Niskie ceny tuczników, wysoka podaż mięsa i słaby popyt coraz mocniej uderzają w producentów trzody chlewnej. Kryzys nie dotyczy już pojedynczych państw czy regionów. Problemy z opłacalnością produkcji występują równocześnie w Europie, Chinach i Brazylii, czyli na kluczowych obszarach światowego rynku wieprzowiny.
Ceny świń dramatycznie niskie. Polska daleko za NiemcamiDla polskich hodowców sytuacja jest szczególnie trudna. Ceny skupu pozostają wyraźnie niższe od unijnej średniej, a gospodarstwa prowadzące tucz otwarty ponoszą największe straty. Paradoksalnie obecna fala nierentowności może jednak uruchomić mechanizm, który w kolejnych kwartałach doprowadzi do ograniczenia podaży świń i odbudowy cen.
Produkcja wieprzowiny przestaje się opłacać
Światowy rynek znalazł się pod silną presją ekonomiczną. Największym producentem pozostają Chiny, odpowiadające za około 47 proc. globalnej produkcji wieprzowiny. Kolejne miejsca zajmują Unia Europejska z udziałem około 17 proc. oraz Stany Zjednoczone, które wytwarzają blisko 10 proc. światowej wieprzowiny.
W Chinach producenci przez cały czas notują straty szacowane na kilkadziesiąt dolarów na sztuce. To skłania część gospodarstw do ograniczania stad i rezygnacji z dalszej rozbudowy produkcji. Podobny problem dotyczy Brazylii, gdzie ceny tuczników spadły do poziomów niewystarczających do pokrycia kosztów chowu.
Europa walczy natomiast z kilkoma problemami jednocześnie. Hodowcy odczuwają skutki niskich cen żywca, rosnących kosztów produkcji, zagrożenia ASF oraz coraz bardziej restrykcyjnych regulacji środowiskowych. W takich warunkach wiele gospodarstw ogranicza inwestycje, a część może podjąć decyzję o redukcji produkcji.
Relatywnie lepiej wygląda sytuacja w Ameryce Północnej, ale także tam obserwowany jest stopniowy spadek liczby loch. To sygnał, iż presja ekonomiczna zaczyna wpływać na przyszłą podaż również poza Europą i Azją.
Europa ma za dużo świń, a za mało popytu
Na unijnym rynku podstawowym problemem pozostaje przewaga podaży nad popytem. W 27. tygodniu 2026 roku ceny tuczników na większości największych rynków UE nie zmieniły się w porównaniu z poprzednim tygodniem. Stabilizacja nie jest jednak dobrą wiadomością dla producentów, ponieważ odbywa się na bardzo niskim poziomie.
Niemieckie notowanie VEZG utrzymało się na poziomie 1,50 euro za kilogram wbc. W Hiszpanii tuczniki wyceniano na 1,73 euro za kilogram, w Austrii na 1,54 euro, w Belgii na 1,48 euro, w Holandii na 1,35 euro, a we Włoszech na 1,85 euro za kilogram wbc.
Wyjątkiem była Dania, gdzie cena spadła jeszcze o 0,05 euro za kilogram. Równie trudna pozostaje sytuacja na rynku prosiąt. W Danii ich cena utrzymuje się na poziomie 275 DKK za sztukę, po wcześniejszych gwałtownych przecenach.
Zakłady mięsne ograniczają zakupy i nie chcą podnosić stawek, ponieważ słaby popyt na część elementów wieprzowych grozi zwiększeniem zapasów. Magazynowanie i zamrażanie mięsa generuje koszty, których przetwórcy starają się unikać. Rynek pozostaje więc w fazie, w której trudno wskazać moment osiągnięcia cenowego dna.
Brazylia zwiększa presję na europejskich producentów
Dodatkowym problemem dla europejskiego sektora jest rosnąca aktywność Brazylii na rynkach eksportowych. Brazylijska wieprzowina coraz skuteczniej konkuruje ceną, a tamtejsi eksporterzy szukają odbiorców na wielu kierunkach handlowych.
Dla Unii Europejskiej eksport przez cały czas ma duże znaczenie stabilizujące. Jednak słabsze zakupy Chin ograniczają możliwości sprzedaży na jednym z najważniejszych rynków świata. Coraz większą rolę w unijnym eksporcie odgrywają więc Korea Południowa, Wietnam i inne państwa Azji.
