 4,0%. Według szczegółowej analizy serwisu Mortgage One, w każdym kolejnym głosowaniu od marca rozkład głosów przesuwał się o jedno miejsce w kierunku jastrzębim.

Rynki wyceniają w tej chwili około 25% szansy na podwyżkę stóp we wrześniu, a ścieżka implikowana z rynku swapów wskazuje na stopę 4,0% do listopada 2026 i około 4,25% na początku 2027 r. Kluczową rolę odegra jutrzejszy (16 września) odczyt inflacji CPI za sierpień. Przypomnijmy – inflacja CPI wzrosła do 2,9% w lipcu z 2,6% w czerwcu, choć inflacja bazowa utrzymała się na 2,6%, a inflacja usługowa spadła do 3,4% z 3,6%.

Słabość danych o zatrudnieniu teoretycznie przemawia za gołębim podejściem – skoro rynek pracy chłodzi się szybciej niż oczekiwano, presja płacowa powinna w perspektywie kilku kwartałów zelżeć. Jednak sama struktura ostatnich odczytów jest dla BoE wyzwaniem: rosnąca inflacja nagłówkowa przy słabnącej gospodarce to scenariusz stagflacyjny, w którym nie ma prostych rozwiązań. Catherine Mann argumentowała na rzecz prewencyjnej podwyżki właśnie po to, by uciąć efekty drugiej rundy. Huw Pill wskazywał na potrzebę jednoznacznego sygnału ze strony banku centralnego wobec zmienności cen surowców na tle konfliktu na Blisku Wschodzie.

Co dalej z brytyjską gospodarką?

Warto spojrzeć na dane o rynku pracy w kontekście szerszym niż tylko bieżąca polityka monetarna. Wielka Brytania znajduje się w specyficznym momencie – nowy premier Andy Burnham objął urząd 20 lipca 2026 r., budżet jesienny dopiero się kształtuje, a rentowności obligacji skarbowych (giltów) reagują na oczekiwania fiskalne.

Spadek zatrudnienia trwa nieprzerwanie od wiosny 2024 r. Od szczytu liczba pracowników na payrollach zmniejszyła się łącznie o ponad 200 tys. osób. To nie jest nagły krach na rynku pracy, ale powolna, uporczywa erozja, która stopniowo przekłada się na słabszą konsumpcję i niższe wpływy podatkowe.

Jednocześnie dane LFS pokazują pewną rozbieżność z danymi PAYE – według ankiety gospodarstw domowych zatrudnienie ogółem (włącznie z samozatrudnionymi) wzrosło o 66 tys. w ostatnim kwartale. To sugeruje, iż część osób tracących etaty przechodzi na samozatrudnienie lub pracę dorywczą, co nie jest rejestrowane w systemie PAYE. ONS wprost przyznaje, iż dane z różnych źródeł dają „mieszany obraz” i zaleca ostrożność w interpretacji krótkoterminowych zmian.

Podsumowanie

Sierpniowe dane o zatrudnieniu w Wielkiej Brytanii potwierdzają trend osłabienia, który trwa od ponad roku. Spadek payrolli o 26 tys. – ponad pięciokrotnie gorszy od konsensusu – to kolejny sygnał, iż podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne pracodawców oraz ogólna niepewność gospodarcza skutecznie hamują tworzenie nowych miejsc pracy. Stopa bezrobocia na poziomie 4,9%, wakaty najniższe od dekady i słabnąca dynamika płac w sektorze prywatnym składają się na obraz rynku, który chłodzi się szybciej, niż prognozowała większość ekonomistów.

Teraz piłka jest po stronie Bank of England. Czwartkowe posiedzenie MPC rozstrzygnie, czy bank centralny potraktuje słabość rynku pracy jako argument za ostrożnością, czy też skoncentruje się na rosnącej inflacji nagłówkowej i konfliktach geopolitycznych windujących ceny energii. Rozkład głosów 6-3 z lipca i systematyczny dryf w kierunku jastrzębim sugerują, iż choćby jeżeli stopa pozostanie na 3,75%, komunikat może być twardszy, niż życzyliby sobie posiadacze długich pozycji na funcie.

Idź do oryginalnego materiału