W Polsce aktualnie najpopularniejszą marką jeżeli chodzi o pody jest Oxva. Mało jaka marka była w stanie przez ostatnie lata rzucić rękawice i choć odrobinę zbliżyć się do popularności Oxvy. Dzisiaj takim producentem może okazać się firma Uwell, która zaprezentowała swoje nowe urządzenie spod szyldu Caliburn. Czy ma szansę zrzucić Oxve z podium? Raczej nie, ale warto mu się bliżej przyjrzeć.
Wygląd
Seria KOKO to wręcz definicja kieszonkowego poda i tutaj jest podobnie, co potwierdzają wymiary urządzenia (81,8 × 49,1 × 21,8 mm). Sprzęt ma prostokątny kształt z zaoblonymi rogami, który ma swoich zwolenników i dobrze leży w dłoni — zwłaszcza iż G5 KOKO pozostaje niewielki i waży zaledwie 66 g. Cały front zajmuje ekran LCD, choć nie udało mi się znaleźć informacji o jego przekątnej. Pełni raczej funkcję wizualną niż praktyczną: wyświetla animacje reagujące na zaciągnięcia oraz pozwala ustawić moc lub jeden z trzech trybów. Same animacje są przyjemne dla oka i przypominają te znane z Lost Vape T360.
Tył pokryto eko-skórą, a do wyboru jest sześć wersji kolorystycznych: czarna, złota, ciemnoniebieska, różowa, srebrno-brązowa oraz niebiesko-pomarańczowa, jako jedyna z gradientem.
Specyfikacja
Nowy pod od Uwell zasilany jest baterią 1600mAh, co powinno wystarczyć na pełny dzień użytkowania. Samo urządzenie posiada maksymalną moc 35W, co powinno zadowolić każdego posiadacza, bez względu na to, czy jest to osoba początkująca czy „stary wyjadacz”. E papieros ładuje się poprzez gniazdo USB C, co dziś jest już standardem. Sprzęt pozwala na prostą regulację, ale nie warto się spodziewać tutaj jakichś skomplikowanych procesów. W Unii Europejskiej otrzymamy wyłącznie wkłady typu top-fill o opornościach 0.4, 0.6, 0.9 i 1.2 Ω, a producent wyposażył je w technologię PRO-FOCS 4.0, która według niego ma zapewniać bardzo dobre oddawanie smaku.
Podsumowanie
I tutaj należy zadać sobie pytanie – czy Caliburn G5 KOKO daje od siebie coś więcej by być następcą Oxvy? Nie wydaje mi się. Jest to raczej pod, który chce być elementem codzienności użytkownika, czymś pomiędzy gadżetem a wizualną laurką. jeżeli ktoś szuka wolności przy konfiguracji urządzenia, to tutaj jej nie znajdzie. Ale jeżeli zależy wam na lekkim i wygodnym lodzie, to właśnie w takich urządzeniach Uwell czuje się bardzo dobrze.