To jednak nie rozwiązuje problemu nadwyżki mięsa na europejskim rynku. Przy wysokiej podaży i słabym popycie wewnętrznym zakłady mają ograniczoną przestrzeń do podnoszenia cen żywca.
Polscy hodowcy dostają mniej niż niemieccy
W Polsce sytuacja producentów trzody chlewnej pozostaje wyjątkowo napięta. Większość zakładów utrzymała ceny skupu bez zmian, mimo wysokich temperatur i sezonu, który w innych latach często przynosił choćby chwilowe ożywienie popytu.
Najbardziej dotknięte są gospodarstwa prowadzące tucz otwarty. Wielu rolników kupowało warchlaki kilka miesięcy temu, przy znacznie wyższych kosztach wejścia. Dziś sprzedają tuczniki po cenach, które nie pozwalają odzyskać poniesionych nakładów.
Średnia cena skupu w Polsce wynosi około 5,75 zł za kilogram wbc w klasie E. To o około 0,68 zł za kilogram mniej niż niemiecka cena referencyjna VEZG, przeliczona na złotówki. Przy tuczniku ważącym 95 kg wbc różnica oznacza około 65 zł mniej na jednej sztuce.
W realiach gospodarstwa sprzedającego kilkaset lub kilka tysięcy świń różnica ta gwałtownie zamienia się w poważną stratę finansową.
Więcej ubojów i cięższe tusze zwiększają presję
Na krajowym rynku problem pogłębia wysoka podaż wieprzowiny. Według danych GUS, od stycznia do kwietnia 2026 roku ubój świń w Polsce wzrósł do 6,99 mln sztuk, czyli o 1,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
Produkcja liczona wagą poubojową ciepłą zwiększyła się do 699,3 mln kg, co oznacza wzrost o 2,4 proc. rok do roku. Wzrosła także średnia masa poubojowa – z 99,2 kg do 100,1 kg na sztukę.
To istotny sygnał dla rynku. choćby niewielki wzrost liczby ubijanych świń, połączony z większą masą tusz, oznacza dodatkową ilość mięsa trafiającą do zakładów, handlu i chłodni. Przy słabym popycie taka sytuacja utrzymuje presję na ceny.
Czy światowe pogłowie świń może spaść o 10 proc.?
Zdaniem analityków obecny kryzys może przyspieszyć redukcję stad w kluczowych regionach świata. Szczególnie ważne będą decyzje podejmowane w Chinach, które odpowiadają za niemal połowę globalnej produkcji wieprzowiny.
Jeżeli tamtejsi producenci będą przez cały czas ponosić straty, a jednocześnie redukcja produkcji przyspieszy w Europie i Brazylii, światowe pogłowie świń może do 2027 roku zmniejszyć się choćby o około 10 proc. Taki scenariusz oznaczałby ubytek wielu milionów sztuk i wyraźne ograniczenie podaży wieprzowiny.
Nie byłaby to jednak szybka poprawa dla gospodarstw. Najpierw sektor musiałby przejść przez okres dalszej presji finansowej, ograniczania stad i wycofywania się najsłabszych producentów. Dopiero później mniejsza dostępność żywca mogłaby stworzyć warunki do wzrostu cen tuczników i prosiąt.
Kryzys może uruchomić nowy cykl cenowy
Rynek trzody chlewnej od lat działa w cyklach. Okres wysokiej podaży i niskich cen prowadzi do strat, a straty skłaniają producentów do ograniczania pogłowia. Z czasem podaż maleje, ceny zaczynają rosnąć, a produkcja znów staje się bardziej opłacalna.
Obecnie wiele wskazuje na to, iż sektor znajduje się właśnie w trudnej fazie takiego cyklu. Dla hodowców najbliższe miesiące mogą być bardzo wymagające, ale ograniczenie produkcji w skali światowej może stać się warunkiem późniejszego odbicia cen.
Największym pytaniem pozostaje dziś nie to, czy podaż świń zacznie się zmniejszać, ale jak długo producenci będą w stanie utrzymywać produkcję przy obecnych stawkach skupu.
Źródło: Dargiewicz | POLPIG, dane GUS, notowania VEZG i ISN.

2 godzin temu













![Wimbledon oszalał po tej akcji. Nazwali ją „point of the tournament” [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000N0HQRXJVTFO82-C461.jpg)


