Jeszcze nie tak dawno ciągnik miał być po prostu silny, ciężki i „żeby pociągnął”. Kabina była dodatkiem, komfort – miłym, ale niekoniecznym luksusem, a elektronika kojarzyła się głównie z kontrolką ładowania. Tymczasem nowa seria Case IH Magnum pokazuje, jak bardzo świat techniki rolniczej odjechał do przodu – i to na pełnym gazie.
W skład nowej rodziny wchodzą modele Magnum 355, 385 oraz flagowy Magnum 405, dostępne także w wersjach Rowtrac z tylnymi gąsienicami. To już nie są tylko „ciągniki dużej mocy”. To mobilne centra zarządzania gospodarstwem, które – wzorem legendy serii Magnum – mają być sercem ciężkiej pracy polowej. Tyle iż dziś to serce bije w rytmie elektroniki, automatyki i… luksusu.
Case IH Magnum 405 – kiedy liczby robią wrażenie
Topowy Magnum 405 napędzany jest silnikiem FPT Cursor 9 spełniającym normę emisji Stage V (Hi-eSCR2). Mamy tu sześć cylindrów i pojemność 8,7 litra – klasyka gatunku w ciężkiej lidze.
- Moc znamionowa: około 301 kW / 404 KM
- Moc maksymalna: około 324 kW / 435 KM
- Maksymalny moment obrotowy: około 1850 Nm przy 1400 obr./min
- Przyrost momentu: około 33%
- Zbiorniki: ok. 678 l oleju napędowego i 99 l AdBlue
To parametry, które pozwalają bez kompleksów zapinać największe agregaty uprawowe, szerokie siewniki czy ciężkie zestawy transportowe. Silnik pracuje elastycznie, spokojnie trzyma moment i nie wymaga ciągłego „kręcenia”, co w praktyce oznacza nie tylko wydajność, ale i kulturę pracy.
Wrażenie robi nie tylko samo malowanie, ale przede wszystkim sam ciągnik, fot. Adam ŁadowskiPrzekładnia – klasyczny powershift albo płynna bezstopniówka
Case IH daje tu rolnikowi wybór – i to sensowny:
- PowerDrive 21×5 – pełny powershift, 50 km/h w trybie ECO. Dla tych, którzy cenią mechaniczną przewidywalność i sprawdzoną trwałość.
- CVXDrive – przekładnia bezstopniowa, również do 50 km/h ECO. Idealna tam, gdzie liczy się płynność, precyzja prędkości roboczej i komfort.
Do tego dochodzi solidna hydraulika o wydajności sięgającej około 280 l/min, tylny podnośnik o udźwigu rzędu 11 ton oraz WOM 1000/1400 obr./min – czyli pełna gotowość do współpracy z najbardziej wymagającym osprzętem.
Miejsce operatora, a może luksusowy salon?, fot. Adam ŁadowskiRolnictwo precyzyjne poziom Magnum – ciągnik, który myśli razem z gospodarstwem
Magnum 405 nie jest już tylko maszyną wykonawczą. To element całego cyfrowego ekosystemu gospodarstwa. Na pokładzie mogą znaleźć się m.in.:
- AccuGuide – automatyczne prowadzenie z dokładnością do kilku centymetrów, mniej nakładek, mniej zmęczenia operatora.
- AccuTurn Pro – automatyczne nawroty na uwrociach. Ciągnik sam „wie”, kiedy skręcić, podnieść narzędzie i wrócić w kolejną ścieżkę.
- ISOBUS i TIM – pełna komunikacja z maszynami towarzyszącymi, a choćby sterowanie ciągnikiem przez maszynę (np. prasa, wóz asenizacyjny).
- Connectivity Included / FieldOps – zdalny dostęp do danych, monitorowanie pracy, zużycia paliwa, lokalizacji, planowanie serwisów i analiza wydajności.
W praktyce oznacza to, iż rolnik nie tylko jedzie w pole, ale zarządza procesem: widzi dane, analizuje, optymalizuje. Magnum staje się mobilnym centrum dowodzenia gospodarstwem.
Z wygodnego fotela mamy taki widok na centrum dowodzenia gospodarstwem, fot. Adam ŁadowskiOperacyjne centrum dowodzenia (na kołach lub gąsienicach) i… centrum luksusu
Case IH wyraźnie puszcza oko do tych, którzy lubią, gdy maszyna nie tylko pracuje, ale też właśnie cieszy i oko i ciało. Magnum 405 może występować choćby w wersji szklisto czarnej z połyskiem – elegancja jak z salonu samochodowego klasy premium.
A wnętrze? Czerwone, wręcz rozpasane luksusem: wygodny fotel, dopracowana ergonomia, duże ekrany, świetna widoczność i wyciszenie, które sprawia, iż 400-konny kolos pracuje niemal jak limuzyna.
To już nie kabina traktora w dawnym rozumieniu. To biuro, kokpit i salon w jednym – niezależnie od tego, czy ciągnik stoi na kołach, czy na gąsienicach Rowtrac.
Sam dotyk obszytej skóra kierownicy, to przyjemność, fot. Adam ŁadowskiCiągnik jako symbol zmiany
Magnum 405 jest doskonałym przykładem tego, jak ciągniki przestały być wyłącznie coraz mocniejszymi „końmi pociągowymi”. Dziś są centrami zarządzania pracą, naszpikowanymi elektroniką, automatyzacją i komfortem, który jeszcze kilkanaście lat temu byłby nie do pomyślenia w maszynie rolniczej.
Operator nie musi już walczyć z maszyną, pilnować każdego szczegółu i nadrabiać braków techniki własnymi plecami i koncentracją. Systemy wspomagają, automatyka odciąża, a komfort pozwala zachować świeżą głowę choćby po długim dniu.
I chyba najlepiej podsumowuje to jedno zdanie:
w takim ciągniku operator czuje się po prostu dobrze – bo to już nie on jest dla maszyny, ale maszyna jest dla operatora.

2 godzin temu



![Ceny zbóż w górę, trzoda tanieje, saletra drożeje. Jak reagują rzepak i bydło? [Raport rynkowy 16.01.2026 r.]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/16/622710.webp)



