Dziś o 20:00 poznamy najbardziej wyczekiwaną decyzję banku centralnego w tym roku. Rynek w ponad 90% wycenia pierwszą od lipca 2023 r. podwyżkę stóp w USA, ale paradoksalnie to nie sam ruch przesądzi o kierunku dolara.
Globalny wyścig w wycenianiu podwyżek
Warto spojrzeć na dzisiejsze posiedzenie Fedu w szerszym kontekście, bo nie jest to lokalna historia amerykańska, ale globalny zwrot w nastawieniu rynków. Inwestorzy w błyskawicznym tempie wpisali w wyceny bardzo aktywne banki centralne aż do 2027 r. Dla Fedu implikowana ścieżka to około 93 pb podwyżek do lipca 2027 r. i stopa docelowa w okolicach 4,56 proc., ale nie jest w tym osamotniony. Rynek oczekuje jeszcze mocniejszego zacieśniania od Banku Anglii (ponad 110 pb) oraz Banku Kanady (blisko 114 pb), do tego dokłada trzy dodatkowe ruchy EBC, który już dwukrotnie podnosił stopy w 2026 r., oraz niemal pewną środową podwyżkę Banku Japonii, wycenianą na ponad 100%. Wspólnym mianownikiem tego wyścigu jest jeden impuls, czyli energia. Ceny ropy w okolicach 108 dolarów za baryłkę Brent oraz drogi LNG przełożyły się bezpośrednio na wyższe oczekiwania inflacyjne i wyższe wyceniane stopy końcowe w całej grupie G7. Roczna stopa forward za rok dla USA wystrzeliła do najwyższych poziomów w tym cyklu, a podobny ruch w górę widać dla strefy euro, Wielkiej Brytanii, Japonii i Kanady. Pierwszy, może drugi ruch łatwo obronić przy tak drogiej ropie, natomiast każda kolejna podwyżka opiera się już na założeniu, iż gospodarki wchłoną skutki zacieśniania bez wyraźnego spowolnienia.
One and done czy początek cyklu
To jest sedno dzisiejszego posiedzenia dla rynku. Swapy wyceniają niemal pełną podwyżkę o 25 pb we wrześniu i drugą jeszcze w tym roku, a implikowana rynkowo ścieżka biegnie znacznie wyżej niż czerwcowy dot plot Fedu, który stawiał stopę na 3,75%. na koniec 2026 r. Ta rozbieżność jest kluczowa, bo pokazuje, jak bardzo rynek wybiegł przed szereg samego komitetu. Historia każe zachować ostrożność, ponieważ od 1990 r. Fed tylko raz, w 1997 r., przeprowadził prawdziwą pojedynczą podwyżkę, a jego cykle zwykle mają charakter kampanii, a nie odosobnionego ruchu. jeżeli komitet obawia się rozpoczynania sekwencji, której nie będzie w stanie utrzymać, poprzeczka dla samego startu rośnie. Dokłada się do tego niewygodny kalendarz, bo 30 września Biuro Analiz Ekonomicznych zmieni metodologię liczenia części składowych PCE, co według szacunków obetnie bazowy wskaźnik o około 0,2 pkt proc. Fed miałby więc podnieść stopy tuż przed rewizją, która sztucznie obniży jego ulubioną miarę inflacji przed październikowym posiedzeniem. Nie brakuje też argumentów po stronie łagodniejszej ścieżki, bo trzymiesięczna inflacja bazowa spadła z 4,76 proc. w lutym do około 3,05 proc. w lipcu, długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostają zakotwiczone przy 2,38 proc., a rentowność dziesięciolatek przy 5,04 proc. już sama zacieśnia warunki finansowe, wyręczając bank centralny.
Dlaczego to dolar może rozczarować
Z perspektywy walutowej wniosek jest mniej intuicyjny, niż podpowiada logika wyższych stóp. Skoro podwyżka jest w pełni wyceniona, sama decyzja kilka zmieni, a przestrzeń do zaskoczenia leży niemal wyłącznie po stronie rozczarowania. Rynek zbudował tak agresywne oczekiwania wobec wszystkich głównych banków centralnych, iż łatwiej dziś o gołębią niespodziankę niż o kolejny jastrzębi impuls. Widzieliśmy to już na przykładzie EBC, gdzie tuż po zeszłotygodniowej podwyżce inwestorzy przez chwilę w pełni wyceniali kolejny ruch w październiku, po czym prawdopodobieństwo gwałtownie wróciło w okolice 50%. Podobny los może spotkać wycenę ścieżki Fedu, jeżeli Kevin Warsh nie dostarczy wiarygodnej i jastrzębiej narracji na konferencji pół godziny po decyzji. Osobiście uważam jastrzębi repricing ostatnich tygodni za trochę przesadzony i nie oczekuję, by scenariusz bazowy rynku, czyli około czterech podwyżek do połowy 2027 r., faktycznie się zmaterializował przy obecnym uwarunkowaniu makroekonomicznym. Wycofywanie części tych zakładów nie byłoby dobrą informacją dla dolara, mimo iż formalnie rozpoczyna on cykl zacieśniania. Jednocześnie ewentualna pauza również nie pomogłaby amerykańskiej walucie, bo zostałaby odczytana jako ustępstwo wobec presji politycznej Białego Domu i uruchomiłaby debasement trade, czyli ucieczkę w złoto i Bitcoina. Dokładnego kierunku nikt nie zagwarantuje, natomiast asymetria jest czytelna. To nie liczba podwyżek, ale ton Warsha oraz nowy dot plot przesądzą, czy dolar utrzyma świeżo zdobytą przewagę, czy odda ją w reakcji na sygnał, iż tak agresywnie wyceniony cykl po prostu nie nadejdzie. Czekamy na godzinę 20:00!
Autor: Mateusz Czyżkowski, Analityk Rynków Finansowych XTB

1 godzina temu





